Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Wpisy archiwalne w kategorii

terenowe

Dystans całkowity:43920.36 km (w terenie 10271.27 km; 23.39%)
Czas w ruchu:2346:09
Średnia prędkość:18.22 km/h
Maksymalna prędkość:71.10 km/h
Suma podjazdów:303294 m
Maks. tętno maksymalne:130 (66 %)
Maks. tętno średnie:160 (81 %)
Suma kalorii:120656 kcal
Liczba aktywności:542
Średnio na aktywność:81.03 km i 4h 27m
Więcej statystyk

Z Wieprzem nad Wisłę

  93.55  05:16
Musiałem zmienić plany i skierować się ku Warszawie. Był gorąc. Wiatr miał być zmienny i głównie w twarz, ale nie wiało mocno.
Drogi wzdłuż Wieprza były różne. Brnąłem przez piachy, jechałem po trawie, trząsłem się na kamieniach i betonowych płytach, asfaltów przeróżnych nie zabrakło. Zdecydowanie mało lasów się trafiło. Widziałem dużo ptaków, zwłaszcza bocianów i łabędzi, liczne sarny i jednego łosia.
W Dęblinie nienawidzą rowerzystów. Jechałem po jednych z najgorszych dróg w Polsce. Jeśli mają problem z niską dzietnością, to mogą pogratulować drogowcom. Przejechałem się kawałek po wałach nad Wisłą, ale nie były ciekawe. Reszta wycieczki również niczym się nie wyróżniała.
Kategoria kraje / Polska, Polska / lubelskie, Polska / mazowieckie, rowery / Kross, terenowe, wyprawy / Przedmajówka 2026, z sakwami

Na południe

  86.07  04:48
Mroźny poranek, ale to już ostatni według prognoz. Kontynuowałem jazdę na południe. Dużo dróg lokalnych i polnych. Miałem też trochę nieszczęścia do piachów. Tereny niezbyt wyróżniające się. Wiało trochę z północy, ale słońce świeciło w twarz.
Kategoria kraje / Polska, Polska / mazowieckie, Polska / podlaskie, rowery / Kross, terenowe, wyprawy / Przedmajówka 2026, z sakwami

Wzdłuż Narwiańskiego Parku Narodowego

  81.76  04:30
Kolejny mroźny poranek. Było trochę słońca. Ruszyłem w kierunku Narwiańskiego Parku Narodowego, zahaczając o Choroszcz. Wygląda na to, że szlak Green Velo przestał biec przez park. Ostatnim razem mostki były w złym stanie i prawdopodobnie je rozebrali. Nie chciałem tego sprawdzać, więc pojechałem wzdłuż głośnej ekspresówki.
Dojechałem do kładek na bagnach w Kurowie. Z mapy wynikało, że część została zamknięta, ale na miejscu przekonałem się, że całość była niedostępna. Kolejne było Waniewo. Tam już niespodzianka, bo nie tylko dało się wejść na szlak, ale również były platformy do przekraczania rzeki. Ten park poszedł w innym kierunku, bo informowali o niskim stanie wody, ale nie zabronili przeprawy. A na szlaku były cztery platformy. Po drodze dołączyli jeszcze inni spacerowicze, więc miałem łatwiej z rowerem – przez niski stan wody trzeba było się trochę nagimnastykować. W międzyczasie jeszcze spadł śnieg. Czwarty dzień z rzędu.
Dalsza droga już bez atrakcji. Zrobiłem jeszcze jeden zygzak, odwiedziłem kilka wież widokowych, ale widoki nie różniły się wiele.
Kategoria kraje / Polska, Polska / podlaskie, rowery / Kross, terenowe, wyprawy / Przedmajówka 2026, z sakwami

