Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Wpisy archiwalne w kategorii

Polska / wielkopolskie

Dystans całkowity:54375.26 km (w terenie 4722.49 km; 8.68%)
Czas w ruchu:2575:00
Średnia prędkość:21.06 km/h
Maksymalna prędkość:56.53 km/h
Suma podjazdów:228849 m
Maks. tętno maksymalne:165 (84 %)
Maks. tętno średnie:160 (81 %)
Suma kalorii:160092 kcal
Liczba aktywności:989
Średnio na aktywność:54.98 km i 2h 36m
Więcej statystyk

Przedświątecznie po Poznaniu

  14.51  00:51
Mój grudzień jest mocno zabiegany. Tak mocno, że rano wpadłem w poślizg na drodze do pracy. Całe szczęście mam tak blisko, że jeżdżę hulajnogą i upadłem z niewielkiej wysokości. Nie przeszkodziło mi to, aby po pracy wyskoczyć na chwilę na rower.
Zaplanowałem odwiedzić centrum, gdzie trwał jarmark bożonarodzeniowy. Chciałem popstrykać kilka zdjęć. Dobrze, że było ciepło, bo inaczej wysoka wilgotność powietrza szybko stworzyłaby „szklankę” na drogach. Taką samą, która rano przyciągnęła mnie do asfaltu. Tak nie było, więc cieszyłem się przedświątecznym nastrojem. Tylko ludzi było kilka razy więcej niż na początku tygodnia o tej samej porze. Ciekawe skąd. Ponarzekam też na powietrze. Jest obrzydliwe. Byłem w Warszawie w zeszłym tygodniu i tam dało się oddychać, a w Poznaniu? Może powinienem rozejrzeć się za nową pracą.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Koniec jesieni

  27.17  01:33
Jesień się skończyła. Pojechałem do Wielkopolskiego Parku Narodowego w nadziei na zobaczenie jakichkolwiek jej resztek, ale nie miałem szczęścia. W dodatku ubrałem się zbyt lekko i zacząłem przemarzać. Przejechałem tylko kawałek szlaku wzdłuż Warty i szybko wróciłem do domu. Chyba czas zacząć zakładać długie spodnie.
Kategoria kraje / Polska, terenowe, Polska / wielkopolskie, Wielkopolski Park Narodowy, rowery / Trek

Jesienią po zmroku

  21.78  01:15
Gdy wyszedłem z pracy, było zaskakująco ciepło. Nie mogłem się oprzeć i wsiadłem na rower. Z początku jechałem bez celu, ale wymyśliłem, żeby odwiedzić centrum, bo wieczorem było najlepiej oświetlone i mogłem tam zrobić kilka zdjęć. Niestety godziny szczytu oznaczają samochodozę. Na niektórych skrzyżowaniach piesi i rowerzyści muszą czekać nawet kilka cyklów zanim dostaną zielone. Jakie to irytujące, gdy rowerzysta ma obowiązek korzystać z drogi dla rowerów, która wydłuża jazdę bardziej niż przeciskanie się przez korki. Chodził mi po głowie plan zrobienia serii z nocnych wypadów, ale ostatecznie rozmyśliłem się.
W centrum miasta korki. Na Starym Rynku natrafiłem na budki postawione przed jarmarkiem, ale miejsce takie wyludnione. Na placu Wolności z kolei jarmark działał pełną gębą. Nie miałem zabezpieczenia do roweru, a przeciskać się z nim po alejkach nie chciałem, więc odłożyłem tę przyjemność na inny raz. Do świąt jeszcze zdążę tam kilka razy zajrzeć.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Ostatki w Lasku Marcelińskim

  12.86  00:44
Raptem parę dni temu zachwycałem się złotem w Lasku Marcelińskim, a dzisiaj prawie całe złoto zniknęło. Jesień jest taka nieuchwytna w tym roku. Trzeba było jechać jeszcze raz do Wielkopolskiego Parku Narodowego, ale wyszedłem za późno na rower, więc zanim dojechałbym tam, złapałby mnie zmrok. Musiałem się cieszyć tym, co zobaczyłem. Nagimnastykowałem się odrobinę, próbując złapać w obiektywie kilka z ostałych na drzewach liści.
Kategoria kraje / Polska, terenowe, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Ponury listopad

