Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Wpisy archiwalne w kategorii

terenowe

Dystans całkowity:42481.33 km (w terenie 9808.10 km; 23.09%)
Czas w ruchu:2267:41
Średnia prędkość:18.21 km/h
Maksymalna prędkość:71.10 km/h
Suma podjazdów:295984 m
Maks. tętno maksymalne:130 (66 %)
Maks. tętno średnie:160 (81 %)
Suma kalorii:120656 kcal
Liczba aktywności:522
Średnio na aktywność:81.38 km i 4h 28m
Więcej statystyk

Trzaskające Ujście Warty

  57.69  03:09
Planowałem wyjazd w listopadzie. Nie wyszło, ale już jak co roku ruszyłem w styczniu. W Poznaniu temperatura na minusie, w Gorzowie dużo cieplej, choć na drogach zalegało sporo lodu. Początkowo planowałem pojechać nieznaną mi trasą przez wioski, ale widoki z pociągu zmieniły moje plany. Ruszyłem po wałach, których najbardziej zniszczoną część w końcu wyasfaltowali latem. Tylko bezmyślnie postawili zakaz ruchu niewykluczający rowerów, mimo że biegną tamtędy przynajmniej dwa szlaki rowerowe.
Wygody nie trwały długo. Droga terenowa miejscami była przyjemna, ale głównie zabłocona lub grząska. Lód pokrywający łachy Warty trzaskał. Widziałem sporo płochliwych saren. Gęsi i żurawie kluczyły po niebie, łabędzie krzykliwe dało się usłyszeć w ich stałym miejscu, ale wyjątkowo mało spotkałem łabędzi niemych. Widziałem też zaskakująco dużo ptaków drapieżnych, których nie umiem rozpoznać, w tym jednego wielkiego (może to bielik). Tylko jedna czapla biała wyskoczyła znikąd.
Postanowiłem przejechać się pierwszy raz po Żółtej Drodze. Niestety rozmarzła tylko górna warstwa gleby, więc woda nie mogła wsiąknąć i zapadałem się, jakbym poruszał się po mule. Nic przyjemnego. Mogłem jechać dzień wcześniej. Sama droga nie robiła szału. Ot, łąki jak okiem sięgnąć.
Zdecydowałem się przedostać do Bobrowej Drogi. Wcześniej jednak miałem do pokonania najbrudniejszy odcinek, bo błoto aż zapychało błotniki. Potem było ciut lepiej, chociaż zniszczyli drogę łącznikową, która czasem jest zalewana.
Wróciłem na wały, skąd rozpościerały się widoki na odcinek skutej grubym lodem Warty. Dostałem się do Kostrzyna. Miałem jeszcze kwadrans, żeby coś zjeść i strącić grubsze warstwy błota z roweru. Liczyłem na to, że zobaczę jeszcze Odrę, ale roztopy za mocno mnie spowolniły.

Kategoria dojazd pociągiem, kraje / Polska, Park Narodowy „Ujście Warty”, Polska / lubuskie, rowery / Fuji, terenowe

Mniej mroźny Poznań

  28.07  01:33
Temperatura miała wzrosnąć w ciągu dnia, więc wyszedłem późnym popołudniem. Pojechałem do Lasku Marcelińskiego, potem przez zachodni klin zieleni. Było całkiem sporo ludzi. Także na zamarzniętych zbiornikach wodnych. Odwiedziłem jeszcze centrum zanim skierowałem się do domu. W trakcie jazdy temperatura wzrosła z -5,5 do -4,5 °C. Pod koniec znów zaczął sypać śnieg, chociaż nadal nie usunęli lodu z wielu ulic.
Kategoria terenowe, rowery / Fuji, Polska / wielkopolskie, kraje / Polska

Mroźny WPN

  28.18  01:25
Ostrzegali o smogu, więc chciałem wybrać się na krótką jazdę, a najczystsze powietrze jest w lasach. Niestety musiałem się przedrzeć przez cuchnące wioski. Dojechałem do Wielkopolskiego Parku Narodowego. Tam mnóstwo ludzi, mimo mrozu. Nawet spotkałem kilku rowerzystów. Zrobiłem krótkie kółko i wróciłem do domu. Znów popełniłem błąd i założyłem tylko jedną warstwę spodni.
Kategoria Wielkopolski Park Narodowy, terenowe, rowery / Fuji, Polska / wielkopolskie, kraje / Polska