Zdążyć przed deszczem

  87.57  05:05
Nad ranem był przymrozek. Wiało, a po niebie sunęły drobne chmury. Wróciłem do jazdy po lesie. Temperatura zdążyła podskoczyć. Droga biegła przez czyjeś podwórko. Właściciel zaśmiał się, że nawigacja nawaliła. Potem asfaltami dostałem się do Bohoników, by zobaczyć drugi meczet.
Pozostało mi dostać się do Białegostoku. Najprostszą drogą były polne i leśne drogi. W większości dobre, chociaż parę piachów musiałem pokonać. Nawet znalazłem kolejnego kleszcza na sakwie. Tym razem leśnego, bo te z wczoraj były głównie polne z wyglądu (chociaż w Polsce jest z 20 gatunków, więc nie mam pewności).
Niebo pociemniało, nawet chwilę pokropiło, ale nic strasznego. Dotarłem do Supraśla i znów zrobiło się słonecznie, choć nie na długo. Ruszyłem po prostej do celu. Jakiś kwadrans przed nim rozpadał się deszcz i śnieg na przemian. Schroniłem się na przystanku autobusowym. Dokończyłem jazdę, gdy się uspokoiło. Ostatecznie deszcz prognozowany na wieczór nie przyszedł. Najpewniej ostatni opad był tym zapowiadanym.
Kategoria kraje / Polska, Polska / podlaskie, rowery / Kross, terenowe, wyprawy / Przedmajówka 2026, z sakwami

Zamknięta przeprawa

  91.16  05:02
Poranek powitał mnie brakiem chmur i wiatru. Długo to jednak nie trwało, bo z każdym kilometrem niebo coraz bardziej ciemniało. Powrócił też wiatr, który miał wiać z zachodu i zmienić się na północny, ale trasa biegła tak niekorzystnie, że prawie ciągle wiało z boku.
Kontynuowałem jazdę szlakiem Green Velo. Zaczęli remont drogi gruntowej biegnącej przez park, która ostatnim razem była pełna kałuż. Nie znalazłem informacji o zamknięciu szlaków w tamtym miejscu, więc ruszyłem. Pojazdy ciężarowe tworzyły paskudną tarkę, a pobocze było grząskie. Na szczęście sprawnie przedostałem się na drugą stronę.
Chmury na dobre zagościły na niebie. Przez moment nawet spadł deszcz ze śniegiem. Temperatura nieco wyższa niż wczoraj, ale w połączeniu z wiatrem nie przynosiła radości.
Miałem jechać prosto do Lipska, gdy dowiedziałem się o zamknięciu przeprawy przez Biebrzę. Coś mnie jednak podkusiło i wszedłem na kładkę po bagnach. Klimat jak na Polesiu. Przeprawa była zamknięta chyba tylko na papierze, bo nic jej nie blokowało. Była to konstrukcja umożliwiająca samodzielną przeprawę przez rzekę. Została zamknięta raptem tydzień wcześniej z powodu niskiego stanu wody. Nie szukałem kłopotów, więc wróciłem się po własnym śladzie.
Odwiedziłem jeszcze jedną kładkę. Bardzo wąską. Roślinność rozpychała się mocno. To był problem, który przypadkiem zauważyłem, gdy spojrzałem na sakwy. Chodziły po nich kleszcze. Nie miałem dużego wyboru, więc pokonałem resztę ścieżki, zatrzymując się od czasu do czasu, żeby usunąć kolejne osobniki. Najwięcej łapałem ich na odcinku leśnym. Naliczyłem dziesięć sztuk, a w pensjonacie jeszcze niedobitek wypełzł z jakiegoś zakamarka.
Na koniec dnia słońce zaczęło wyglądać coraz śmielej zza chmur. Pojawiło się parę wzgórz, a na końcu był las. Obawiałem się piachów, ale drogi w tych stronach okazały się dużo lepsze.
Kategoria kraje / Polska, Polska / podlaskie, rowery / Kross, terenowe, wyprawy / Przedmajówka 2026, z sakwami

