Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Wpisy archiwalne w kategorii

Polska / wielkopolskie

Dystans całkowity:55314.14 km (w terenie 4777.34 km; 8.64%)
Czas w ruchu:2616:42
Średnia prędkość:21.09 km/h
Maksymalna prędkość:56.53 km/h
Suma podjazdów:232526 m
Maks. tętno maksymalne:165 (84 %)
Maks. tętno średnie:160 (81 %)
Suma kalorii:160092 kcal
Liczba aktywności:1013
Średnio na aktywność:54.60 km i 2h 35m
Więcej statystyk

Wielkopolski Park Narodowy po latach

  29.80  01:37
Znalezienie mieszkania nie było najprostsze. Trafiłem na oszustkę i spędziłem dodatkowy tydzień na poszukiwaniach, ale nie wyszło najgorzej. Nowe mieszkanie jest jeszcze bliżej mojego biura, więc będę spędzał dużo mniej czasu na dojazdach. W biurowcu nie ma pryszniców, a ja nie potrafię jeździć wolno w ruchu ulicznym, dlatego chciałem zamieszkać jak najbliżej. Tak właściwie, to sprawiłem sobie własną hulajnogę, dzięki czemu rozwiązuje się również problem z parkowaniem roweru, bo nie ma tam nawet najzwyczajniejszej barierki, aby przypiąć rower.
Wprowadziłem się wczoraj i kolejnym punktem, do którego mam blisko, jest Wielkopolski Park Narodowy. Ostatnim razem jeździłem tam chyba ponad 3 lata temu. Szybko dostałem się nad Wartę. Okolice nie zmieniły się. Lasek Majoński w Luboniu nadal wygląda jak poligon ze swoimi grząskimi, piaszczystymi drogami. W parku było niewielu turystów i jechało się bardzo przyjemnie. Już zapomniałem, jak dobrze się w terenie jeździ. Może będę częściej tutaj zaglądał.
Wyjechałem w Puszczykowie. Nie miałem więcej pomysłów, więc skierowałem się z powrotem do Poznania. Wjechałem na stare drogi dla rowerów. Kawałek tej najniebezpieczniejszej poprawili, ale nadal jest tam źle. Zdecydowanie nie na kolarzówkę. Ale kto jeździ kolarzówką po drogach dla rowerów?

Kategoria kraje / Polska, terenowe, Polska / wielkopolskie, Wielkopolski Park Narodowy, rowery / Trek

Najbliżej do Kórnika

  69.64  03:35
Mając dzień wolny przed wprowadzeniem się do mieszkania, postanowiłem pokręcić się po okolicy. Najbliżej miałem do Kórnika. Dzień był jednak upalny i jechałem powoli, robiąc wiele przystanków w cieniu. Najwygodniej było jechać z Wiórka do Rogalina, gdzie rósł las dający odetchnąć od słońca.
W Kórniku pokręciłem się tylko chwilę, zjadłem obiad i pojechałem do Poznania. Temperatura nieco spadła dopiero wieczorem.

Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Znowu w Polsce

  31.50  01:52
Rower wpakowałem do pudła i wysłałem na lotnisko w Tōkyō. Kolejne dni były deszczowe, jak prognozowano. Na szczęście tajfun nie pokrzyżował moich planów. Autokarem dojechałem do stolicy Japonii, po 17-godzinnym locie z przesiadką w Pekinie znalazłem się w Warszawie, odwiedziłem rodzinę i ostatecznie wróciłem do Poznania. W oczekiwaniu na zwolnienie mieszkania, zatrzymałem się w prywatnej kwaterze, a mając dziś wolne popołudnie, postanowiłem odkryć okolicę.
Zauważyłem na mapie punkt widokowy położony nieopodal. Okolica otoczona jeziorkami i przyjazna rowerzystom oraz spacerowiczom. Wspiąłem się na wieżę widokową, żeby spojrzeć na panoramę i ruszyłem dalej. Tak bez celu. Przedostałem się na drugą stronę Warty i zdecydowałem się pojechać na Maltę. Tam tłok, ale ludzi było pewnie mniej niż latem. Wróciłem z powrotem, jadąc prawie wyłącznie po drogach dla rowerów.
Moje wrażenia po 5-miesięcznej podróży po Azji? Czad! Może ostatnich dwóch miesięcy nie wspominam najlepiej ze względu na nieludzkie upały, ale reszta była bombowa. Przyleciałem wiosną, nieco wcześniej niż 2 lata temu, jednak wiśnie też się pospieszyły z kwitnieniem, więc dobrze spędziłem pierwsze dni. Miałem również okazję zobaczyć kawałek zimy. Dosyć chłodne powitanie, ale jeździło się przyjemniej niż rok wcześniej.
Kwiecień okazał się być nieco mniej rowerowy. Za to w maju ruszyłem ku nowej przygodzie, wybierając tym razem drogę wzdłuż północnych wybrzeży. Na swojej drodze zobaczyłem między innymi starą pagodę w jeszcze starszym lesie, jedną z nielicznych dróg dla rowerów, zostałem oprowadzony przez Sho po okolicach Fukui, przejechałem po słynnej mierzei, przespacerowałem się po jedynej w Japonii pustyni, po schodach otoczonych bramami torii, wspiąłem się do domu gościnnego położonego w górskiej wiosce, tuż przy herbacianych wzgórzach, aż dotarłem do końca podróży przez Japonię.
Czerwiec spędziłem w Korei. Odkryłem sieć szlaków rowerowych i związany z nią paszport rowerowy. Zacząłem kolekcjonować stemple. Pokonałem cały szlak z południa do stolicy i prawie z powrotem, bo słabo rozplanowali połączenia. Poznałem sympatycznych Koreańczyków, którzy pomogli mi w transporcie, dzięki czemu prawie popłynąłem na Jeju-do. Tego dnia zrobiłem rekordowy dystans, ale poza tym wiatry mi nie sprzyjały.
Jak co roku, urodziny spędziłem na rowerze, choć był to już dzień jak co dzień. Nazajutrz powróciłem do Japonii. Ze względu na powodzie musiałem zmienić swoje plany i zamiast jechać na południe, ruszyłem na wschód. Tam zobaczyłem leżącego Buddę, popłynąłem na Shikoku, po raz drugi pokonałem szlak Shimanami Kaidō, odwiedziłem Ōsakę oraz Kyōto, gdzie zobaczyłem jeden z większych japońskich festiwalów. Upał jednak nie przyciągnął zbyt wielu widzów. Ja też chciałem się ewakuować i dlatego wsiadłem na prom do Sendai. Upał wciąż przeszkadzał, ale zdecydowanie mniej. Pod koniec pobytu wybrałem się jeszcze w krótką podróż, aby zobaczyć trzy festiwale.
Wyprawa przyniosła wiele doświadczeń. Poznałem mnóstwo osób, nawet jeśli rozmawiałem z nimi zaledwie chwilę. Niektórzy ciekawi mojej podróży, inni chcieli tylko pogawędzić, zamienić parę zdań po angielsku lub japońsku. Spotykałem ludzi w drodze, ale zdecydowanie częściej w hostelach czy kwaterach prywatnych, gdzie właściciele lub pracownicy byli bardzo otwarci i uprzejmi. Japonia to niesamowity kraj, do którego chciałoby się wracać.
Znów się rozpisałem z tymi wspomnieniami, a mógłbym tak każdy dzień opisać na nowo. Cóż, pokonałem na rowerze ponad 7,5 tys. km po Azji, do tego pływałem promami, jeździłem autami, autobusami, pociągami, nawet latałem samolotami. Możliwe, że to była ostatnia możliwość podróży w ten sposób. Pora sobie poukładać życie, nie tylko rowerowe.

Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Wiosenna Mosina

  64.77  03:44
Ostatni weekend w Polsce, więc wybrałem się na krótką przejażdżkę, aby rozruszać mięśnie. Zrobiło się bardzo ciepło, toteż dużo ludzi wyszło z domów. Przecisnąłem się przez miasto na południe. Rozpędziłem się tak, że prawie pojechałbym w kierunku Kórnika, ale nie miałem czasu na tak długą wycieczkę.
Na drodze do Rogalinka było ciężko. Strasznie dużo aut i niestety wielu debili za kółkiem. W Mosinie zjechałem w teren, którym już kilkakrotnie przejeżdżałem. Dzisiaj chciałem tylko na chwilę, bo wolałem oszczędzać napędu, ale jednak trochę mnie ciągnęło.
Od razu pokierowałem się na Poznań. Rozważałem przejazd przez Wielkopolski Park Narodowy, ale gonił mnie czas. Pojechałem przez Luboń, odkrywając skrawki nowych dróg rowerowych i wiadukt nad torami. W Poznaniu zajechałem na sekundę do sklepu z pamiątkami na Rynku, potem jeszcze do sklepu po prowiant (kolejki kosmiczne, bo ktoś sobie wymyślił, żeby pozamykać supermarkety) i wróciłem do domu tuż przed deszczem.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, Wielkopolski Park Narodowy, rowery / Trek

Szosa sama w szopie

  21.01  00:56
Tym razem na wyjazd zabieram ze sobą Treka, a ponieważ wielki dzień zbliża się dużymi krokami, to dzisiaj udałem się na krótką wycieczkę, a właściwie przejazd, aby na czas mojej nieobecności pozostawić kolarzówkę w bezpiecznym miejscu. Dużo bezpieczniejszym niż piwnica, w której półtora roku przeleżał Trek, co skutkowało kosztownym remontem. I w sumie nie będzie to szopa.
Nie zrobiłem żadnego zdjęcia, więc dorzucam kilka z wakacji, które ostatnio wygrzebałem w moim archiwum.

Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Po Poznaniu, część 33

  32.18  01:34
Krótka przejażdżka po mieście. Wietrzny i deszczowy weekend nie zachęca do jazdy, ale w słonecznym okienku między jednym i drugim deszczem znalazłem możliwość pokręcenia się pod domem.
Pojechałem na północ Moraska, aby skręcić na Strzeszyn i ostatecznie na centrum. Odwiedziłem jeszcze na Cytadelę, gdy grube chmury zasugerowały szybki powrót do domu.
Wyremontowałem mojego Treka. Mam nowy napęd, nowe koła, nowy amortyzowany widelec, nową przednią przerzutkę, a i tylna została wyczyszczona. Niestety jest też ciemna strona tej zmiany – wydałem na całość prawie tyle, ile kosztował mnie ten rower 7 lat temu. Gdybym tylko pomyślał, to miałbym nowy rower. Tylko gdzie to wszystko trzymać?

Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Po Poznaniu, część 32

  20.90  00:50
Wyskoczyłem tylko na chwilę, bo jestem nieco zajęty przygotowaniami do kolejnego wyjazdu, a nie chcę stracić formy. W sumie jeżdżę codziennie, więc raczej do tego nie dojdzie.
Biorę się za remont Treka, więc odkurzyłem kolarzówkę, aby odrobinę na niej pojeździć. Kierunek zupełnie losowy. Najpierw po Morasku, potem Suchy Las, Strzeszyn i w kierunku centrum. Z ulicy Maczka skręciłem na północ, wracając prosto do domu.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Wiosenny Kórnik

