Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Wpisy archiwalne w kategorii

Polska / wielkopolskie

Dystans całkowity:54375.26 km (w terenie 4722.49 km; 8.68%)
Czas w ruchu:2575:00
Średnia prędkość:21.06 km/h
Maksymalna prędkość:56.53 km/h
Suma podjazdów:228849 m
Maks. tętno maksymalne:165 (84 %)
Maks. tętno średnie:160 (81 %)
Suma kalorii:160092 kcal
Liczba aktywności:989
Średnio na aktywność:54.98 km i 2h 36m
Więcej statystyk

Wolna wiosna

  20.24  01:04
Wyszedłem rozprostować kości. W końcu znów można to zrobić legalnie. Na początku epidemii bałem się zarażenia, ale już się oswoiłem z myślą, że wirus nie odpuści nas jeszcze przez wiele miesięcy. Dopóki będę uważał, dopóty nic mi się nie stanie.
Było chłodniej niż w weekend. Do tego wiało. Pojechałem tylko kawałek na południe. W drodze powrotnej przejechałem przez park Szachty, gdzie kilka ładniejszych widoczków rzuciło mi się w oczy.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Jednorazowe wyjście w celach sportowych

  27.16  01:25
Za dużo czasu siedziałem w domu. Moja cykloza zaczyna budzić się z zimowego snu. W tym roku strasznie późno. Wszystko przez to, co się teraz dzieje, ale już nie mogłem wytrzymać. Ubrałem się w luźne ubrania, cobym się nie rzucał w oczy milicji i ruszyłem pokręcić się po okolicy.
Palcem po mapie wyznaczyłem trasę, ale po takiej przerwie od aktywności fizycznej nie wszystko szło zgodnie z planem. Kwiaty na spotykanych drzewach przyciągały wzrok. Chciałoby się je obfotografować, ale nie wziąłem aparatu. Całe szczęście w poniedziałek wchodzą w życie łagodniejsze przepisy i będzie można bez stresu przemieszczać się w celach rekreacyjnych.
Spotkałem dzisiaj sporo ludzi. Duża część nie dostosowała się do rządowych zaleceń, poruszając się po parkach, chodząc bez masek czy przebywając w grupach, które definitywnie nie wyglądały na mieszkające pod jednym dachem rodziny. Jeśli są zdrowi i nie mają kontaktu z wirusem – niech się im wiedzie, ale jeżeli są chorzy, to choroba jasna...
Było mi za gorąco, więc porzuciłem realizację planu w połowie i skręciłem do domu.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Za wiosną

  6.26  00:21
Z rozsądku spędziłem półtora tygodnia w domu. Kilka dni temu zauważyłem przez okno parę drzew wiśni i zatęskniłem za Japonią. W weekend spodziewałem się dużo ludzi, więc nawet nie wystawiałem nosa na zewnątrz. Dzisiaj nie wytrzymałem, bo obawiałem się, że drzewa zdążą zgubić kwiat – czy to przez ostatnie przymrozki, czy po prostu przekwitłyby.
Drzewa wiśni okazały się stać na podwórzach, więc nie mogłem ich sfotografować. Pojechałem w zamian do parku Szachty. Poza grupami ludzi, których było zatrważająco dużo, trafiłem na kwitnące drzewa mirabelek i pewnie paru innych śliw. Zrobiłem szybki objazd i wróciłem do domu, żeby nie ryzykować.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Wzdłuż Warty

  83.20  04:33
Miałem dylemat. Zacząłem w tym roku jeździć na łyżwach i akurat wczoraj sprawiłem sobie własną parę łyżew, bo do tej pory korzystałem z wypożyczalni. Zostawiłem łyżwy do ostrzenia i miałem je dzisiaj odebrać. Nie wiedziałem więc, czy jechać na łyżwy, czy wyjść na rower. Ostatecznie wybrałem się na dłuższą wycieczkę.
Ruszyłem na południe z myślą dojechania do Śremu. Przez Mosinę dotarłem do Krajkowa. Mimo słonecznej aury, po wczorajszym deszczu wciąż były kałuże na zacienionym asfalcie. Martwiłem się o leśny odcinek. Ostatecznie zaryzykowałem. Niestety nie jeździłem tamtędy tak długo, że pojechałem odrobinę inną drogą. Nie było najgorzej. Może więcej kałuż, ale wszystkie dało się ominąć bez zsiadania z roweru.
Ze Śremu myślałem ruszyć do Kórnika, może nawet przez Zaniemyśl, ale zmieniłem plan, żeby nie wrócić po zmroku. Pojechałem wzdłuż Warty, tym razem po wschodniej stronie. Po powrocie do domu zjadłem i pojechałem na lodowisko. Chyba za mało się ruszam, bo nie miałem sił na lodzie.
Kategoria kraje / Polska, terenowe, Polska / wielkopolskie, Wielkopolski Park Narodowy, rowery / Trek

