Drogi wzdłuż Wieprza były różne. Brnąłem przez piachy, jechałem po trawie, trząsłem się na kamieniach i betonowych płytach, asfaltów przeróżnych nie zabrakło. Zdecydowanie mało lasów się trafiło. Widziałem dużo ptaków, zwłaszcza bocianów i łabędzi, liczne sarny i jednego łosia.
W Dęblinie nienawidzą rowerzystów. Jechałem po jednych z najgorszych dróg w Polsce. Jeśli mają problem z niską dzietnością, to mogą pogratulować drogowcom. Przejechałem się kawałek po wałach nad Wisłą, ale nie były ciekawe. Reszta wycieczki również niczym się nie wyróżniała.




