Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Wpisy archiwalne w kategorii

wyprawy / Islandia 2026

Dystans całkowity:21.26 km (w terenie 0.10 km; 0.47%)
Czas w ruchu:01:11
Średnia prędkość:17.97 km/h
Maksymalna prędkość:35.65 km/h
Suma podjazdów:93 m
Liczba aktywności:1
Średnio na aktywność:21.26 km i 1h 11m
Więcej statystyk

Islandia 10 lat później

  21.26  01:11
W tym roku wypadała dziesiąta rocznica mojej pierwszej dużej wyprawy. Postanowiłem wrócić na Islandię. Doświadczenie zebrane przez te lata miało mi w tym pomóc. To zaś są zapiski z dziennika, który prowadziłem w trakcie podróży.
Dostałem się do Wrocławia. Znalazłem karton na tyle duży, że pakowanie nie sprawiło kłopotu. Islandia przywitała mnie słońcem. Tak jakby było mi go mało w upalnej Polsce. Kontener ze stojakami rowerowymi na lotnisku zestarzał się. Rower złożyłem, karton podpisałem i zostawiłem razem z innymi. Ciekawe, czy będzie na mnie czekał.
Poza słońcem było też wietrznie. Najprzyjemniej jechało się oczywiście z wiatrem, ale nieczęsto była mi dana ta przyjemność. Krajobrazy zmieniły się mocno. Niegdyś mech pokrywał okolice tych dróg, teraz kwitnący łubin rozciąga się po horyzont.
Islandzkie drogi nie są tak chropowate, jak w Szkocji czy Irlandii. Jedynie chodniki (można jeździć po nich rowerem) mogłyby być mniej wyboiste. Przynajmniej były proste. Resztę trasy do kempingu pokonałem po drodze krajowej. Najszerszej na wyspie. Ruch zdawał się nie mieć końca.
Rozbiłem namiot za nasypem chroniącym przed wiatrem. Słońce zaszło przed północą, ale było na tyle jasno, że młodzież na boisku obok grała jeszcze długo po północy. Woda nasycona siarką pachnie zgniłymi jajami, ale pamiętam, że tak było tylko pod Reykjavíkiem.
Kategoria pod namiotem, rowery / Kross, z sakwami, za granicą, kraje / Islandia, wyprawy / Islandia 2026

Kategorie

Archiwum

Moje rowery