Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Wpisy archiwalne w kategorii

po zmroku i nocne

Dystans całkowity:44915.05 km (w terenie 3172.54 km; 7.06%)
Czas w ruchu:2327:01
Średnia prędkość:19.19 km/h
Maksymalna prędkość:70.40 km/h
Suma podjazdów:301255 m
Maks. tętno maksymalne:150 (76 %)
Maks. tętno średnie:160 (81 %)
Suma kalorii:108246 kcal
Liczba aktywności:594
Średnio na aktywność:75.61 km i 3h 56m
Więcej statystyk

Szersze „Spławy”

  74.87  03:31
Nie mogło zabraknąć wizyty w Poleskim Parku Narodowym. Było częściowe zachmurzenie, temperatura dużo wyższa od wczorajszej, ale wiało, więc odczuwalnie było chłodniej. Założyłem bluzę i w drogę. Jechałem standardowo przez Wierzbicę i Karczunek, bo brakowało lasów, aby się schować. Nie było tak źle.
Znalazłem się na ścieżce „Czahary”. Pojawiły się nowe zakazy jazdy na rowerze. Było dużo ludzi, a jeszcze więcej jaszczurek. Brak zaskrońców i czegokolwiek innego, włącznie z wodą. Latem zawsze najmniej mi się tam podobało.
Czułem niedosyt atrakcji, więc pojechałem do ścieżki „Spławy”. Zostawiłem rower na parkingu i ruszyłem do wejścia. Tam zaskoczenie, bo kompletnie przebudowali całą ścieżkę. Moim zdaniem straciła cały swój urok. Zamknęli ją rok temu i otworzyli wiosną. Stała się równie szeroka jak „Czahary”. Nawet oznakowanie szlaku pieszego jest już w dwóch kierunkach. Szkoda, że zrobili to tak nierówno, że można się potknąć. Niby udogodnienie dla osób na wózkach.
Przespacerowałem się po całym szlaku, wracam do roweru, przygotowałem wszystko, podchodzę i… nie mam klucza. Miałem go w ręku i gdzieś przepadł. Ze dwa razy przeszedłem trasę w jego poszukiwaniu, próbowałem zrobić wytrych, pytałem ludzi, by znaleźć rozwiązanie, to polecili mi lokalnego mechanika. Tego niestety nie zastałem, no, niedziela. Całe szczęście stryj mieszkał niedaleko, więc rozprawiliśmy się z problemem, choć z linki już pożytku nie będzie.
Spędziłem wieczór ze stryjostwem, ale wracać trzeba. Dobrze, że miałem oświetlenie, chociaż księżyc świecił jasno. Drogi puste, temperatura niewiele niższa niż za dnia. Wiatr ustał, więc jechało się dobrze.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Poleski Park Narodowy, Polska / lubelskie, rowery / Trek, terenowe

Nocna XXXII

  18.91  00:51
Wyszedłem na chwilę, późną nocą, ale debili nie brakowało. Dużo szkła na drogach. Beznadziejne miasto.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Nocna XXXI

  20.81  00:58
Wyszedłem późno. Pojechałem – jak zwykle – do centrum i z powrotem.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Nocna XXX

  23.65  01:05
Wyszedłem późnym wieczorem, gdy temperaturę dało się znieść. Pojechałem tylko do centrum i z powrotem.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Błyskotliwy powrót

  27.45  01:19
Wyszedłem późnym wieczorem. Pojechałem na Franowo, żeby kupić szprychy, bo muszę w końcu odświeżyć gravela po wyprawie. Już w połowie trasy zaczęło grzmieć, a potem pojawiły się pierwsze krople. U celu były nawet kałuże, więc trochę mnie ominęło. W prognozie pogody nie było opadów, ale na radarze nie wyglądało to dobrze. Dotarłem do celu, dostałem szprychy, ale było mokro. Pojechałem coś zjeść w nadziei, że ulice przeschną. Z 28 °C zrobiło się 21 z dużą dawką wilgotności. Za to błyskało na niebie, choć bez grzmotów.
Tylko ruszyłem w drogę powrotną i znów się rozpadało. Schroniłem się przy blokach i przeczekałem najgorsze. Opad na radarze dziwnie szybko się przesunął i dlatego zmokłem. Było jeszcze jedno okienko, więc nie traciłem czasu. Plecak trochę chronił plecy, ale było ciepło. Pod koniec błyski rozświetlały całe niebo. Opad się nasilał, ale zdążyłem wrócić przed ulewą.

Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / GT, po zmroku i nocne

Po Poznaniu, część 118

  26.88  01:10
Wieczorem, gdy upał był znośniejszy. Znów tu i tam po mieście. Już pachnie żniwami.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Jak nie gorunc, to deszcz

  23.07  01:02
Prognoza pogody nie była optymistyczna, więc zająłem się sprawami powyprawowymi. Wyszedłem wieczorem na krótką przejażdżkę po mieście, gdy temperatura spadła. Podczas powrotu, na ostatnich kilometrach rozpadało się. Niemocno, więc dojechałem do domu w miarę suchy. Zaczęło poważniej padać parę chwil później.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Nocna XXIX

  29.60  01:21
Wyskoczyłem na chwilę wieczorem. Postanowiłem, że zminimalizuję jazdę po drogach dla rowerów, bo są zbyt niebezpieczne.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / Kross

Na serwis

  25.15  01:06
Na dzisiaj miałem zaplanowany obowiązkowy serwis gwarancyjny. Chciałem też dokręcić do tysiąca kilometrów na tym rowerze, więc pojechałem dłuższą drogą i wyszło nieco więcej. Zahaczyłem również o Stary Rynek, żeby zrobić choć jedno zdjęcie.

Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / Kross

Bydgoszcz – Koronowo – Tuchola

  80.49  04:17
Ten plan powstał już przed poprzednim weekendem, ale postanowiłem go trochę urozmaicić, wydłużając go do rangi niedużej wyprawy. Wsiadłem w pociąg i znalazłem się w zasypanej piachem Bydgoszczy. Poznań bardziej dba o bezpieczeństwo na drogach.
Nie miałem większego pomysłu na wydostanie się z miasta, więc ruszyłem po szlaku do Koronowa. Zamienili papier ścierny na glinę, więc zrobiło się wygodniej i bezpieczniej, chociaż asfaltowe odcinki były grubo posypane piachem.
Łańcuch mi dzisiaj hałasował. Mogłem zrobić mu kilka kąpieli w tej emulsji woskowej. Poświęciłem kwadrans w Koronowie na smarowaniu. W słońcu całkiem szybko poszło. Plusem tego wosku jest to, że na piachach w końcu łańcuch pracuje cicho, nic nie zgrzyta od kruszonych ziaren piachu przyklejonych do łańcucha.
Kolejnym punktem dnia był kolejny wiadukt kolejowy. Droga krajowa była zawalona autami, więc musiałem się nagimnastykować, aby ją ominąć. Wiadukt zobaczyłem, sfotografowałem i ruszyłem dalej. Przede mną były drogi leśne. Lepsze, gorsze. Jechałem po różnych nawierzchniach: wygodny grunt, piach, kamienie, błoto, kocie łby, torfowiska. Widoki cieszyły oko tak bardzo, że zapominałem się zatrzymać na sfotografowanie ich.
Jeden z obranych skrótów, który miał być brodem, okazał się dość wartką rzeką, a powalone drzewo, które prawdopodobne funkcjonowało jako przejście, nie sięgało brzegu i wyglądało na zbyt przegniłe, by chociażby próbować na nie skakać. Musiałem nadłożyć trochę drogi, żeby znaleźć mostek wśród torfowisk. Potem czekała mnie walka z piachem, aż dostałem się do dawnego mostu kolejowego, po raz kolejny na Brdzie. Szkoda, że most nie jest w najlepszej kondycji.
Dalsza droga przyniosła trochę śniegu, a tym samym niższą temperaturę, parę wodospadów, kilka przyjemnych asfaltów, aż zaczęła się Tuchola. Zakazy, absurdalny układ dróg, paskudne drogi dla kaskaderów, a absolutnym hitem, już za Tucholą, był zakaz wjazdu rowerem przed skrzyżowaniem, bo jakiś debil założył, że rowerzyści będą chcieli jechać tylko na północ, więc chcąc jechać na zachód, trzeba złamać zakaz. Pewnie jeszcze dostał wynagrodzenie za tę idiotyczną organizację ruchu.
Wpis wyszedł dość kolejowy. Za to bardzo ładne rejony, zwłaszcza odcinki leśne (nie te pokryte piachem). Może kiedyś tu wrócę, bo spora część lasów czeka nieodkryta.

Kategoria dojazd pociągiem, kraje / Polska, po dawnej linii kolejowej, po zmroku i nocne, Polska / kujawsko-pomorskie, rowery / Kross, terenowe, z sakwami, wyprawy / Przedwiosenna 2026

Kategorie

Archiwum

Moje rowery