Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Wpisy archiwalne w kategorii

wyprawy / Przedmajówka 2026

Dystans całkowity:261.47 km (w terenie 59.20 km; 22.64%)
Czas w ruchu:14:46
Średnia prędkość:17.71 km/h
Maksymalna prędkość:43.10 km/h
Suma podjazdów:1105 m
Liczba aktywności:3
Średnio na aktywność:87.16 km i 4h 55m
Więcej statystyk

Wiosenna zamieć śnieżna

  95.61  05:24
Deszcz stukający o parapety obudził mnie w środku nocy. Nad ranem wyjrzało słońce, które osuszyło większość ulic. Ledwo wyjechałem z miasta, a po niebie sunęły granatowe chmury. Zaczął prószyć śnieg, a gdy stał się zbyt intensywny, to akurat przejeżdżałem obok zarośniętej wieży widokowej. Przeczekałem to i pojechałem dalej, omijając nowe kałuże.
Słońce znów zaczęło przyjemnie grzać i osuszać drogi, ale na horyzoncie pojawiła się kolejna chmura. Nie zdążyłem znaleźć schronienia, więc śnieg, dużo intensywniejszy, zrobił ze mnie niemal bałwana. Opad ustał, gdy znalazłem schronienie.
Próbowałem ominąć krajówkę, ale tutejsze polne drogi były pełne sypkiego piachu. Po kilku próbach zrezygnowałem z objazdu. Ruch i tak był niewielki. Wjechałem na odcinek Green Velo, z którego kiedyś zrezygnowałem.
Każda kolejna zamieć niosła ze sobą coraz silniejszy wiatr. Akurat wjechałem do Biebrzańskiego Parku Narodowego. Na odcinku leśnym leżało sporo gałęzi, parę wiatrołomów. Ograniczenie prędkości, ostrzeżenia o dzikich zwierzętach i warunki na drogach nie powstrzymywały debili przed nierozważną jazdą.
W tej części parku przespacerowałem się po jednej kładce, wszedłem na jedną wieżę widokową. Nie dojrzałem niczego szczególnego. Widoki na bagnach jak w Poleskim Parku Narodowym. Lasy z kolei jak w Chełmskim Parku Krajobrazowym.
Dotarłem do Osowca. Tutaj znajdował się pierwszy cel tej wyprawy – kładka przez bagna. Niestety była zamknięta. Z informacji przy wejściu wynikało, że remont za unijne pieniądze miał zostać ukończony w… 2019 roku. Spotkałem za to mieszkańca, który rozgadał się i opowiedział mi to i owo o okolicy. Na drugim końcu zamkniętej kładki odwiedziłem zarośniętą wieżę widokową. Była tak samo zaniedbana, jak reszta infrastruktury.
Przede mną były jeszcze dwie lub trzy zamiecie. Już straciłem rachubę. Najgorzej jechało się po otwartym terenie, bo wiatr był przeszywająco zimny. Najniższą temperaturą podczas takich zamieci było 3,8 °C, ale termometr wolno reagował, więc mogło być zimniej. Oberwał też rower w trakcie postoju wywrócony jednym z podmuchów. A gdy dotarłem do pensjonatu, to zamiecie się skończyły. Ostatnia chmura przyniosła tylko lekki opad białego puchu.
Kategoria kraje / Polska, Polska / podlaskie, rowery / Kross, terenowe, wyprawy / Przedmajówka 2026, z sakwami

Po piachu do Łomży

  96.50  05:47
Warunki pogodowe bez większych zmian – duże zachmurzenie, wietrznie i ciepło. Ruszyłem z takim rozpędem, że przegapiłem zjazd do centrum Łochowa. Potem mijałem dywany z zawilców. Zobaczyłem pierwszego tej wiosny bociana, a później już lawinowo kilkadziesiąt innych osobników. Gdzieś w oddali nawoływał dudek, spłoszyłem też dwa żurawie.
Przekroczyłem Bug, przejechałem przez Ostrów Mazowiecką i zaczęła się zabawa. Wkroczyłem w krainę piachu. Droga za drogą tonęły w tym szkaradzieństwie. Co skręciłem w dobrze zapowiadającą się odnogę, to zaraz problem powracał. Czasem kręciłem się bez celu, zawracałem, próbowałem sił po drogach, których nie było na mapach. Do tego wszystkiego doszły jeszcze wzgórza. Długo walczyłem, aż w końcu zdecydowałem dokończyć jazdę po drogach lokalnych. Tam czekał na mnie wiatr, który w ciągu dnia wznosił tumany kurzu z jałowych pól. Spowalniał mnie, ale to już była końcówka. Dojechałem do Łomży i mogłem odpocząć.
Kategoria góry i dużo podjazdów, kraje / Polska, Polska / mazowieckie, Polska / podlaskie, rowery / Kross, terenowe, wyprawy / Przedmajówka 2026, z sakwami

Łochów

  69.36  03:35
Zbierałem się od paru tygodni, by znów gdzieś się ruszyć. Wypadło na północno-wschodni region Polski. Dostałem się do Warszawy, a potem… no, wydostanie się z centrum trochę mi zajęło. Dalej jechałem głównie gorszymi i lepszymi drogami dla rowerów. Powstają tak szybko, że społeczność nie nadąża z aktualizowaniem map. Chmury na niebie przeważały. Wiatr czasem był zmienny i przeszkadzał.
Im dalej od stolicy, tym robiło się spokojniej. Mniej aut, zabudowań, ludzi. Nawet wypatrzyłem dzięcioła zielonego.
W końcu dotarłem do dzisiejszego celu. Słaba baza noclegowa zmusiła mnie do noclegu w wozowni łochowskiego pałacu. Widziałem zdjęcia i przed laty była to kompletna ruina. Sporo pracy włożyli w to miejsce.
Kategoria dojazd pociągiem, kraje / Polska, Polska / mazowieckie, rowery / Kross, z sakwami, wyprawy / Przedmajówka 2026

Kategorie

Archiwum

Moje rowery