Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Wpisy archiwalne w kategorii

terenowe

Dystans całkowity:43254.51 km (w terenie 10086.37 km; 23.32%)
Czas w ruchu:2308:31
Średnia prędkość:18.23 km/h
Maksymalna prędkość:71.10 km/h
Suma podjazdów:299783 m
Maks. tętno maksymalne:130 (66 %)
Maks. tętno średnie:160 (81 %)
Suma kalorii:120656 kcal
Liczba aktywności:534
Średnio na aktywność:81.00 km i 4h 27m
Więcej statystyk

Zamortyzowana Zielonka

  93.23  04:48
Pożyczyłem amortyzowaną sztycę i postanowiłem ją wypróbować w terenie. Padło na Puszczę Zielonkę. Umówiłem się z Sylwią na wspólną jazdę i ruszyliśmy wzdłuż Warty przez Owińska. Szkoda, że kładka w Czerwonaku nie jest jeszcze gotowa.
Słońce czasem przypiekało, ale powietrze było jeszcze chłodne. Piachy na niektórych drogach dawały się we znaki. Rowery się zakurzyły. Przydała się chusta na twarz. Na drogę powrotną wypadł wschodni klin zieleni.
Amortyzator spisał się całkiem dobrze. Podchodziłem do niego sceptycznie, bo zwiększa wagę roweru, ale poprawił się komfort na nierównościach. Mam przyzwyczajenie do wstawania z siodełka na wertepach, więc parę dziur przegapiłem. Trochę też pływałem podczas przyspieszania, choć to już jest kwestia regulacji sztywności. Zdecydowałem, że zaopatrzę się w to ustrojstwo. Wcześniej miałem doświadczenie tylko z tanimi wersjami, które niekoniecznie działają przy pochylonej sylwetce.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, Puszcza Zielonka, rowery / Kross, terenowe, ze znajomymi

Słupsk

  86.45  05:03
Dzisiaj przywitało mnie słońce na bezchmurnym niebie. Ruszyłem w dalszą drogę na północ. Nadal po leśnych szlakach, choć tym razem było więcej błota niż piachu. Znów nie spotkałem żywej duszy aż po Słupsk. Trafiłem na jeden odcinek szlaku na nasypie dawnej linii kolejowej. Widziałem też dwie sarny, a ptactwo było dziś cichsze niż wczoraj.
Dojechałem do Słupska. Przespacerowałem się tu i tam bez planu. Wydostanie się z miasta było trudniejsze, bo rozebrali połowę dworca kolejowego, blokując jedną z dróg. Układ dróg rowerowych też mają beznadziejny. Słabe oznakowanie, krawężniki, przejścia dla pieszych zamiast przejazdów.
Kolejne problemy były na starej krajówce. Zrobili objazd. Coś mi nie pasowało, więc szybko się zatrzymałem. Po rozważaniach zawróciłem i zorientowałem się, że przegapiłem znak drogi ekspresowej. Miałem do wyboru albo złamać zakaz wjazdu na drogę ekspresową, żeby kontynuować idiotycznie wyznaczony objazd, albo zakaz ruchu, który nie dotyczył dojazdu do pól. Wybrałem ten mniej ryzykowny. Jak się okazało, rozkopali drogę i stąd wynikał objazd. Musiałem pojechać po polnej drodze naokoło, czyli de facto nie złamałem żadnego zakazu. Zatrzymałem się w Sławnie.
Kategoria kraje / Polska, po dawnej linii kolejowej, Polska / pomorskie, Polska / zachodniopomorskie, rowery / Kross, terenowe, wyprawy / Przedwiosenna 2026, z sakwami

Kraina piachu

  83.87  05:02
Nie padało. Temperatura była taka jak wczoraj, ale potem odrobinę spadła. Kontynuowałem jazdę na północ. Droga za drogą były pokryte piachem. Czasem grząskim, czasem utwardzonym, czasem z korzeniami, czasem z dołami. Kraina piachu, bo inaczej trudno określić te strony. Było dużo pagórków. Odwiedziłem kilka kaszubskich miejscowości.
Dotarłem do celu, jakim była droga położona na miejscu dawnej linii kolejowej. Droga była różnej jakości, oczywiście w większości piaszczystej. Im bliżej Bytowa, tym większe błoto. Większość mostów kolejowych nie przetrwała, więc trzeba było często zjeżdżać z nasypu, aby przekroczyć skrzyżowanie. Powstał tam nawet szlak rowerowy, ale nie znalazłem informacji o nim.
Dotarłem do Bytowa. Mają straszny układ dróg, do tego drogi dla rowerów powciskane byle jak. Tylko przedostałem się do kolejnej atrakcji, czyli kolejnej trasy położonej na nasypie dawnej linii kolejowej. Tym razem był asfalt. Byli też ludzie korzystający z atrakcji (na wcześniejszej nie spotkałem żywej duszy). Droga biegła gdzieś dalej, ale nie w moim kierunku, więc zrezygnowałem z dalszej jazdy i zorientowałem się, że zarezerwowałem nie ten nocleg, który oglądałem. Nie wiem, jak to się stało, więc musiałem wrócić, ale tylko do Bytowa.
Kategoria góry i dużo podjazdów, kraje / Polska, po dawnej linii kolejowej, Polska / pomorskie, rowery / Kross, terenowe, wyprawy / Przedwiosenna 2026, z sakwami