Białe centrum

  21.76  01:11
Temperatura na minusie. Wyszedłem przed zachodem i przejechałem się do centrum Poznania. Akurat podświetlili ratusz. Ulice paskudne. Na drogach dla rowerów dużo błota zmieszanego z solanką. Na chodnikach biało i ślisko.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji, terenowe

Białe Szachty

  8.23  00:33
Przez noc spadła odrobina śniegu. Gdy wychodziłem też zaczęło padać. Na ulicach osiedlowych był lód, a na nim leżał śnieg. Z kolei ulice główne były czarne i spływały solanką. Pojechałem na Szachty, żeby zrobić kilka białych zdjęć. Rozważałem wizytę w centrum, ale nie podobały mi się drogi i wolałem ograniczyć kontakt napędu z solą. Do tego wciąż paskudnie wiało.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji, terenowe

Docelowe „Czahary”

  63.87  03:16
Wczoraj zrezygnowałem z jazdy z powodu gołoledzi. Dzisiaj rano padał deszcz, potem pojawiła się mgła i hulał wiatr. Nie odpuściłem i ruszyłem do Poleskiego Parku Narodowego, aby przespacerować się po ścieżce „Czahary”. Drogi były brudne, więc napęd chrupał od nadmiaru piasku. Mgła moczyła ubranie, a ze względu na temperaturę poniżej zera na rowerze tworzyły się cieniutkie warstwy lodu. Jeszcze ten przeszywający wiatr. Całe szczęście na większości odcinków wiał boczny.
Dotarłem do ścieżki. Było pusto, a drewniana kładka śliska. Do tego zbliżał się zmierzch, więc zdjęcia wyszły dość mroczne. Wody w tym roku brakowało, więc kalosze nie były konieczne. Przespacerowałem się do końca. Wiatr wychłodził mnie, więc zrezygnowałem z dłuższej jazdy. Wróciłem się kawałek po własnym śladzie, potem możliwie najkrótszą drogą. Wiatr i mokra mgła mocno przeszkadzały. Pod koniec nawet pojawiła się gołoledź, ale dotarłem bez poślizgu. Udało mi się też osiągnąć tegoroczny cel – 10 tys. km.
Kategoria Chełmski Park Krajobrazowy, kraje / Polska, po zmroku i nocne, Poleski Park Narodowy, Polska / lubelskie, rowery / Trek, terenowe

Kalendarzowa zima

  44.41  02:13
Dziś pierwszy dzień zimy. Było chłodniej niż się spodziewałem, dlatego skróciłem wycieczkę. Ukryłem się we wschodnim klinie zieleni. Pod koniec i tak zmarzłem w palce, chociaż miałem rękawice narciarskie.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji, terenowe

Mikołajki

  35.26  01:56
Zabrałem aparat w nadziei na jakieś ciekawe kadry. Wybrałem się do Lasku Marcelińskiego, na Sołacz i Cytadelę. Dużo błota, zwłaszcza na Cytadeli, gdzie rozkopali kilka ścieżek. Spotkałem też pluton Mikołajów. Na Starym Rynku postawili scenę i było tłoczno.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji, terenowe

Jesień w WPN-ie

  37.54  01:56
Prognoza deszczu przepadła. Wyszło słońce, więc ruszyłem do Wielkopolskiego Parku Narodowego, bo tam jesień zwykła przychodzić później. Wiało paskudnie, ale w lasach już było lepiej. Dużo brązów i bezlistnych drzew. Dopiero głębiej zaczęło się robić ładniej. Miejscami było nawet wciąż zielono. Objechałem parę szlaków i wróciłem do domu.
Wyskoczyłem jeszcze na zakupy i wpadłem w poślizg. Po sześciu godzinach na SOR-ze okazało się, że złamałem obojczyk. Czeka mnie przynajmniej miesiąc bez jazdy.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji, terenowe, Wielkopolski Park Narodowy

Łysy Poznań

  28.84  01:31
Wróciłem z gór, a jako że dzień był jeszcze młody, to odstawiłem sakwy i pojechałem szukać jesieni. Po tygodniu nieobecności zastałem miasto niemal bezlistne. Udałem się do Lasku Marcelińskiego, gdzie jeszcze tej jesieni trochę zostało. Potem krótko po mieście i wróciłem zanim się ściemniło.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji, terenowe

Kategorie

Archiwum

Moje rowery