Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Wpisy archiwalne w kategorii

rowery / GT

Dystans całkowity:45610.90 km (w terenie 637.81 km; 1.40%)
Czas w ruchu:2130:38
Średnia prędkość:20.19 km/h
Maksymalna prędkość:66.05 km/h
Suma podjazdów:241540 m
Liczba aktywności:764
Średnio na aktywność:59.70 km i 2h 58m
Więcej statystyk

Prosto na słoneczniki

  39.16  01:27
Rzadko to robię, ale kusiły mnie słoneczniki znalezione wczoraj. Zabrałem aparat i pojechałem pod Poznań na krótką sesję zdjęciową. Było upalnie, dojechałem szybko. Szybko też zrobiłem kilka zdjęć i musiałem uciekać. Powrót po własnym śladzie, pod lekki wiatr. Na niebie pojawiało się coraz więcej chmur, aż na kilometr przed domem zaczęło padać. Całe szczęście niewiele, a prawdziwa ulewa zaczęła się dopiero po kilkunastu minutach.
Ostatnio rozważam kupno kamerki. Mam jakiegoś pecha do buraków. Dzisiaj aż dwóch spotkałem. Pierwszy – na rowerze – prawie mnie zabił, bo w ostatniej chwili zajechał mi drogę, że prawie czołowo się zderzyliśmy. Był pewnie pijany. Drugi prymityw spryskał mnie płynem podczas wyprzedzania. Jako że jest to wykroczenie zagrażające bezpieczeństwu w ruchu drogowym, to mógłbym taką szmirę zgłosić.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Ponownie na szlaku w Puszczy Noteckiej

  112.49  04:49
Miałem ochotę pojechać do Puszczy Noteckiej, żeby ponownie odwiedzić niedawno odkrytą drogę z Obornik do Stobnicy.
Było dość pochmurno, dzięki czemu jechało się przyjemnie. W Poznaniu zastałem sporo remontów i na kilku musiałem szukać objazdów. Dalej nie kombinowałem i pojechałem prosto drogą krajową. Była zalana autami – całe szczęście tylko w kierunku Poznania. Pomijając Japonię, to ostatnio taki wysyp aut pamiętam z Islandii.
Nuda tak patrzeć na kolumnę mijanych aut, ale szybko zleciało i dotarłem do Obornik. Tam dojechałem do początku mojego celu. Zaskoczyło mnie, że była to w większości droga asfaltowa. Co prawda z kilkoma wysepkami wyłożonymi kostką Bauma, ale byłem pod wrażeniem. W innych częściach miasta wybudowali przecież tyle dróg dla kaskaderów, a tutaj się postarali.
Wjechałem wreszcie na właściwą drogę biegnącą po dawnym nasypie kolejowym, która, jak się dowiedziałem, powstała aż 2 lata temu. Zwróciłem dzisiaj uwagę na kilka nierówności, które ostatnim razem umknęły mojej uwadze, ale to nic w porównaniu z morzem przyjemności, jakie powstało na tym kilkunastokilometrowym odcinku.
Kierunek powrotu do domu obrałem standardowo przez Obrzycko i Szamotuły. Zaczęły się żniwa, więc dużo kombajnów kurzyło przy drogach. Bez maski można najeść się mnóstwa pyłu. A kawałek przed Poznaniem udało mi się znaleźć słoneczniki. W końcu!
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, Puszcza Notecka, setki i więcej, po dawnej linii kolejowej, rowery / GT

Poznań Główny

  82.15  03:24
Na dzisiaj zaplanowałem wizytę w Strykowie. Było dość ciepło, z nielicznymi chmurami. Nie chciało mi się jechać przez Stęszew, więc pojechałem nieco naokoło, a gdy przypomniałem sobie, że pod Poznaniem jest mało asfaltów i nie mam ochoty na teren, to zaliczyłem jeszcze drogę wokół Jeziora Niepruszewskiego. Wiatr miał wiać z południa, a zmieniał się akurat wtedy, gdy ja zmieniałem kierunek jazdy. Nie wiedzieć kiedy na niebie pojawiło się więcej chmur, ale dzięki temu temperatura zrobiła się przyjemna. Końcówka drogi mnie trochę wynudziła.

Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, Wielkopolski Park Narodowy, rowery / GT

Kolory lata

  48.80  02:10
Przez cały dzień było pochmurno. Nieco się rozpogodziło, gdy wyszedłem. Temperatura niska, więc jechało się przyjemnie. Zabrałem ze sobą aparat, żeby popstrykać trochę natury, a w szczególności zbóż zanim kombajny je wszystkie zmłócą.
Pojechałem kawałek za Poznań, chociaż w samym mieście też jest sporo użytków rolnych. W drodze powrotnej miałem pod wiatr. Odwiedziłem Maltę, a potem po Wartostradzie wróciłem do domu.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Pod Poznaniem, część 20

  36.27  01:28
Kolejny upalny dzień, kolejna prognoza deszczu na wieczór. Wczoraj ostatecznie nie padało. Ciekawe, czy chociaż dzisiaj przyjdzie odrobina ochłody.
Noga nie podawała. Chyba wczoraj za dużo z siebie dałem. A może za słabo się rozgrzałem, bo potem już było lepiej. Miałem jechać do Kórnika, ale ostatecznie nie czułem się na siłach. Pewnie upał wysysał ze mnie całą energię. Objechałem tylko Wartę najbliższym mostem. Tym razem w odwrotnym kierunku niż zwykle tamtędy jeżdżę.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, Wielkopolski Park Narodowy, rowery / GT

Pod Poznaniem, część 19

  51.09  02:01
Krótko, bo miało padać. Było pochmurno, ale miałem pecha i słońce omijało wszystkie chmury. Pojechałem w kierunku Kiekrza, a potem jeszcze wydłużyłem dystans o Rokietnicę. Z powrotem minąłem Strzeszynek, a wzdłuż drogi kilometry aut. Miastowi przyjechali nad wodę. Nie chciałem wiedzieć, jak to wygląda na plaży. W centrum trafiłem na remonty. Nie chciało mi się szukać objazdów, więc zrezygnowałem z jazdy Wartostradą i przejechałem się przez Grunwald.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Lawendowe Zdroje

  109.90  04:31
3 tygodnie temu odwiedziłem plantację lawendy. Kwiaty nie były jeszcze w pełnym rozkwicie. Ponieważ wielu innych rowerzystów odwiedziło to miejsce w ostatnim czasie, a na przyszły tydzień zaplanowano ścięcie kwiatów, to musiałem ponownie odwiedzić Lawendowe Zdroje. Nie mogłem czekać na weekend, bo byłoby tam zbyt dużo ludzi, więc ruszyłem zaraz po pracy.
Po Poznaniu jechało się przyjemnie, noga podawała. Za miastem zjawił się wiatr. Wciąż było gorąco, więc dawał odrobinę ochłody. Przed Neklą pojawił się nieplanowany teren, a na nim jeszcze bardziej nieplanowane błoto. Aż szkoda, że jechałem kolarzówką. Za Neklą wjechałem do lasów. Zrobiło się chłodniej i zniknął wiatr.
Lawendę znalazłem już na czerniejewskich ulicach, ale to Pakszyn był moim celem. Dojechałem tam po kilku chwilach. Mimo godziny 20, było mnóstwo ludzi, ale jakieś zdjęcie udało mi się szybko zrobić. Kawiarnia również była zapchana ludźmi, więc nie wchodziłem do niej. Szkoda, że nie wpadli na pomysł wystawienia sklepiku na świeżym powietrzu, żeby ograniczyć możliwość zarażenia się wirusem.
Na drogę powrotną wybrałem kierunek na Pobiedziska, a potem prosto do Poznania. Zmierzch złapał mnie jeszcze przed miastem. Pojechałem standardowo Wartostradą. Była zawalona ludźmi, jak zwykle. Pojawiły się mgły. Zabrałem ze sobą bluzę, ale nawet jej nie zakładałem, bo było wciąż za ciepło. Do domu wróciłem zanim zrobiło się ciemno.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, setki i więcej, rowery / GT

Tylko szosa

  38.95  01:35
Wróciłem do Poznania. Kupiłem bilet przez internet. Nie mogłem dodać biletu na przewóz roweru, więc zostawiłem Treka. Teraz plan dokończenia podróży szlakiem Green Velo jest jeszcze bardziej realny. Niestety musiałem część swojego majdanu przenieść w rękach, a nie na bagażniku, więc zrobiłem sobie porządny spacer farmera i dzisiaj bolą mnie ręce. Do tego odczułem zmianę siodełka i nie siedziało się najwygodniej na kolarzówce, która przez jakiś czas będzie moim jedynym rowerem, więc koniec terenu na te wakacje.
Z początku jechało się ciężko. Myślałem o Wielkopolskim Parku Narodowym, ale zrezygnowałem z niego i zawróciłem w Łęczycy do Poznania. W międzyczasie rozgrzałem się i zaczęło mi się jechać dużo lżej, więc pojechałem kawałek Wartostradą, odwiedziłem zasypane ludźmi centrum i wróciłem do domu ścieżkami przez Grunwald.

