Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Wpisy archiwalne w kategorii

Polska / wielkopolskie

Dystans całkowity:55314.14 km (w terenie 4777.34 km; 8.64%)
Czas w ruchu:2616:42
Średnia prędkość:21.09 km/h
Maksymalna prędkość:56.53 km/h
Suma podjazdów:232526 m
Maks. tętno maksymalne:165 (84 %)
Maks. tętno średnie:160 (81 %)
Suma kalorii:160092 kcal
Liczba aktywności:1013
Średnio na aktywność:54.60 km i 2h 35m
Więcej statystyk

Śnieg

  37.56  02:26
W tym tygodniu temperatura utrzymywała się na poziomie -5 °C, ale bez opadów. Spotykałem wyjątkowo dużo rowerzystów w porównaniu z wcześniejszym okresem pogody w kratkę. Dzisiaj przed południem spadło kilka centymetrów śniegu, więc wpadłem na pomysł, aby wyjść na rower. Jutro odwilż, więc wolałem śnieg od błota.
Podczas ostatniej wizyty w Biedrusku kusił mnie szlak rowerowy wzdłuż Warty. Obawiałem się jazdy po śniegu, bo odśnieżone zostały nieliczne drogi dla rowerów, ale jechałem z myślą, że zawsze mogę zawrócić. Przejechałem przez las komunalny, przy którym kiedyś mieszkałem, a potem dojechałem do szlaku wzdłuż Warty. Droga była ujeżdżona, ale świeży śnieg nie zdążył się zamienić w lód. Jechało się tak samo, jak 4 lata temu. Minąłem kilku rowerzystów, kilku biegaczy i dużo spacerowiczów.
W Biedrusku nie wszystkie drogi odśnieżyli, ale przynajmniej nowa droga do Poznania została utrzymana. Na ulicach było jednak za dużo soli i ostatecznie żałowałem wycieczki. Przynajmniej nie zaliczyłem żadnej gleby, bo jechałem powoli – mam zbyt łyse opony, aby próbować hamować, a już dwie gleby tej zimy zaliczyłem.

Kategoria kraje / Polska, terenowe, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Po Poznaniu, część 31

  30.37  01:37
Krótki wypad po mieście. Nie miałem pomysłu dokąd pojechać, bo było ok. 0 °C i nie cieszyłem się z możliwości przemarznięcia.
Ruszyłem kawałek na południe, aby uderzyć w kierunku centrum. Spotkałem tam dużo policji i grupę osób. Jakiś koncert, sądząc po głośnej muzyce, chociaż nigdy nie widziałem tylu mundurowych na tak małej imprezie. Pojechałem jeszcze nad Wartę, gdzie przemierzyłem resztę nowego odcinka Wartostrady, a potem skusiłem się jeszcze na objazd Malty. Temperatura spadła o kilka stopni, więc zrezygnowałem z dalszego pedałowania i ruszyłem prosto do domu.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Ósmy sezon

  32.70  01:35
W tym roku okres świąteczny był na zmianę deszczowy i biały. Z tego powodu nie miałem okazji na rower. Wróciłem z rodzinnych stron do Poznania i nie mogłem sobie odmówić rozpoczęcia kolejnego sezonu przygód na rowerze.
Wyjechałem z planem krótkiego objazdu. Dojechałem do Kiekrza, a potem do giełdy samochodowej, za którą skręciłem do centrum Poznania. Garmin znów się wyłączył. Co za licho go wzięło ostatnio?
Rok 2018 minął strasznie szybko. Pierwsza połowa była wyjątkowo intensywna, gdy podróżowałem po Azji. Po powrocie do zwyczajnego życia w Polsce już mi się tak nie chciało jeździć. Nie miałem dokąd, bo prawie wszystko wokół Poznania zjeździłem, a i inny tryb życia też na mnie wpłynął.
Pokonałem prawie 11 tys. km. Sezon zacząłem nieco później na Kyūshū. Stamtąd dostałem się na przepiękną wyspę Amami-ōshima. Po tygodniu przeniosłem się na Okinawę, która już nie zrobiła na mnie takiego wrażenia. Tam zmieniłem swoje plany i ruszyłem do Tajwanu. Po początkowym zniesmaczeniu i paru przygodach przekonałem się do tego kraju. Niestety po miesiącu trzeba było wracać. Wylądowałem ponownie w Japonii, tym razem na lotnisku pod Ōsaką. Akurat w sezonie kwitnienia moreli japońskich. Pojechałem pod Fuji-san, gdzie spadł śnieg. W Tōkyō zobaczyłem kwitnące wiśnie. Po raz kolejny odwiedziłem Sendai, skąd popłynąłem na przepiękną wyspę Hokkaidō. Spędziłem tam strasznie mało czasu, ale trzeba było wracać do Polski. W przerwach od pracy wybrałem się na kilka wypraw. Pierwsza zabrała mnie do Budapesztu, jesienią pojechałem w Sudety, a w trakcie niespodziewanych przymrozków odwiedziłem Podlasie.
Co w tym roku? Sam nie mam pewności. Czekam na odpowiedź w kilku kwestiach i może będę mógł zacząć coś planować. Pewnie znowu wyjdzie spontanicznie.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Zimowy poligon Biedrusko

