Na resztę dnia zaplanowałem udział w wyścigu. Jako widz. Akurat odbywał się Bieg Niepodległości. Dojechałem do punktu obserwacyjnego i... przemarzłem. Przyjechałem za wcześnie. Gdy już się doczekałem... ale ludzi tam biegło, głowa mała. Jeszcze wszystkie sektory nie wystartowały, a obok już dobiegała czołówka na metę. Zaplanowałem odwiedzić cztery punkty na trasie, aby pokibicować i sfotografować wydarzenie. Po wyścigu pokręciłem się po Cytadeli, zajrzałem do centrum, gdzie odbywał się festyn, który łączył obchody dzisiejszego święta z urodzinami ulicy Święty Marcin, i wróciłem do domu.