Bory Tucholskie

  32.56  01:45
Przedłużyłem pobyt. Padało przez większość dnia. W końcu się wypadało, więc wyszedłem z planem pokonania trasy zaplanowanej na wczoraj. Temperatura nie zmieniła się, ale wiatr ustał, więc odczuwalnie było dużo cieplej.
Drogi pokryte piachem, w terenie lekko podmokła ziemia, nieliczne kałuże. Wjechałem na szlak przez park narodowy. Nie spotkałem żywej duszy, ale dźwięki mieszkańców niosły się echem po całych borach. Wtem wyszło słońce, które zagościło na niebie i rozświetlało widoki przez resztę dnia. Miły akcent po tej niepogodzie.
Przejechałem szlaki czarny i niebieski. Przespacerowałem się po kładkach. Pod koniec wizyty pojawiła się mgła, więc zrobiło się chłodniej. Niestety im dalej na południe, tym więcej błota leżało na drogach. Na szczęście reszta dystansu poszła szybko i wróciłem przed zmierzchem.
Kategoria kraje / Polska, Polska / pomorskie, rowery / Kross, terenowe, wyprawy / Przedwiosenna 2026

Deszczykowy

  39.05  02:27
Dzień zaczął się chłodem. Spodziewałem się tego, ale nie w połączeniu z resztą niedogodności. Wiatr zmienił kierunek. Jak wczoraj mnie pchał, aż na liczniku pojawiało się 30 km/h na prostej, tak dzisiaj spowalniał i wychładzał. Do tego wszystkiego w prognozie były deszcze.
Chciałem jak najszybciej dostać się do Chojnic. Zrobiłem to na tyle nieuważnie, że gdy dostrzegłem na skrzyżowaniu drogę dla rowerów, wziąłem ją za tę, którą zauważyłem na mapie podczas planowania. Kompletnie nie zwróciłem uwagi, że jechało się przyjemnie, bez wiatru w twarz. Dopiero przed kolejnym skrzyżowaniem coś zaczęło mi nie pasować i dostrzegłem swój błąd. Jego naprawa też wymagała gimnastyki. Wjechałem na drogi, których na mapach nie było, a te, które były w rzeczywistości nie istniały. Nawet zdołałem zalepić opony i buty gliną. Trasa wyszła jednak na plus, bo dowiedziałem się o krainie zwanej Kosznajderia.
Padać miało dopiero po południu. Od czasu do czasu czułem spadające krople, ale rozpadało się jeszcze przed Chojnicami. Przeczekałem to pod wiatą autobusową. Chłód zmusił mnie do założenia drugiej bluzy. Opad nie zostawił wielu kałuż, ale i tak martwiłem się o łańcuch. Chyba nie polubię się z woskiem.
Docelowo chciałem dojechać dzisiaj do Bytowa. Potem rozważałem okolice Brus, aż ostatecznie skróciłem to do miejscowości Charzykowy. Chciałem wcześniej przejechać dwa szlaki przez Park Narodowy Bory Tucholskie, ale ostatecznie radar deszczowy odwiódł mnie od tego pomysłu i skierowałem się prosto do noclegu. Nie padało jednak dużo.
Kategoria kraje / Polska, Polska / kujawsko-pomorskie, Polska / pomorskie, rowery / Kross, terenowe, wyprawy / Przedwiosenna 2026, z sakwami