  24.60  01:14
Dzisiaj spadło nieco więcej śniegu niż wczoraj. Było też chłodniej. Wybrałem się na poligon, jako że w weekendy droga biegnąca przezeń jest otwarta dla rowerzystów.
Pojechałem szlakiem rowerowym biegnącym przez Morasko. Poszło szybko i było pusto, choć na ziemi widać było dziesiątki śladów kół rowerowych. Droga przez poligon wyglądała jakby posypana solą. Wciąż się głowię, jak to jest zorganizowane w Japonii, bo choć zastałem śnieg tylko raz, to drogi wyglądały jedynie niczym odśnieżone pługiem. Kolejny powód, dlaczego powinienem tam wrócić.
Dojechałem do Biedruska. Rozważałem jazdę szlakiem wzdłuż Warty, ale tak dawno tamtędy jeździłem, że pojechałem w złą stronę. Dzięki temu dowiedziałem się, że do samego Poznania wybudowano wygodną drogę dla rowerów. Byłem pozytywnie zaskoczony, bo jazda tamtędy zawsze była nieprzyjemna.
W Poznaniu skierowałem się prosto do domu. Zdecydowanie źle się ubrałem i przemarzłem w kilku miejscach. Chyba pora zmienić ubrania na zimowe.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Święta w Poznaniu

  20.22  01:06
Rower mi się rozpada. Coś chrzęści w tylnej piaście, a jednego dnia to miałem tak, że zapadki się nie blokowały i kręcąc korbą do tyłu czy do przodu, koło nie kręciło się. Chcę przeprowadzić gruntowny remont roweru, ale po zimie, bo już zaczęli sypać solą i nie mam ochoty na niszczenie nowego napędu, a jakoś trzeba dojeżdżać do pracy. Problemy, same problemy.
Wyjechałem dzisiaj z Garminem, żeby nie było, że się nie ruszam. Pojechałem do centrum, omijając chodniki, bo tragedii akt pierwszy się rozpoczął. W centrum akurat trafiłem na moment włączania świateł. W środku dnia. Taki mamy klimat. Pokręciłem się chwilę i zaczęło zmierzchać, więc wróciłem do domu. Jarmark Bożonarodzeniowy bardziej mi się podobał we Wrocławiu. Ten poznański jest taki bardzo kameralny.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Jesienna mgła

  40.33  02:02
Ostatnio mgła pojawia się dość często. Dzisiaj była wyjątkowo gęsta, więc zwlekałem z wyjściem. Najpierw pojechałem do centrum, żeby uchwycić ostatnie chwile jesieni na fotografii. W porównaniu z zeszłym rokiem jest bieda. Za mało czasu poświęcam na rower.
Pojechałem na Ławicę, aby odnaleźć murek sprzed dwóch lat. Spóźniłem się o jakiś miesiąc, bo liście opadły. No cóż. Pojechałem pod Jezioro Kierskie, aby w cieniu zachodzącego słońca wrócić do domu.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Pod Poznaniem, część 14

  45.47  01:47
Wyszedłem na chwilę pokręcić się po okolicy, aby znaleźć jakieś ciekawe miejsca z jesienną scenerią. Nie wziąłem aparatu, więc syciłem wzrok bez postojów. Miałem w głowie zrobić pętlę wokół Poznania, bo tak jakoś szybko mi poszło dostanie się z Suchego Lasu do Lubonia. Problemy z Garminem, który bez powodu się wyłączał oraz zbliżający się wieczór przekonały mnie, abym odłożył swój pomysł na lepszy dzień.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Po Poznaniu, część 30

  21.33  01:09
Wyszedłem na krótkie polowanie z aparatem. Miejscem łowów była Cytadela. Ludzi tyle, co nic, mimo weekendu. W sumie kilkoro nieświadomych stało się elementami tła w moich fotografiach. Nie mam pomysłów dokąd się jeszcze wybrać.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Objazd do Kórnika

