Po wielu miesiącach rozważań udało mi się wybrać kolejny rower, który będzie towarzyszył mi podczas wypraw. Przechodziłem przez w pełni wyposażony
Cube Nulane Pro ze względu na Shimano Cues (mój rozmiar jednak wyprzedał się), ceniony przez sakwiarzy
Kona Sutra (musiałbym go zamówić z Finlandii),
Kross Esker 4.0 o stalowej ramie, aż przekonałem się do
Eskera 5.0 (dożywotnia gwarancja na ramę) z napędem 1x12. Zaczynałem z Trekiem na 3x7, przez Fuji na 2x10 i zakres przełożeń Krossa mnie zachwycił. Kaseta 10-51T przy blacie 40T powinna pozwolić mi na pokonywanie nawet szkockich wzniesień bez postojów. Wybrałem model Path 5.0, który jest kopią Eskera, ale został dedykowany dla Centrum Rowerowego, dzięki czemu był oferowany w niższej cenie.
Ruszyłem na Cytadelę, żeby przetestować nowy napęd na podjeździe. Ulice były mokre i brudne od porannego deszczu. W centrum z kolei spadł śnieg. Zaliczyłem podjazd i rower zapowiada się dobrze. Niestety poczułem, że pojawiła się gołoledź, więc powoli powróciłem do domu. Już nie mam gdzie trzymać tych rowerów.
Czemu postanowiłem kupić nowy rower po pięciu latach? Gdy odkryłem pękniętą ramę w Fujim i dowiedziałem się, że dystrybutor wyniósł się z Europy, zacząłem zastanawiać się, co dalej. Nie ufałem rozwiązaniu spawania ramy. Co więcej, miałem szereg innych problemów z tym rowerem: luz w przedniej dynamo-piaście, trudna w regulacji tylna piasta, luz na suporcie, pęknięcia na tylnej obręczy, blokująca się lewa manetka, brak haka pod sztywną oś. Szereg tych problemów przeważył o zmianie.