  81.78  04:36
Po kilku dniach przymrozku wreszcie się ociepliło. Ciągle jeżdżę tylko po mieście i nawet nie chce mi się tego nagrywać, a potem opisywać. Dzisiaj postanowiłem wyskoczyć gdzieś dalej, a dawno nie byłem w Kórniku, więc obrałem go za dzisiejszy cel.
Przejazd przez miasto zajął mi strasznie dużo czasu. Potem kilka razy źle skręciłem i nie pojechałem tak, jak to zaplanowałem.
W Kórniku było dużo ludzi, więc po promenadzie przejechałem się tempem spacerowym. Zauważyłem też nowy odcinek, którego atrakcją była zapuszczona działka na środku drogi. Uparty właściciel nie sprzedał jej miastu, przez co promenada ma 3-metrową lukę. Miasto w sumie też się nie popisało, bo spacerowicze obchodzą działkę dziką ścieżką wątłej jakości, która może w każdej chwili osunąć się do jeziora, zabierając komuś zdrowie lub życie. I tak sobie żyją osły w tym chlewiku.
Chciałem wrócić standardową drogą, ale na rozdrożu pomyślałem, żeby wjechać w las. Wiatr wiał dzisiaj z zachodu, więc miałem nadzieję ulżyć sobie drogi. Po części tak było, bo o ile wiatru nie uświadczyłem wśród drzew, o tyle piach dawał się we znaki. Może nie tak, jak w Puszczy Noteckiej, ale byłem zmęczony po wydostaniu się z lasów. Przypomniała mi się też wycieczka sprzed kilku lat w przeciwną stronę. Zjeździłem okolice Poznania, że powoli zaczyna brakować dróg, na których mnie jeszcze nie było.
Garmin wyłączył się dzisiaj kilka razy. Zrobił to w tych samych miejscach, co zwykle. Powinienem zacząć snuć teorie spiskowe, że ktoś zainstalował tam urządzenia przeciążające odbiorniki GPS czy to zwyczajny błąd w oprogramowaniu?
Kategoria kraje / Polska, terenowe, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Buk

  83.72  04:15
Temperatura była zaskakująco wysoka, więc wybrałem się na krótką przejażdżkę. Przynajmniej tak mi się wydawało. Za cel obrałem Buk.
Ruszyłem przypadkowymi drogami i znalazłem się w zachodnim klinie zieleni. Spotkałem tam wielu niedzielnych turystów oraz bezmyślnych spacerowiczów. Typowy miejski ferwor. Po wydostaniu się z tego zgiełku, nie było nic ciekawego na drodze po sam Buk. Jechałem powoli, bo miałem całą drogę pod wiatr.
W Buku zorientowałem się, że przejechałem 40 km, a był to zakładany przeze mnie dystans dzienny. Nic, tylko się cieszyć z dłuższej wycieczki. Nabrałem sił pod supermarketem i ruszyłem z powrotem do domu. Akurat słońce było nisko nad horyzontem. Po zachodzie temperatura spadła o połowę, ale dzisiaj założyłem zimowe ubrania. Z początku czułem się jak pewnego dnia na Islandii, ale po zmroku miałem optymalny komfort cieplny.
Znów nic się nie działo prawie do Poznania. Za S11 trafiłem na zakaz wjazdu rowerem. Wmurowało mnie, bo jak okiem sięgnąć, nie było innej drogi. Całe szczęście miałem aktualną mapę i wypatrzyłem na niej lichą kreskę wzdłuż drogi z zakazem. Oczywiście żadnego znaku, więc nawet nie byłem pewien, co to za droga, ale dostałem się po niej do Poznania.
Kategoria Polska / wielkopolskie, po zmroku i nocne, kraje / Polska, rowery / Trek

Pod Poznaniem, część 15

  47.47  02:22
Ciągle jeżdżę na zachód, więc dzisiaj wybrałem się w kierunku Zielonki. Prawdopodobnie przyszły roztopy, bo droga pod domem była pokryta głębokimi kałużami. A może spadł jakiś nieprognozowany deszcz? Niektóre ulice były bardziej mokre, ale to może przez różną liczbę aut tamtędy jeżdżących. W każdym razie, dojechałem do Mielna, nic ciekawego po drodze. Temperatura spadła o kilka stopni i zacząłem czuć zimno, więc wróciłem do miasta, gdzie znów zrobiło się ciepło.
Moje tegoroczne plany zaczynają się powoli kształtować. Mój pracodawca opracowuje zasady pracy zdalnej dla wszystkich. Moja japońska przygoda była taka dość pilotażowa, dlatego teraz każdy będzie mógł zrobić coś takiego. Już niedługo odwiedzę przynajmniej dwa kraje, w których już kiedyś byłem. Dalszych szczegółów jeszcze jednak nie zdradzę.

Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Kategorie

Archiwum

Moje rowery