Miałem jechać do Kalisza Pomorskiego, ale jutro ma być jeszcze lepsza pogoda, więc wolałem siebie oszczędzać i pojechałem do Piły. Nie pierwszy raz. Meteo.pl znów spłatało psikusa, bo wczoraj prognoza była przyzwoita, dzisiaj zmienili na niemal przymrozek, a okazało się, że było jak w prognozie aktualnej na wczoraj. Na termometrze widziałem nawet 12 °C. Ubrałem się za ciepło i źle mi się jechało.
Ruszyłem na północ. Przepociłem rękawice, więc je zdjąłem i trochę przemarzłem w palce. Do tego po przejeździe przez miasto zacząłem czuć, jakbym miał nogi z waty. Potem było lepiej, ale ciężko się jechało. W porę zorientowałem się, że jechałem do Obornik. Nie musiałem dużo nadrabiać. W Szamotułach spotkałem rowerzystę, który zapytał mnie, czy może pojechać w tunelu. Zdarzało się, że ktoś siadał mi na ogonie, ale pierwszy raz ktoś był tak uprzejmy i zapytał.
Wjechałem do Puszczy Noteckiej. Temperatura spadła do 8 °C. I w sumie taka została. W Czarnkowie zauważyłem przepiękny mural. Jeden z lepszych, które widziałem ostatnio w Buku, Pyzdrach czy Poznaniu. Zatrzymałem się też na obiad. Na stojąco, jak jakieś zwierzę. Potem wsiadłem na rower i poczułem, że za mocno się zrelaksowałem. Parę kilometrów nie było zbyt przyjemnych, póki nie przywykłem.
Droga zrobiła się nieprzyjazna. Dużo kałuż, coraz więcej śniegu wokół, coraz chłodniej (nawet 4 °C), coraz rzadziej spotykałem ludzi. Północ jest taka nieprzystępna. Zmierzchało, gdy dojechałem do Piły, a myślałem, że zmrok złapie mnie w Ujściu. Dobre tempo na początku musiało pomóc. Wykończyła mnie ta wycieczka.
Komentarze (3)
Mi dokładnie ten odcinek pokonywany kostką wystarczył :)
Rower towarzyszył mi od małego. Przez wiele lat jeździłem na Romecie. W 2012 kupiłem Treka, który na poważnie wciągnął mnie w turystykę rowerową. Przejechałem na nim Islandię i Koreę. Kolejnym połykaczem kilometrów stała się kolarzówka GT, która w duecie z trzecim kołem towarzyszyła mi podczas wyprawy wokół Japonii i Tajwanu. Szukając nowego partnera wyprawowego w trudnych czasach, trafiłem na gravel podrzędnej marki. Mimo to prowadził mnie ku przygodzie po Norwegii i Szkocji. Do tego lubię utrwalać na fotografii ładne rzeczy i widoki.