Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Wpisy archiwalne w kategorii

Polska / wielkopolskie

Dystans całkowity:54375.26 km (w terenie 4722.49 km; 8.68%)
Czas w ruchu:2575:00
Średnia prędkość:21.06 km/h
Maksymalna prędkość:56.53 km/h
Suma podjazdów:228849 m
Maks. tętno maksymalne:165 (84 %)
Maks. tętno średnie:160 (81 %)
Suma kalorii:160092 kcal
Liczba aktywności:989
Średnio na aktywność:54.98 km i 2h 36m
Więcej statystyk

-10 w cieniu

  32.60  01:53
Było – jak prognozowali – zimno. Na bezchmurnym niebie słońce grzało odrobinę, dzięki czemu temperatura wynosiła -8,5 °C, ale gdy tylko wjechałem do lasów, spadła do -10 °C i utrzymywała się tak przez połowę wycieczki, aż nieznacznie podniosła się o pół stopnia. Jechało się całkiem dobrze. Jak zakładałem, śnieg był na tyle suchy, że nic się nie lepił, dzięki czemu po powrocie nie musiałem czyścić roweru. To się nazywa zima!
Rozważałem jechać dalej, do Borówca, ale coś mi doradzało skrócić wycieczkę. I bardzo dobrze, bo ostatnie kilometry stały się mordęgą. Chociaż miałem rękawice narciarskie, mróz dorwał się do moich dłoni, aż zaczęło szczypać. Pewnie wiatr dołożył swoją cegiełkę, więc dobrze, że nie wydłużałem wycieczki. Chociaż gdyby było naprawdę źle, to zacząłbym robić pajacyki.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Prószył śnieg

  37.09  02:00
Było chłodniej niż wczoraj, dzięki czemu śnieg się tak nie lepił do roweru. Przynajmniej do czasu, aż przekroczyłem Wartę w Puszczykowie. Od tamtego momentu śnieg zaczął zapychać rower zupełnie jak wczoraj. Po drodze zaczął prószyć śnieg. Na szczęście mocno nie popsuł widoczności. Po powrocie do Poznania pojechałem prosto do domu, bo szkoda mi było napędu.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, Wielkopolski Park Narodowy, rowery / Trek

Sezon dziesiąty

  19.29  01:18
Już po raz dziesiąty zaczynam swój rowerowy rok. Przez jakiś czas odpoczywałem w rodzinnych stronach. Zostałbym tam dłużej, gdyby nie brakowało mi roweru. A skoro o nim mowa, to wpadłem na pomysł, że jeden z dwóch moich jednośladów zostawię u rodziny, aby nie mieć takich dylematów w przyszłości. W zamian jednak uzupełnię kolekcję o kolejny. Wpadł mi w oko jeden model i dzisiaj pojechałem po pracy do lokalnego przedstawiciela, by podpytać o to i owo. Zmrok zapada coraz później, więc było nadal widno, gdy ruszałem. Do tego zaczął sypać śnieg. Tak jakby brakowało go wszędzie wokół. Drogi dla rowerów były ociupinę odśnieżone, dużo z nich zostało posypanych solą.
W sklepie rowerowym dowiedziałem się, że rower będzie dostępny najszybciej na przełomie grudnia i stycznia, czyli za rok. Problem jest też z dostępem do części. To niewesołe wieści, bo mój łańcuch zaczął dzisiaj okropnie przeskakiwać, jakby kompletnie się zużył, więc powinienem rozważyć wymianę napędu przed latem. O dziwo problem zniknął, gdy wracałem do domu. Dowiedziałem się też jednej ciekawostki, że niektórzy wymieniają łańcuchy, kupując nowe. Kiedyś stosowałem metodę trzech łańcuchów, ale żeby zakładać nowy co miesiąc? Nie kalkuluje się, gdy podliczyć cenę nowych łańcuchów i wymiany napędu.
Pojechałem do centrum, żeby zrobić parę zdjęć. Trochę się pokręciłem, ale mróz szybko skierował mnie do domu. Wróciłem standardowo Wartostradą.
Podsumowując poprzedni rok, pierwszy taki, podczas którego nie byłem za granicą odkąd zacząłem swoją przygodę z turystyką rowerową. Nie był to zły rok, bo przejechałem moje roczne minimum, czyli 10 tys. km. (wyszło 10,2 tys. km). Udało mi się zorganizować jedynie dwie wyprawy. Latem ruszyłem na Mazury, aby wjechać na szlak Green Velo. Pokonałem połowę szlaku, aby wrócić na niego jesienią. Tej części nie wspominam najlepiej. Chyba upalne lato było przyjemniejsze.
Zapamiętałem kilka ciekawszych wycieczek. Kwiecistą wiosnę – chyba pierwszy raz będąc w Polsce, tak zachwycałem się kwiatami. Wycieczka na północ od Poznania, bo był to ładny, wiosenny dzień. Odkrycie drogi dla rowerów w Puszczy Noteckiej, na którą potem wielokrotnie wracałem. Urodzinowy przejazd z Mazur na Suwałki – jeden z przyjaźniejszych dni na Green Velo. Udało mi się znaleźć wrzosy. Podczas drugiej wyprawy po Green Velo odwiedziłem Przemyśl. Wszedłem na Łysicę. Po raz pierwszy spróbowałem geocachingu, choć od tamtego momentu nie rozwijałem tego hobby. Pierwszy i jedyny raz w tym roku odważyłem się też na wycieczkę z udziałem pociągu. A na koniec – w tym roku udało mi się przejechać stutysięczny kilometr z Bikestats.
Plany na bieżący sezon? Mam kilka. Parę realnych, parę nie. Wszystko zależy od rozwoju pandemii. W Polsce chciałbym przejechać Velo Dunajec oraz szlak „Zielona Odra”. Być może powtórzę to samo na szlaku Odra – Nysa po niemieckiej stronie, choć nie jestem pewien, czy przejadę go w całości. Resztę pomysłów zachowam do czasu ich realizacji.

Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, po zmroku i nocne, rowery / Trek

Pod Poznaniem, część 29

  56.38  02:17
Chłodno. Większość ulic była nawet sucha. Pojechałem bez planu na południe do Puszczykowa. Potem pomyślałem, żeby dostać się do Stęszewa przez Mosinę i po nowej drodze dla rowerów. Jechało się całkiem dobrze. Myślałem, że wiatr był z południa, ale w drodze do Konarzewa, a potem do Poznania zrozumiałem, że wiało ze wschodu. Przemarzłem na ostatnim odcinku, więc skierowałem się prosto do domu.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, Wielkopolski Park Narodowy, rowery / GT

Poznań przed świętami

  19.24  01:03
Poznań jest już przystrojony do świąt. Wybrałem się do centrum, żeby popstrykać parę zdjęć. Pojawiły się te same ozdoby, co każdego roku. Niestety brak śladu po jarmarku. Prawdopodobnie w tym roku go nie będzie. Zacząłem przemarzać w palce, baterii w aparacie temperatura też przeszkadzała, więc wróciłem do domu.

Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Mikołaj w Kórniku

  68.11  02:52
Kiedyś mikołajki wychodziły mi ciekawsze. Teraz trzeba wymyślać jakieś wyjazdy służbowe, a ja nie mam na to głowy. Wybrałem się na krótką przejażdżkę do Kórnika.
Większość ulic była nadal mokra od solanki. Mimo to ruszyłem kolarzówką w kierunku Puszczykowa, aby przekroczyć Wartę. Potem do Kórnika. Pojechałem nieco okrężną drogą, żeby uciec od ruchu na wojewódzkiej. W Kórniku przejechałem się po promenadzie. Skusiła mnie gorąca czekolada, więc wziąłem kubek i ruszyłem drogą na północ, aby ominąć teren oraz irytujące płyty betonowe. W Poznaniu ominąłem też przejazd po Dębinie, jadąc na około przez Most Przemysła. Teraz i kolarzówkę będę musiał wyczyścić.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, Wielkopolski Park Narodowy, rowery / GT

