Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Wpisy archiwalne w kategorii

terenowe

Dystans całkowity:42810.61 km (w terenie 9902.05 km; 23.13%)
Czas w ruchu:2283:43
Średnia prędkość:18.23 km/h
Maksymalna prędkość:71.10 km/h
Suma podjazdów:297190 m
Maks. tętno maksymalne:130 (66 %)
Maks. tętno średnie:160 (81 %)
Suma kalorii:120656 kcal
Liczba aktywności:527
Średnio na aktywność:81.23 km i 4h 28m
Więcej statystyk

Przedwiosenny WPN

  63.71  02:59
Dzisiaj wybrałem się do Wielkopolskiego Parku Narodowego. Błota było dużo mniej niż w zachodnim klinie zieleni. Piach też był bardziej zwarty niż zwykle. Pokonałem szlak wzdłuż Warty. Spotkałem bardzo mało ludzi, jak na tak ciepłą niedzielę. Potem dostałem się do Stęszewa, aby odwiedzić zachodnią część parku. Tam drogi były tragiczne – dziury, sypki piach, błoto. Za to sporo ptaków przesiadywało na polach i akwenach. Nie zauważyłem jednak żadnych kwiatów. To była intensywna przejażdżka.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Kross, terenowe, Wielkopolski Park Narodowy

Przedwiosenny wysyp ludzi

  43.00  02:08
Pojechałem z aparatem na miasto. Nie wiem, co mnie podkusiło, żeby dostać się do centrum, ale ludzi było za dużo. Odwiedziłem Cytadelę i Sołacz. Postanowiłem przejechać się przez zachodni klin zieleni. Tam też było tłoczno, ale przynajmniej na chwilę uciekłem od smrodu spalin. Zahaczyłem jeszcze o Jezioro Kierskie i wróciłem do domu.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Kross, terenowe

Lasy pod Kórnikiem

  61.19  02:58
Dzisiaj było chłodniej, wiatr nadal smagał. Ruszyłem do Kórnika z planem przejechania drogi z Borówca do Skrzynek, która przez lata straszyła betonowymi płytami. Zrobiło się tam wąsko, wzmógł się ruch, ale przynajmniej zęby zostawały całe. Odwiedziłem Kórnik, objechałem jezioro. Nawet znalazłem kleszcza na spodniach. Dobrze jest jeździć w jasnym. W tym roku będzie pogrom, bo według badań mroźna zima zabija więcej naturalnych wrogów kleszczy niż same kleszcze.
Przejechałem kawałek drogi dla rowerów zasypanej piachem, a potem wjechałem na leśne ścieżki. Pomyliłem skręt, ale i tak wyszło dobrze. Większość dróg była w dobrym stanie. 11 lat temu było tam dużo piachu. Mocno się pozmieniało od tamtego czasu. Dalej już bez niespodzianek. Poczułem różnicę temperatur po wejściu do domu.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Kross, terenowe

Pod Obornikami

  88.41  03:49
Zapowiadało się tak ciepło, że odkurzyłem kolarzówkę. Było nawet cieplej niż się spodziewałem. Ruszyłem z wiatrem na północ, by obejrzeć obszar, który mnie interesował. Okolica ładna, ale środowisko nie było przyjazne. Na drogę powrotną wybrałem lasy. Potem wpadłem na jeszcze trochę terenu z kałużami i wróciłem przez Kiekrz. Spotkałem dzisiaj sporo frustratów za kółkiem. Paru pedalarzy też poczuło wiosnę.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / GT, terenowe

Brudne Ujście Warty

  72.97  04:08
Pomysł chodził za mną od tygodnia, a nowy rower zwiększał motywację. Ruszyłem do Santoka. Niestety zachmurzenie odbierało uroku widokom. Przedostałem się do Gorzowa, skąd ruszyłem wzdłuż Warty po lewym brzegu, głównie po śladzie sprzed roku. Zachwyciła mnie przerzutka Shimano GRX, która napinała łańcuch tak mocno, że ani drgnął na nierównych drogach.
Wiało z północy. Odcinek do Świerkocina był nieprzyjemnie chłodny. Tam wjechałem na prawobrzeżny wał. Niestety został zniszczony ciężkim sprzętem podczas ostatnich roztopów. Miałem do wyboru zamarzniętą trawę lub błoto. Kross ma sztywniejszą ramę niż Fuji, więc czułem nierówności ukryte w trawie, a przez brak błotników (będą na dniach) byłem cały ochlapywany błotem. Najpierw niewinnie pojawiło się parę piegów, potem coraz więcej, aż przestałem zwracać na to uwagę. Nie miałem ochoty się wycofywać z powodu brudu. Ostatecznie i tak rower był mniej brudny niż po jeździe miesiąc temu.
Skręciłem na Bobrową Drogę, która była odrobinę wygodniejsza. Potem wróciłem na wał, gdzie nawierzchnia była w lepszym stanie, ale zamarznięta ziemia nie przyjmowała wody, więc ta chlapała z bieżnika.
Zwierząt było dzisiaj bardzo mało. Pod Gorzowem tylko parę saren, Warta przy grobli nie była skuta lodem, więc spotkałem chyba tysiące płochliwych kaczek, parę gęsi i łabędzia. Potem jeszcze coś plusnęło w przeręblu, a na koniec trafiłem na sporo dzików.
Dzisiaj nie rezerwowałem pociągu powrotnego, żeby nie martwić się ograniczonym czasem. Pojechałem do Starego Kostrzyna zobaczyć Odrę, a następnie zakończyłem wycieczkę na dworcu. Nie mogłem kupić biletu na rower w dwóch kolejnych pociągach (pewnie wyprzedały się, mimo że prawie nie spotkałem turystów), ale za sugestią kasjerki zapytałem kierownika pociągu, który pozwolił mi wsiąść. Udało mi się jeszcze naprędce usunąć błoto z roweru, które zamieniło się w bryły lodu.