  101.06  04:30
W zeszły weekend pojechałem po moją kolarzówkę. W tygodniu katowałem ją podczas dojazdów do pracy, bo jeździ się na niej o niebo lepiej. Mój Trek jest chyba tylko na wyprawy z sakwami. Chociaż chodzą mi czasem myśli po głowie, coby nie sprzedać go i nie zostawić sobie tylko kolarzówki, ale kto mnie będzie w teren wyciągał? Koszt napraw osprzętu też wydaje się być wysoki, a do wymiany mam niemało. Same zmartwienia z tymi rowerami.
W końcu wymieniłem pedały w kolarzówce. Nowa opona na tył też już czeka na założenie. W tygodniu planuję wyskoczyć gdzieś poza Poznań, a dzisiaj tylko do Kórnika. Ruszyłem po południu, bo się przestraszyłem zimna, ale gdy tylko wyszedłem z domu, słońce wyskoczyło zza chmur. Całe szczęście był wiatr, więc jechało się komfortowo.
Po mieście zjechałem kawał dróg dla rowerów. Nic się nie zmieniły. Dopiero nad Wartą postanowiłem zbadać nowy odcinek, który jakiś czas temu mnie zainteresował, gdy jechałem mostem nad rzeką. Równy i niewiarygodnie szeroki. Z pewnością zechcę przejechać go w całości, a dzisiaj miałem inne plany.
Mój Garmin zaczął wariować. Niedawno zaktualizowałem w nim oprogramowanie i dzisiaj okazało się, że drastycznie zwolnił. To jednak nic, bo zaczął również wyłączać się. Przynajmniej raz na 20 km. Ciągłe z nim problemy, ale nie wyobrażam sobie zamienić go na cokolwiek innego. Zwłaszcza, że to ostatni model producenta, który można obsługiwać w rękawicach.
Wyjechałem z Poznania, trafiając na nieznane drogi. Kompletnie straciłem orientację po takim czasie nieobecności w mieście. Potem na przeszkodzie stanęło kilka remontów dróg i objazdy. Dojechałem do Borówca, a potem już prosto do Kórnika. Przy jeziorze kręciło się dużo ludzi i wszyscy ubrani jakby miało sypnąć śniegiem. Pod zamkiem masa samochodów i ludzi, a to tylko sobota. Było za późno, aby odwiedzić arboretum, na które mam chętkę już od kilku lat. Zjadłem obiad i ruszyłem z powrotem do Poznania.
W sumie planowałem pojechać aż do Środy Wielkopolskiej, ale miałem mały zapas czasu, więc wybrałem tylko nową drogę na mapie, aby nie wracać po własnym śladzie. Wiatr od Poznania trochę mi poprzeszkadzał, ale i tak jechałem dużo szybciej niż na Treku. Trafiłem na kolejne objazdy, a i kilka dróg szutrowych się pojawiło, więc musiałem zacisnąć zęby. Najbardziej obawiałem się, że coś wbije się w oponę albo że splot się rozerwie, bo w kilku miejscach przetarcia go odkryły. Całe szczęście obyło się bez tego. Dojechałem do domu po zmroku. Ktoś zapomniał przestawić lampy uliczne, bo było bardzo ciemno.
Kategoria kraje / Polska, setki i więcej, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Prawie na zamku w Puszczy Noteckiej

  97.00  05:18
Pogoda pozwoliła mi dzisiaj na dłuższą wyprawę, więc ruszyłem do mojej ulubionej puszczy. Skusiłem się, aby wyruszyć szlakiem rowerowym, który biegł prawie pod moim oknem. Nie zmienił się prawie nic, ale kompletnie zapomniałem ile na nim piachu. Najgorzej było na wzgórzu przy Morasku. To jednak nic w porównaniu z dalszą częścią wycieczki.
Do Obornik dostałem się po drodze krajowej. Ruch nie był specjalnie duży. W mieście zjadłem obiad i ruszyłem do Puszczy Noteckiej. Najpierw starymi asfaltami, aby wjechać na leśne bezdroża, bo nie wiem jak to można inaczej określić. Ciężko się tamtędy czasem jeździ, a wybrałem jedną z najgorszych dróg, którą jechałem już kilka razy i za każdym razem zapominam, jak to koła wchodzą w piach jak nóż w masło. Męczyłem się długo i niestety pojechałem tak nietrafnie, że musiałem przekroczyć rzekę, a z braku mostów na horyzoncie dotarłem do Stobnicy. O miejscowości jest ostatnio głośno za sprawą budowy hotelu w kształcie zamku. Jako że znajdowałem się w puszczy, to dookoła mogłem podziwiać same drzewa i nie udało mi się nawet dojrzeć placu budowy. Ciekawe ile czasu zajmie im skończenie dzieła. Byle nie skończyło się jak z zamkiem Łapalice.
Byłem wyczerpany po walce z piachem i kontynuowałem jazdę po drodze asfaltowej. Plan był taki, aby dojechać aż do Wronek, jednak zmęczenie zmusiło mnie do okrojenia wycieczki. Dotarłem tylko do Obrzycka, gdzie skręciłem na Szamotuły. Jak sięgając pamięcią, droga wojewódzka była zawsze w złym stanie, dlatego wybrałem się nieco naokoło. Szamotuły zaskoczyły mnie wyremontowaną drogą dla pieszych i rowerów. Kolejnym zaskoczeniem był nowy asfalt koło Jeziora Pamiątkowskiego. Dużo się zmieniło podczas mojej nieobecności. Do domu dojechałem o zmierzchu. Lato się kończy zdecydowanie za szybko.
Kategoria kraje / Polska, Puszcza Notecka, terenowe, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Kategorie

Archiwum

Moje rowery