Kategoria Polska / wielkopolskie, kraje / Polska, rowery / GT

Po Poznaniu, część 35

  33.86  01:25
Miało padać, ale był parny, wietrzny, odrobinę pochmurny dzień. Wiatr był za silny, żebym jechał gdzieś za Poznań, więc pojechałem do miasta. Kiepsko się jeździło, za dużo bezmyślnych ludzi. Nie mogę się doczekać mojej wyprawy, z dala od tłoku. Oby pogoda dopisała.
Garmin dzisiaj oszalał, bo wyłączył się dwukrotnie, więc połowę trasy musiałem dorysować. Mam nadzieję, że za Poznaniem nie będzie sprawiał kłopotów, bo jak do tej pory, to tylko Poznań i Kórnik mają felerne miejsca, w których Garmin się wyłącza.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Odkrycie roku 2020

  131.90  05:29
Jestem niesamowicie zafascynowany dzisiejszym odkryciem, ale po kolei. Pogoda znów była niepewna, jednak nie miałem nic do stracenia. Było pochmurno i parno, prawie jak latem w Japonii, tylko bez wysokiej temperatury. Właściwie to była idealna temperatura do jazdy.
Wiało z północnego-zachodu, więc do głowy przyszły mi Szamotuły. Pojechałem na północ Wartostradą. Było za dużo ludzi, więc nie pchałem się do centrum, tylko objechałem miasto przez Morasko. Wpadłem na pomysł, żeby pojechać przez Oborniki. Z braku ochoty na tłuczenie się po dziurawych drogach ruszyłem krajówką. Ruch był całkiem spory, jak na tamtą drogę.
W Obornikach znów zmieniłem plany. Pomyślałem, że miło byłoby pojechać do Obrzycka, jak za starych lat. Oborniki wygrywają dzisiaj plebiscyt na najgorsze drogi dla kaskaderów. Powstało ich jeszcze więcej i są jeszcze gorszej jakości.
Wgrałem do Garmina zaktualizowaną mapę, tym razem w stylu Openfietsmap Lite. Nie lubię go przez nadmierną szczegółowość, ale generyczny styl nie wyświetla lasów, więc dałem kolejną szansę czemuś nowemu. Od Obornik widziałem linię ciągnącą się obok mojej drogi, a na horyzoncie – budynki typowe dla zabudowy kolejowej, ale linia kolejowa miała zupełnie inny wygląd. W końcu dałem upust swojej ciekawości i pojechałem na miejsce. Odkryłem nową drogę dla rowerów. Nie byle jaką, bo drogę idealną. To najlepsza droga dla rowerów w Polsce, jaką kiedykolwiek widziałem. Jedynym mankamentem mogą być szyszki spadające z drzew, ale przecież to Puszcza Notecka. Widoki, zapachy (o ile nie jedzie się za kimś), wygoda – marzenie. Droga momentami przypominała mi o podróży po Korei. Jaka szkoda, że nie wjechałem na nią na początku, ale przynajmniej mam powód, aby tam wrócić.
Wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. Tak i droga zakończyła się na znaku zakazu. To tylko znak, że kiedyś wyremontują stary most kolejowy i obecnie niemal 12-kilometrowy raj ze Słonaw do Stobnicy będzie jeszcze dłuższy. Droga została wybudowana na nasypie dawnej linii kolejowej, która biegła aż do Wronek. Oby udało się, a wtedy pokonaliby dystansem drogę z Zieleńca do Połczyna-Zdroju, bo jakością już biją wszystkie inne drogi w Polsce.
Dostałem się do Obrzycka. Rozważałem dojazd do Wronek, ale skróciłem plan i ruszyłem do Szamotuł. Kolejna niespodzianka, bo wyremontowali tę dziurawą drogę i wybudowali obok 8-kilometrową drogę dla rowerów. Jakość całkiem dobra, ale skrzyżowania wykonane typowo polskim sposobem – na odwal. Przynajmniej nie zrobili zygzaków, jak w Koronowie (do dzisiaj pamiętam ten koszmar).
Dalsza droga była bez niespodzianek. Zrobiło się nieco chłodniej, wydawało się, że zacznie padać, ale nic z tego. Wróciłem do domu tylko odrobinę zmęczony. Ciekawe, czy to zasługa znośnej pogody, czy moje mięśnie odzyskały sprawność i będę mógł robić dłuższe wycieczki.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, Puszcza Notecka, setki i więcej, po dawnej linii kolejowej, rowery / GT

Kategorie

Archiwum

Moje rowery