Kategoria dojazd pociągiem, kraje / Polska, Park Narodowy „Ujście Warty”, Polska / lubuskie, rowery / Kross, terenowe

Trzaskające Ujście Warty

  57.69  03:09
Planowałem wyjazd w listopadzie. Nie wyszło, ale już jak co roku ruszyłem w styczniu. W Poznaniu temperatura na minusie, w Gorzowie dużo cieplej, choć na drogach zalegało sporo lodu. Początkowo planowałem pojechać nieznaną mi trasą przez wioski, ale widoki z pociągu zmieniły moje plany. Ruszyłem po wałach, których najbardziej zniszczoną część w końcu wyasfaltowali latem. Tylko bezmyślnie postawili zakaz ruchu niewykluczający rowerów, mimo że biegną tamtędy przynajmniej dwa szlaki rowerowe.
Wygody nie trwały długo. Droga terenowa miejscami była przyjemna, ale głównie zabłocona lub grząska. Lód pokrywający łachy Warty trzaskał. Widziałem sporo płochliwych saren. Gęsi i żurawie kluczyły po niebie, łabędzie krzykliwe dało się usłyszeć w ich stałym miejscu, ale wyjątkowo mało spotkałem łabędzi niemych. Widziałem też zaskakująco dużo ptaków drapieżnych, których nie umiem rozpoznać, w tym jednego wielkiego (może to bielik). Tylko jedna czapla biała wyskoczyła znikąd.
Postanowiłem przejechać się pierwszy raz po Żółtej Drodze. Niestety rozmarzła tylko górna warstwa gleby, więc woda nie mogła wsiąknąć i zapadałem się, jakbym poruszał się po mule. Nic przyjemnego. Mogłem jechać dzień wcześniej. Sama droga nie robiła szału. Ot, łąki jak okiem sięgnąć.
Zdecydowałem się przedostać do Bobrowej Drogi. Wcześniej jednak miałem do pokonania najbrudniejszy odcinek, bo błoto aż zapychało błotniki. Potem było ciut lepiej, chociaż zniszczyli drogę łącznikową, która czasem jest zalewana.
Wróciłem na wały, skąd rozpościerały się widoki na odcinek skutej grubym lodem Warty. Dostałem się do Kostrzyna. Miałem jeszcze kwadrans, żeby coś zjeść i strącić grubsze warstwy błota z roweru. Liczyłem na to, że zobaczę jeszcze Odrę, ale roztopy za mocno mnie spowolniły.

Kategoria dojazd pociągiem, kraje / Polska, Park Narodowy „Ujście Warty”, Polska / lubuskie, rowery / Fuji, terenowe

Mniej mroźny Poznań

  28.07  01:33
Temperatura miała wzrosnąć w ciągu dnia, więc wyszedłem późnym popołudniem. Pojechałem do Lasku Marcelińskiego, potem przez zachodni klin zieleni. Było całkiem sporo ludzi. Także na zamarzniętych zbiornikach wodnych. Odwiedziłem jeszcze centrum zanim skierowałem się do domu. W trakcie jazdy temperatura wzrosła z -5,5 do -4,5 °C. Pod koniec znów zaczął sypać śnieg, chociaż nadal nie usunęli lodu z wielu ulic.
Kategoria terenowe, rowery / Fuji, Polska / wielkopolskie, kraje / Polska

Mroźny WPN

  28.18  01:25
Ostrzegali o smogu, więc chciałem wybrać się na krótką jazdę, a najczystsze powietrze jest w lasach. Niestety musiałem się przedrzeć przez cuchnące wioski. Dojechałem do Wielkopolskiego Parku Narodowego. Tam mnóstwo ludzi, mimo mrozu. Nawet spotkałem kilku rowerzystów. Zrobiłem krótkie kółko i wróciłem do domu. Znów popełniłem błąd i założyłem tylko jedną warstwę spodni.
Kategoria Wielkopolski Park Narodowy, terenowe, rowery / Fuji, Polska / wielkopolskie, kraje / Polska

Białe centrum

  21.76  01:11
Temperatura na minusie. Wyszedłem przed zachodem i przejechałem się do centrum Poznania. Akurat podświetlili ratusz. Ulice paskudne. Na drogach dla rowerów dużo błota zmieszanego z solanką. Na chodnikach biało i ślisko.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji, terenowe

Białe Szachty

  8.23  00:33
Przez noc spadła odrobina śniegu. Gdy wychodziłem też zaczęło padać. Na ulicach osiedlowych był lód, a na nim leżał śnieg. Z kolei ulice główne były czarne i spływały solanką. Pojechałem na Szachty, żeby zrobić kilka białych zdjęć. Rozważałem wizytę w centrum, ale nie podobały mi się drogi i wolałem ograniczyć kontakt napędu z solą. Do tego wciąż paskudnie wiało.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji, terenowe

Kategorie

Archiwum

Moje rowery