10 tys. w 2020

  40.12  02:11
Od drugiego sezonu moich rowerowych przygód pokonywałem rocznie przynajmniej 10 tys. km. Jeszcze w maju obawiałem się, że bieżący rok może być najbiedniejszym w mojej rowerowej karierze, ale okazało się inaczej i dzisiaj pokonałem 10-tysięczny kilometr na rowerze w tym roku.
Miejscami wciąż zalegał śnieg po ostatnim opadzie. Drogi były wciąż mokre od roztopów i solanki, więc zdecydowałem się skrócić dystans. Pojechałem tak trochę na około Poznania, aż trafiłem do Swarzędza, skąd skręciłem ku poznańskiej Malcie. Trafiłem na trochę mniej przyjemnego terenu. Rower do czyszczenia. Dalej już prosto wzdłuż Warty, i do domu.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Pierwszy śnieg

  9.04  00:45
W poniedziałek chwilę poprószyło, ale to dzisiaj spadł prawdziwy śnieg. Szkoda, że jutro już się roztopi. Tymczasem wyskoczyłem na chwilę, żeby się nacieszyć białym puchem. Ostatnim razem widziałem śnieg ponad półtora roku temu. Dzisiaj jechało się całkiem dobrze. Ruszyłem do parku Szachty, żeby chwilę się tam pokręcić. Kilka razy wpadłem w poślizg, choć bez wywrotki. Nie rozpędzałem się, żeby zanadto nie ryzykować. Zaplanowałem krótki dystans, bo szkoda mi było roweru. I tak co jakiś czas musiałem go otrząsać, gdy jechało się ciężko.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, terenowe, rowery / Trek

Poznańskie tramwaje

  26.63  01:24
Było chłodno, więc nie miałem chęci na długą jazdę. Wsiadłem więc na Treka i pojechałem do Wartostrady, żeby tylko przejechać się wzdłuż Warty. Po drodze wpadło mi w obiektyw kilka tramwajów, więc wyszedł z tego tramwajowy wpis. Na drogę powrotną wybrałem ul. Grunwaldzką i jej nowe drogi do parkowania. Pod koniec nawet się rozgrzałem, ale już nie miałem czasu na dodatkowe kółka.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Pociągiem do Puszczy Noteckiej

  114.09  04:55
Wstałem wcześnie. Zrobiłem szybki przegląd roweru, żeby pozbyć się kapcia. Znalazłem dwie dziury w różnych częściach dętki. Chyba opona robi się zbyt cienka. Było pochmurno i chłodno. Ruszyłem na dworzec. Miałem sporo czasu, ale i tak popędził mnie niespodziewany deszcz. Wsiadłem do pociągu, ruszając na pierwszą w tym roku wycieczkę z udziałem pociągu.
Wysiadłem w Krzyżu Wielkopolskim. Tuż za Notecią pojawiły się drogi dla kaskaderów. Również takie o nawierzchni z piasku. Do pary był obok zakaz wjazdu rowerem, ale ruchu niemal nie było. Na MTB jeszcze dało się to znieść, ale nie na rowerze szosowym.
Dojechałem do rzeki Miała, wzdłuż której biegnie droga. Planowałem tę wycieczkę od kilku tygodni, jak nie lat, aż w końcu zrealizowałem ją. Wiało z północy, dlatego zdecydowałem się na dojazd pociągiem i powrót rowerem. Widziałem wiele pięknych lasów brzozowych. Chciałbym tam wrócić w trakcie złotej jesieni.
Niebo przejaśniło się i słońce zaczęło pięknie oświetlać okolice. Wypatrzyłem między drzewami jezioro. Nie znalazłem plaży, aby sfotografować je dokładniej, ale widoki były bajeczne. Żałowałem, że nie zabrałem ze sobą aparatu. Na jednym z kolejnych jezior udało mi się znaleźć publiczną plażę. Całą drogę mijałem prywatne działki, więc było to zaskoczeniem.
Reszta drogi nie była szczególna. Dotarłem do Wronek, przespacerowałem się kładką na Warcie, którą ciągle widywałem podczas wizyt we Wronkach, ale nigdy nie miałem okazji na nią wjechać. Potem w złotych promieniach słonecznych dojechałem do Szamotuł. Zaszło słońce, a na niebie zagościły chmury. Resztę drogi pokonałem standardowo. Miałem szczęście, bo po powrocie wyszedłem jeszcze na zakupy i zaczęło kropić.
Kategoria setki i więcej, Puszcza Notecka, Polska / wielkopolskie, po zmroku i nocne, kraje / Polska, dojazd pociągiem, rowery / GT

Kategorie

Archiwum

Moje rowery