  56.69  02:35
Buro i ponuro, do tego wietrznie, ale przynajmniej ciepło. Zaplanowałem pojechać pod wiatr na południe, aby mieć lekki powrót.
W Puszczykowie dałem się skusić alei prowadzącej do Warty. Jesienne kolory jeszcze nie opuściły Wielkopolskiego Parku Narodowego, więc mogłem uchwycić kilka ciepłych scenerii. Wsiadłem na kolarzówkę, więc nie chciałem babrać się w błocie po szlaku rowerowym (wystarczy, że ulice były mokre). Wróciłem na asfalty, aby dokończyć objazd do najbliższego mostu przez Wartę. Potem prosto na północ, aż za centrum. Pomyślałem, aby przejechać się po starym odcinku Wartostrady. Poza muralami nic nie zwróciło mojej uwagi. Zajrzałem dodatkowo na Cytadelę, gdzie jesień powoli zwija swój interes. Nie mając innych pomysłów, wróciłem do domu.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, Wielkopolski Park Narodowy, rowery / GT

11 listopada

  27.74  01:41
Skoro już wypatrzyłem złotą jesień, to chciałem złapać jej jak najwięcej w obiektywie. Ruszyłem do Lasku Marcelińskiego, w którym 3 lata temu polowałem z aparatem na jesienne scenerie. Ale tam teraz pięknie. Na taką jesień czekałem, choć długo jej z tym zeszło.
Na resztę dnia zaplanowałem udział w wyścigu. Jako widz. Akurat odbywał się Bieg Niepodległości. Dojechałem do punktu obserwacyjnego i... przemarzłem. Przyjechałem za wcześnie. Gdy już się doczekałem... ale ludzi tam biegło, głowa mała. Jeszcze wszystkie sektory nie wystartowały, a obok już dobiegała czołówka na metę. Zaplanowałem odwiedzić cztery punkty na trasie, aby pokibicować i sfotografować wydarzenie. Po wyścigu pokręciłem się po Cytadeli, zajrzałem do centrum, gdzie odbywał się festyn, który łączył obchody dzisiejszego święta z urodzinami ulicy Święty Marcin, i wróciłem do domu.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Złota jesień odnaleziona

  90.00  03:54
Wyszło słońce, więc wyszedłem i ja. Chciałem zrobić jakąś krótką pętlę i wypadło na Pobiedziska. Po ostatnich deszczach i przymrozkach zrobiło się całkiem ciepło.
Już kilka ulic od domu zaskoczyły mnie drzewa pokryte złotem. Jeszcze 2 tygodnie temu jechałem podobną trasą i Las Dębiński był cały zielony, ale w końcu jesień tam zagościła. Myślałem, że coś się popsuło, a jesieni się po prostu pomyliły daty i część drzew zrzuciła liście bez zmiany barw, a część tych zielonych czekała na bieżący okres. Potem spotkałem jeszcze wiele pięknych drzew, a promienie słoneczne dodatkowo dodawały blasku polskiej złotej jesieni.
Standardowo pojechałem wzdłuż autostrady, a potem już prawie prosto przez Kostrzyn do Pobiedzisk. Tam zatrzymałem się tylko na kawę i w dalszą drogę ruszyłem ku Puszczy Zielonce. W lasach temperatura spadła o połowę, a ponieważ słońce zaczęło się chylić ku horyzontowi, to w Poznaniu cieplej wcale nie było.
Dzień robi się coraz krótszy, a poranki coraz chłodniejsze. Chyba trzeba zacząć wozić ze sobą plecak na zbędne i dodatkowe warstwy ubrań.
Kategoria kraje / Polska, Puszcza Zielonka, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Jesienne oborniki