Ponownie przez Łódź

  54.16  02:50
Prognoza pogody w połowie tygodnia zapowiadała deszczowy weekend. Dzisiaj było bardziej optymistycznie, więc ruszyłem się na chwilę. Wiało z południa, więc tam też się skierowałem, aby mieć w miarę lekki powrót.
Pojechałem do Mosiny. W Puszczykowie przejazd kolejowy był zamknięty, więc przejechałem przez centrum. Drogi dla kaskaderów nic się nie zmieniły. No, może poza tym, że na paru skrzyżowaniach usunięto przejazdy rowerowe i teraz nie wiadomo, czy łamać przepisy, jeżdżąc po przejściach dla pieszych, czy traktować drogę jako niebiegnącą w moim kierunku i poruszać się po ulicy. (Chociaż już widzę ignorantów, którzy trąbią na rowerzystów).
W Mosinie skręciłem na Stęszew. Po drodze wjechałem do Łodzi. Chyba już po raz trzeci. Wydaje się, że nie uległa zmianom, ale widziałem tylko jej kawałek, więc kto wie.
Na trzy wioski przed Poznaniem zaczęło kropić. Zanim jednak wjechałem do miasta – przestało. Zdążyłem wyschnąć przed powrotem do domu.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, Wielkopolski Park Narodowy, rowery / Trek

Pod Poznaniem, część 16

  38.22  02:12
Mając wolny dzień i ładną pogodę, postanowiłem wyskoczyć na chwilę na rower. Po wczorajszym przymrozku obawiałem się chłodu, więc ubrałem się ciepło, ale komfort termalny okazał się być idealny. Przynajmniej póki nie robiłem sprintów.
Wiało z południa i świeciło słońce. Na drogach leżała sól wysypana wczoraj, również na paru ścieżkach rowerowych. Ruszyłem na wschód. Jeszcze trochę i zapomnę jak się jeździ po Poznaniu. W sumie dobrze, bo znudziło mi się to miasto i może będę miał okazję odkryć je na nowo.
Błądząc i odkrywając nowe drogi dla rowerów, dojechałem do Swarzędza. Chciałem oszczędzać gardło, bo chyba wiatr źle na nie działał i zarządziłem odwrót. Oczywiście nie po własnym śladzie. Trafiłem na krajówkę, ale łutem szczęścia wypatrzyłem szlak rowerowy. Błoto nadal utrzymywało się po ostatnich deszczach, ale jadąc wolno, nie ochlapałem się jakoś paskudnie.
Po przejechaniu centrum dostałem się na główną ulicę prowadzącą do domu. Szkoda, że nie ma jakichś alternatywnych dojazdów, jak to miałem, gdy mieszkałem na północy Poznania. A może ich jeszcze nie odkryłem. Przynajmniej mój Garmin nie wyłączył się na wiadukcie, co mnie dzisiaj zaskoczyło.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Znowu zawróciłem

  91.64  05:04
Pechowo zaczyna się ten rok. Moje zmiany planów zamieniają się w standard. Ale może po kolei. Była całkiem spokojna, bezdeszczowa sobota. Chciałem wypróbować nową kurtkę softshell. Mimo wiatru z zachodu, ruszyłem w kierunku Krzyża Wielkopolskiego z planem powrotu pociągiem.
Wyjazd z Poznania był nieco kłopotliwy, bo miałem pojechać przedmieściami prosto do Kiekrza, a mi się kierunki pomyliły i pojechałem przez miasto. Z Kiekrza było relatywnie prosto do Szamotuł. Tam dopadł mnie głód, więc rozejrzałem się za restauracją i skończyłem – jak zwykle – w supermarkecie.
Przemarzłem. Rękawice, które zabrałem na wycieczkę, okazały się najsłabszym ogniwem. Po ogrzaniu się w supermarkecie zmieniłem kierunek i zamiast do Puszczy Noteckiej skierowałem się z wiatrem na Oborniki, a potem na Poznań, aby nie wjeżdżać na drogę krajową. Złapał mnie zmrok, ale ręce już tak nie dokuczały. Może gdyby nie rękawice, to wszystko poszłoby inaczej. Może też bluza była za słaba na dzisiejsze 6 °C. Będzie na wiosenny wiatr, jako że to softshell.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Solanka na obiad

  67.47  03:15
Po wczorajszym deszczu było sucho. Poranny mróz też ustąpił, więc wymyśliłem pętlę przez Puszczę Notecką. Tym razem założyłem ciepłe buty, ale ze względu na słoneczną aurę było momentami za gorąco.
Skierowałem się na Oborniki. W Poznaniu było suchutko, ale gdy zjechałem z głównej drogi, zaczął się sajgon. Mokre i brudne ulice chlapały na całego, więc gdyby nie maska, to jadłbym solankę. Zdecydowałem się odwołać wyprawę. Miałem wrażenie, że każdy kolejny kilometr zżerał mój napęd, który chrupał od mieszanki wody, soli i brudu.
Pojechałem prosto do domu. Wybrałem krajówkę. Na północy Poznania wbił mi się kawałek szkła. Powietrze uciekało za szybko, więc czekał mnie nieplanowany postój.
Zahaczyłem o myjnię. W Poznaniu było sucho, więc solanka wyschła i rower zrobił się biały. Kąpiel była nieunikniona. Potem jeszcze pokręciłem się po okolicy, coby rower odrobinę przesechł.

Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Dziewiąty

  57.30  02:47
Zaczyna się dziewiąty sezon moich rowerowych przygód. Z pewnością w tym roku będzie on inny, tylko w którym kierunku? Nie zaplanowałem niczego, po głowie chodzi mi kilka pomysłów, mam kilka marzeń. Być może wymyślę coś spontanicznego, a może zaplanuję wyprawę z półrocznym wyprzedzeniem.
Na dzisiaj zaplanowałem pojechać na północ. Przejechałem na drugi koniec miasta, co zajęło mi niemal godzinę. Chciałem objechać poligon, ale moje stopy zaczęły przemarzać. Było zimniej niż wczoraj, nadal wietrznie. Chcąc trochę podratować dystans, pojechałem przez Biedrusko, a potem wróciłem prosto do domu, żeby się ogrzać.
I jeszcze podsumowanie zeszłego roku. Pokonałem 11,1 tys. km. Najważniejszym wydarzeniem była kolejna wyprawa do Azji, która przyniosła trochę niespodzianek. Odwiedziłem Japonię i Koreę Południową. Przybyłem wiosną, w trakcie trwania hanami, czyli okresu kwitnienia drzew wiśniowych. Moje azjatyckie przygody opisałem po powrocie do Polski. Wśród najbardziej zaskakujących, ciekawych lub wartych wspomnienia były: zima w Japonii, gdy zjeżdżając z gór, wjechałem do doliny pełnej narciarzy powracających ze stoków; odkrycie ostatnich kwitnących wiśni, a następnie nierozważny przejazd po górskiej drodze w okresie budzenia się niedźwiedzi; zejście do pagody otoczonej pradawnymi cyprysami; przejazd po jednej z niewielu dróg dla rowerów położonej wzdłuż wybrzeża na dawnej linii kolejowej; krótki spacer po jedynej w Japonii pustyni; przejazd wzdłuż malowniczego wybrzeża w upalny dzień; spacer wzdłuż 123 bram torii (aczkolwiek 10 tys. bram robi większe wrażenie); wycieczka po wzgórzach herbacianych.
Wsiadłem na prom do Korei. Wpadłem na informację o Szlaku Czterech Rzek, dzięki czemu opracowałem plan zwiedzenia połowy półwyspu koreańskiego. Kraj okazał się bardzo przyjazny rowerzystom. Wiele malowniczych dróg wiodło mnie czasem daleko od głównego szlaku przecinającego kraj. Dotarłem do Seulu, gdzie wbiłem ostatnią pieczątkę na głównym szlaku, a potem ruszyłem w drogę powrotną, bo ten kraj nie oferował innych możliwości. Poznałem przyjaznych monocyklistów, którzy pomogli mi w podróży. Przejechałem niemal 200 km, co było najdłuższą i najbardziej szaloną wycieczką tego roku.
Powróciłem do Japonii. Sezon deszczowy połączony z powodziami zmieniły moje plany i ruszyłem na Shikoku. W Kyōto zobaczyłem kawałek procesji jednego z najpopularniejszych japońskich festiwali. Upał nie dawał mi spokoju i popłynąłem promem na północ kraju. Tam zobaczyłem trzy festiwale. Spędziłem też ostatnie dni mojego pobytu z przemyśleniami: po co mi to było. Stanowczo odradzam odwiedzać Japonię latem. Jest za gorąco.
Po powrocie do Polski nie miałem za dużo ochoty na jazdę pod Poznaniem, gdzie chyba zacząłem zapuszczać korzenie. Zaliczyłem jeden wypad pod namiot, jesienną wizytę w górach i przejazd przez Niemcy. Dokąd teraz?
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Ostatnia w 2019

  29.47  01:28
Z racji sylwestra mogliśmy wyjść wcześniej z pracy. Słońce przedarło się przez chmury i zaczęło kusić. Wyszedłem pokręcić się pod miastem. Nie było korków, a dzięki wietrznej pogodzie smog nie doskwierał tak mocno. Gdyby jeszcze tylko ściągnąć z dróg te rzęchy.
Pojechałem przez Luboń, potem na drugą stronę Warty i dostałem się do centrum. Chciałem odwiedzić sklep modelarski, bo jakiś czas temu odkryłem nowe hobby i potrzebowałem paru drobiazgów do budowy nowego modelu. Niestety cały pasaż handlowy był zamknięty na cztery spusty, więc będę musiał odwiedzić miasto ponownie w nowym roku.

Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Kategorie

Archiwum

Moje rowery