Wiosenna zamieć śnieżna

  95.61  05:24
Deszcz stukający o parapety obudził mnie w środku nocy. Nad ranem wyjrzało słońce, które osuszyło większość ulic. Ledwo wyjechałem z miasta, a po niebie sunęły granatowe chmury. Zaczął prószyć śnieg, a gdy stał się zbyt intensywny, to akurat przejeżdżałem obok zarośniętej wieży widokowej. Przeczekałem to i pojechałem dalej, omijając nowe kałuże.
Słońce znów zaczęło przyjemnie grzać i osuszać drogi, ale na horyzoncie pojawiła się kolejna chmura. Nie zdążyłem znaleźć schronienia, więc śnieg, dużo intensywniejszy, zrobił ze mnie niemal bałwana. Opad ustał, gdy znalazłem schronienie.
Próbowałem ominąć krajówkę, ale tutejsze polne drogi były pełne sypkiego piachu. Po kilku próbach zrezygnowałem z objazdu. Ruch i tak był niewielki. Wjechałem na odcinek Green Velo, z którego kiedyś zrezygnowałem.
Każda kolejna zamieć niosła ze sobą coraz silniejszy wiatr. Akurat wjechałem do Biebrzańskiego Parku Narodowego. Na odcinku leśnym leżało sporo gałęzi, parę wiatrołomów. Ograniczenie prędkości, ostrzeżenia o dzikich zwierzętach i warunki na drogach nie powstrzymywały debili przed nierozważną jazdą.
W tej części parku przespacerowałem się po jednej kładce, wszedłem na jedną wieżę widokową. Nie dojrzałem niczego szczególnego. Widoki na bagnach jak w Poleskim Parku Narodowym. Lasy z kolei jak w Chełmskim Parku Krajobrazowym.
Dotarłem do Osowca. Tutaj znajdował się pierwszy cel tej wyprawy – kładka przez bagna. Niestety była zamknięta. Z informacji przy wejściu wynikało, że remont za unijne pieniądze miał zostać ukończony w… 2019 roku. Spotkałem za to mieszkańca, który rozgadał się i opowiedział mi to i owo o okolicy. Na drugim końcu zamkniętej kładki odwiedziłem zarośniętą wieżę widokową. Była tak samo zaniedbana, jak reszta infrastruktury.
Przede mną były jeszcze dwie lub trzy zamiecie. Już straciłem rachubę. Najgorzej jechało się po otwartym terenie, bo wiatr był przeszywająco zimny. Najniższą temperaturą podczas takich zamieci było 3,8 °C, ale termometr wolno reagował, więc mogło być zimniej. Oberwał też rower w trakcie postoju wywrócony jednym z podmuchów. A gdy dotarłem do pensjonatu, to zamiecie się skończyły. Ostatnia chmura przyniosła tylko lekki opad białego puchu.
Kategoria kraje / Polska, Polska / podlaskie, rowery / Kross, terenowe, wyprawy / Przedmajówka 2026, z sakwami

Po piachu do Łomży

  96.50  05:47
Warunki pogodowe bez większych zmian – duże zachmurzenie, wietrznie i ciepło. Ruszyłem z takim rozpędem, że przegapiłem zjazd do centrum Łochowa. Potem mijałem dywany z zawilców. Zobaczyłem pierwszego tej wiosny bociana, a później już lawinowo kilkadziesiąt innych osobników. Gdzieś w oddali nawoływał dudek, spłoszyłem też dwa żurawie.
Przekroczyłem Bug, przejechałem przez Ostrów Mazowiecką i zaczęła się zabawa. Wkroczyłem w krainę piachu. Droga za drogą tonęły w tym szkaradzieństwie. Co skręciłem w dobrze zapowiadającą się odnogę, to zaraz problem powracał. Czasem kręciłem się bez celu, zawracałem, próbowałem sił po drogach, których nie było na mapach. Do tego wszystkiego doszły jeszcze wzgórza. Długo walczyłem, aż w końcu zdecydowałem dokończyć jazdę po drogach lokalnych. Tam czekał na mnie wiatr, który w ciągu dnia wznosił tumany kurzu z jałowych pól. Spowalniał mnie, ale to już była końcówka. Dojechałem do Łomży i mogłem odpocząć.
Kategoria góry i dużo podjazdów, kraje / Polska, Polska / mazowieckie, Polska / podlaskie, rowery / Kross, terenowe, wyprawy / Przedmajówka 2026, z sakwami