  134.08  06:10
To nie tak miało być. Planowałem pojechać gdzieś daleko, ale prognoza pogody mnie rozczarowała. Musiałem skrócić plan diametralnie i korzystać z połowy pogodnego weekendu. Popatrzyłem na mapę, obrałem pobieżny plan i ruszyłem.
Było całkiem ciepło. Pojechałem w kierunku Kórnika. Tam przejechałem się bulwarem i po raz kolejny mój Garmin wyłączył się, gdy byłem pod zamkiem – w tym samym miejscu, co zawsze. Na moich oczach zgasł, bo pilnowałem urządzenia. W tamtym miejscu musi być jakaś nieczysta energia.
Przez resztę wycieczki nie miałem przygód tego typu. Skierowałem się na Nowe Miasto nad Wartą. Po drodze wpadłem na kilka gruntowych dróg. Nic przyjemnego, gdy jedzie się kolarzówką. Zwłaszcza, gdy taka nawet znośna droga zamienia się w piaszczyste wydmy, po których jedzie się jak nożem po maśle, które leżało za długo na słońcu. Okropność.
Stwierdziłem, że dojazd do najbliższego mostu w Pyzdrach zająłby mi za dużo czasu, więc zmieniłem plan na przejazd przez Miłosław. Zwłaszcza że zbliżał się wieczór, więc nie chciałem wrócić późną nocą.
Ostatecznie zmierzch złapał mnie w Miłosławiu i miałem na liczniku sporo kilometrów. Nie sprawdziłem przed wyjazdem dystansu i wyszło dwa razy więcej niż chciałem, choć mogła to być trzykrotność, gdyby zakładać pierwotny plan. Jestem taki lekkomyślny. Przynajmniej wziąłem ze sobą bluzę, bo po zmroku temperatura nieco spadła.
Sezon nawożenia pól obornikiem w pełni. Co kilka kilometrów można było poczuć się jak na wsi – poznać ją od kuchni. Tak że miałem dodatkowe urozmaicenie poza zapachami z kominów.

Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, setki i więcej, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Polska złota pomyłka

  25.10  01:19
Zachęcony zobaczeniem jesieni w Poznaniu, ruszyłem po pracy do centrum, aby dostać się na Cytadelę. Korki mnie odrobinę spowolniły. Na miejscu zastałem resztki promieni zachodzącego słońca i widok z ostatnich dni – brązy zmieszane z zielenią obok bezlistnych drzew. Polska złota jesień w tym roku jest jakimś nieporozumieniem. Daleko jej do jesieni z ostatnich lat. Oby w przyszłym roku mnie nie zawiodła.

Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Ładne mamy lato tej jesieni

  101.38  04:18
Tego pięknego, słonecznego dnia pojechałem przed siebie w poszukiwaniu jesieni. Najpierw pokręciłem się po pobliskich Szachtach, potem przez Mosinę dojechałem aż do Czempinia. Wiało strasznie, więc jechałem w nadziei na szybki powrót. Zmieniłem kierunek na Śrem, aby potem dostać się do Kórnika. Wiatr jakby zaczął mnie pchać. Przynajmniej połowę drogi. Od Śremu wiało z boku. Nic przyjemnego, gdyż jechałem przepełnioną drogą wojewódzką. W Kórniku przespacerowałem się nad jeziorem i pojechałem prosto do Poznania. No, ładny to był dzień. Jesień wciąż nieśmiało okrywa rośliny. Może niebawem się rozkręci.
Po powrocie do Polski mój Garmin wrócił do swoich zwyczajów wyłączania się bez powodu. Zacząłem podejrzewać, że problem znajduje się gdzieś we wgranych mapach. Trochę to mało logiczne, gdy urządzenie wyłączało się nieużywane (mapa zwykle odświeża się po wybudzeniu ekranu, więc nie powinna wpływać na pracę odbiornika). Zamiast widoku mapy, przełączałem na ekran statystyk, aby mieć pewność, że Garmin nie będzie odczytywał map w trakcie pracy. No i przez kilka wycieczek to rzeczywiście działało. Przynajmniej do dzisiaj, bo ustrojstwo wyłączyło się w Kórniku – w tym samym miejscu, co zawsze. Chyba powrócę do teorii spiskowych, jakoby w pewnych miejscach w Polsce były zainstalowane urządzenia zakłócające odbiorniki GPS.

Kategoria kraje / Polska, setki i więcej, Polska / wielkopolskie, Wielkopolski Park Narodowy, rowery / GT

Kategorie

Archiwum

Moje rowery