Bydgoszcz – Koronowo – Tuchola

  80.49  04:17
Ten plan powstał już przed poprzednim weekendem, ale postanowiłem go trochę urozmaicić, wydłużając go do rangi niedużej wyprawy. Wsiadłem w pociąg i znalazłem się w zasypanej piachem Bydgoszczy. Poznań bardziej dba o bezpieczeństwo na drogach.
Nie miałem większego pomysłu na wydostanie się z miasta, więc ruszyłem po szlaku do Koronowa. Zamienili papier ścierny na glinę, więc zrobiło się wygodniej i bezpieczniej, chociaż asfaltowe odcinki były grubo posypane piachem.
Łańcuch mi dzisiaj hałasował. Mogłem zrobić mu kilka kąpieli w tej emulsji woskowej. Poświęciłem kwadrans w Koronowie na smarowaniu. W słońcu całkiem szybko poszło. Plusem tego wosku jest to, że na piachach w końcu łańcuch pracuje cicho, nic nie zgrzyta od kruszonych ziaren piachu przyklejonych do łańcucha.
Kolejnym punktem dnia był kolejny wiadukt kolejowy. Droga krajowa była zawalona autami, więc musiałem się nagimnastykować, aby ją ominąć. Wiadukt zobaczyłem, sfotografowałem i ruszyłem dalej. Przede mną były drogi leśne. Lepsze, gorsze. Jechałem po różnych nawierzchniach: wygodny grunt, piach, kamienie, błoto, kocie łby, torfowiska. Widoki cieszyły oko tak bardzo, że zapominałem się zatrzymać na sfotografowanie ich.
Jeden z obranych skrótów, który miał być brodem, okazał się dość wartką rzeką, a powalone drzewo, które prawdopodobne funkcjonowało jako przejście, nie sięgało brzegu i wyglądało na zbyt przegniłe, by chociażby próbować na nie skakać. Musiałem nadłożyć trochę drogi, żeby znaleźć mostek wśród torfowisk. Potem czekała mnie walka z piachem, aż dostałem się do dawnego mostu kolejowego, po raz kolejny na Brdzie. Szkoda, że most nie jest w najlepszej kondycji.
Dalsza droga przyniosła trochę śniegu, a tym samym niższą temperaturę, parę wodospadów, kilka przyjemnych asfaltów, aż zaczęła się Tuchola. Zakazy, absurdalny układ dróg, paskudne drogi dla kaskaderów, a absolutnym hitem, już za Tucholą, był zakaz wjazdu rowerem przed skrzyżowaniem, bo jakiś debil założył, że rowerzyści będą chcieli jechać tylko na północ, więc chcąc jechać na zachód, trzeba złamać zakaz. Pewnie jeszcze dostał wynagrodzenie za tę idiotyczną organizację ruchu.
Wpis wyszedł dość kolejowy. Za to bardzo ładne rejony, zwłaszcza odcinki leśne (nie te pokryte piachem). Może kiedyś tu wrócę, bo spora część lasów czeka nieodkryta.

Kategoria dojazd pociągiem, kraje / Polska, po dawnej linii kolejowej, po zmroku i nocne, Polska / kujawsko-pomorskie, rowery / Kross, terenowe, z sakwami, wyprawy / Przedwiosenna 2026

Przedwiosenna II

  28.25  01:26
Trochę późno wyszedłem, bo słońca niewiele dało się dojrzeć. Ruszyłem na Sołacz, żeby zobaczyć krokusy. Potem przejechałem się wokół Rusałki i wróciłem do domu zanim się ściemniło.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji, terenowe

Przedwiosenny WPN

  63.71  02:59
Dzisiaj wybrałem się do Wielkopolskiego Parku Narodowego. Błota było dużo mniej niż w zachodnim klinie zieleni. Piach też był bardziej zwarty niż zwykle. Pokonałem szlak wzdłuż Warty. Spotkałem bardzo mało ludzi, jak na tak ciepłą niedzielę. Potem dostałem się do Stęszewa, aby odwiedzić zachodnią część parku. Tam drogi były tragiczne – dziury, sypki piach, błoto. Za to sporo ptaków przesiadywało na polach i akwenach. Nie zauważyłem jednak żadnych kwiatów. To była intensywna przejażdżka.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Kross, terenowe, Wielkopolski Park Narodowy

Przedwiosenny wysyp ludzi

  43.00  02:08
Pojechałem z aparatem na miasto. Nie wiem, co mnie podkusiło, żeby dostać się do centrum, ale ludzi było za dużo. Odwiedziłem Cytadelę i Sołacz. Postanowiłem przejechać się przez zachodni klin zieleni. Tam też było tłoczno, ale przynajmniej na chwilę uciekłem od smrodu spalin. Zahaczyłem jeszcze o Jezioro Kierskie i wróciłem do domu.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Kross, terenowe

Lasy pod Kórnikiem

  61.19  02:58
Dzisiaj było chłodniej, wiatr nadal smagał. Ruszyłem do Kórnika z planem przejechania drogi z Borówca do Skrzynek, która przez lata straszyła betonowymi płytami. Zrobiło się tam wąsko, wzmógł się ruch, ale przynajmniej zęby zostawały całe. Odwiedziłem Kórnik, objechałem jezioro. Nawet znalazłem kleszcza na spodniach. Dobrze jest jeździć w jasnym. W tym roku będzie pogrom, bo według badań mroźna zima zabija więcej naturalnych wrogów kleszczy niż same kleszcze.
Przejechałem kawałek drogi dla rowerów zasypanej piachem, a potem wjechałem na leśne ścieżki. Pomyliłem skręt, ale i tak wyszło dobrze. Większość dróg była w dobrym stanie. 11 lat temu było tam dużo piachu. Mocno się pozmieniało od tamtego czasu. Dalej już bez niespodzianek. Poczułem różnicę temperatur po wejściu do domu.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Kross, terenowe

Kategorie

Archiwum

Moje rowery