Dywany z zawilców

  33.63  01:46
Było pochmurno. Pojechałem do wschodniego klina zieleni, by napatrzeć się na dywany z zawilców, które widziałem wczoraj. W drodze powrotnej odwiedziłem Szachty.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Kross, terenowe

Zamortyzowana Zielonka

  93.23  04:48
Pożyczyłem amortyzowaną sztycę i postanowiłem ją wypróbować w terenie. Padło na Puszczę Zielonkę. Umówiłem się z Sylwią na wspólną jazdę i ruszyliśmy wzdłuż Warty przez Owińska. Szkoda, że kładka w Czerwonaku nie jest jeszcze gotowa.
Słońce czasem przypiekało, ale powietrze było jeszcze chłodne. Piachy na niektórych drogach dawały się we znaki. Rowery się zakurzyły. Przydała się chusta na twarz. Na drogę powrotną wypadł wschodni klin zieleni.
Amortyzator spisał się całkiem dobrze. Podchodziłem do niego sceptycznie, bo zwiększa wagę roweru, ale poprawił się komfort na nierównościach. Mam przyzwyczajenie do wstawania z siodełka na wertepach, więc parę dziur przegapiłem. Trochę też pływałem podczas przyspieszania, choć to już jest kwestia regulacji sztywności. Zdecydowałem, że zaopatrzę się w to ustrojstwo. Wcześniej miałem doświadczenie tylko z tanimi wersjami, które niekoniecznie działają przy pochylonej sylwetce.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, Puszcza Zielonka, rowery / Kross, terenowe, ze znajomymi

Słupsk

  86.45  05:03
Dzisiaj przywitało mnie słońce na bezchmurnym niebie. Ruszyłem w dalszą drogę na północ. Nadal po leśnych szlakach, choć tym razem było więcej błota niż piachu. Znów nie spotkałem żywej duszy aż po Słupsk. Trafiłem na jeden odcinek szlaku na nasypie dawnej linii kolejowej. Widziałem też dwie sarny, a ptactwo było dziś cichsze niż wczoraj.
Dojechałem do Słupska. Przespacerowałem się tu i tam bez planu. Wydostanie się z miasta było trudniejsze, bo rozebrali połowę dworca kolejowego, blokując jedną z dróg. Układ dróg rowerowych też mają beznadziejny. Słabe oznakowanie, krawężniki, przejścia dla pieszych zamiast przejazdów.
Kolejne problemy były na starej krajówce. Zrobili objazd. Coś mi nie pasowało, więc szybko się zatrzymałem. Po rozważaniach zawróciłem i zorientowałem się, że przegapiłem znak drogi ekspresowej. Miałem do wyboru albo złamać zakaz wjazdu na drogę ekspresową, żeby kontynuować idiotycznie wyznaczony objazd, albo zakaz ruchu, który nie dotyczył dojazdu do pól. Wybrałem ten mniej ryzykowny. Jak się okazało, rozkopali drogę i stąd wynikał objazd. Musiałem pojechać po polnej drodze naokoło, czyli de facto nie złamałem żadnego zakazu. Zatrzymałem się w Sławnie.
Kategoria kraje / Polska, po dawnej linii kolejowej, Polska / pomorskie, Polska / zachodniopomorskie, rowery / Kross, terenowe, wyprawy / Przedwiosenna 2026, z sakwami

Kategorie

Archiwum

Moje rowery