Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Wpisy archiwalne w kategorii

Polska / wielkopolskie

Dystans całkowity:54375.26 km (w terenie 4722.49 km; 8.68%)
Czas w ruchu:2575:00
Średnia prędkość:21.06 km/h
Maksymalna prędkość:56.53 km/h
Suma podjazdów:228849 m
Maks. tętno maksymalne:165 (84 %)
Maks. tętno średnie:160 (81 %)
Suma kalorii:160092 kcal
Liczba aktywności:989
Średnio na aktywność:54.98 km i 2h 36m
Więcej statystyk

Święta w Poznaniu

  20.22  01:06
Rower mi się rozpada. Coś chrzęści w tylnej piaście, a jednego dnia to miałem tak, że zapadki się nie blokowały i kręcąc korbą do tyłu czy do przodu, koło nie kręciło się. Chcę przeprowadzić gruntowny remont roweru, ale po zimie, bo już zaczęli sypać solą i nie mam ochoty na niszczenie nowego napędu, a jakoś trzeba dojeżdżać do pracy. Problemy, same problemy.
Wyjechałem dzisiaj z Garminem, żeby nie było, że się nie ruszam. Pojechałem do centrum, omijając chodniki, bo tragedii akt pierwszy się rozpoczął. W centrum akurat trafiłem na moment włączania świateł. W środku dnia. Taki mamy klimat. Pokręciłem się chwilę i zaczęło zmierzchać, więc wróciłem do domu. Jarmark Bożonarodzeniowy bardziej mi się podobał we Wrocławiu. Ten poznański jest taki bardzo kameralny.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Jesienna mgła

  40.33  02:02
Ostatnio mgła pojawia się dość często. Dzisiaj była wyjątkowo gęsta, więc zwlekałem z wyjściem. Najpierw pojechałem do centrum, żeby uchwycić ostatnie chwile jesieni na fotografii. W porównaniu z zeszłym rokiem jest bieda. Za mało czasu poświęcam na rower.
Pojechałem na Ławicę, aby odnaleźć murek sprzed dwóch lat. Spóźniłem się o jakiś miesiąc, bo liście opadły. No cóż. Pojechałem pod Jezioro Kierskie, aby w cieniu zachodzącego słońca wrócić do domu.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Pod Poznaniem, część 14

  45.47  01:47
Wyszedłem na chwilę pokręcić się po okolicy, aby znaleźć jakieś ciekawe miejsca z jesienną scenerią. Nie wziąłem aparatu, więc syciłem wzrok bez postojów. Miałem w głowie zrobić pętlę wokół Poznania, bo tak jakoś szybko mi poszło dostanie się z Suchego Lasu do Lubonia. Problemy z Garminem, który bez powodu się wyłączał oraz zbliżający się wieczór przekonały mnie, abym odłożył swój pomysł na lepszy dzień.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Po Poznaniu, część 30

  21.33  01:09
Wyszedłem na krótkie polowanie z aparatem. Miejscem łowów była Cytadela. Ludzi tyle, co nic, mimo weekendu. W sumie kilkoro nieświadomych stało się elementami tła w moich fotografiach. Nie mam pomysłów dokąd się jeszcze wybrać.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Objazd do Kórnika

  101.06  04:30
W zeszły weekend pojechałem po moją kolarzówkę. W tygodniu katowałem ją podczas dojazdów do pracy, bo jeździ się na niej o niebo lepiej. Mój Trek jest chyba tylko na wyprawy z sakwami. Chociaż chodzą mi czasem myśli po głowie, coby nie sprzedać go i nie zostawić sobie tylko kolarzówki, ale kto mnie będzie w teren wyciągał? Koszt napraw osprzętu też wydaje się być wysoki, a do wymiany mam niemało. Same zmartwienia z tymi rowerami.
W końcu wymieniłem pedały w kolarzówce. Nowa opona na tył też już czeka na założenie. W tygodniu planuję wyskoczyć gdzieś poza Poznań, a dzisiaj tylko do Kórnika. Ruszyłem po południu, bo się przestraszyłem zimna, ale gdy tylko wyszedłem z domu, słońce wyskoczyło zza chmur. Całe szczęście był wiatr, więc jechało się komfortowo.
Po mieście zjechałem kawał dróg dla rowerów. Nic się nie zmieniły. Dopiero nad Wartą postanowiłem zbadać nowy odcinek, który jakiś czas temu mnie zainteresował, gdy jechałem mostem nad rzeką. Równy i niewiarygodnie szeroki. Z pewnością zechcę przejechać go w całości, a dzisiaj miałem inne plany.
Mój Garmin zaczął wariować. Niedawno zaktualizowałem w nim oprogramowanie i dzisiaj okazało się, że drastycznie zwolnił. To jednak nic, bo zaczął również wyłączać się. Przynajmniej raz na 20 km. Ciągłe z nim problemy, ale nie wyobrażam sobie zamienić go na cokolwiek innego. Zwłaszcza, że to ostatni model producenta, który można obsługiwać w rękawicach.
Wyjechałem z Poznania, trafiając na nieznane drogi. Kompletnie straciłem orientację po takim czasie nieobecności w mieście. Potem na przeszkodzie stanęło kilka remontów dróg i objazdy. Dojechałem do Borówca, a potem już prosto do Kórnika. Przy jeziorze kręciło się dużo ludzi i wszyscy ubrani jakby miało sypnąć śniegiem. Pod zamkiem masa samochodów i ludzi, a to tylko sobota. Było za późno, aby odwiedzić arboretum, na które mam chętkę już od kilku lat. Zjadłem obiad i ruszyłem z powrotem do Poznania.
W sumie planowałem pojechać aż do Środy Wielkopolskiej, ale miałem mały zapas czasu, więc wybrałem tylko nową drogę na mapie, aby nie wracać po własnym śladzie. Wiatr od Poznania trochę mi poprzeszkadzał, ale i tak jechałem dużo szybciej niż na Treku. Trafiłem na kolejne objazdy, a i kilka dróg szutrowych się pojawiło, więc musiałem zacisnąć zęby. Najbardziej obawiałem się, że coś wbije się w oponę albo że splot się rozerwie, bo w kilku miejscach przetarcia go odkryły. Całe szczęście obyło się bez tego. Dojechałem do domu po zmroku. Ktoś zapomniał przestawić lampy uliczne, bo było bardzo ciemno.
Kategoria kraje / Polska, setki i więcej, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Prawie na zamku w Puszczy Noteckiej

  97.00  05:18
Pogoda pozwoliła mi dzisiaj na dłuższą wyprawę, więc ruszyłem do mojej ulubionej puszczy. Skusiłem się, aby wyruszyć szlakiem rowerowym, który biegł prawie pod moim oknem. Nie zmienił się prawie nic, ale kompletnie zapomniałem ile na nim piachu. Najgorzej było na wzgórzu przy Morasku. To jednak nic w porównaniu z dalszą częścią wycieczki.
Do Obornik dostałem się po drodze krajowej. Ruch nie był specjalnie duży. W mieście zjadłem obiad i ruszyłem do Puszczy Noteckiej. Najpierw starymi asfaltami, aby wjechać na leśne bezdroża, bo nie wiem jak to można inaczej określić. Ciężko się tamtędy czasem jeździ, a wybrałem jedną z najgorszych dróg, którą jechałem już kilka razy i za każdym razem zapominam, jak to koła wchodzą w piach jak nóż w masło. Męczyłem się długo i niestety pojechałem tak nietrafnie, że musiałem przekroczyć rzekę, a z braku mostów na horyzoncie dotarłem do Stobnicy. O miejscowości jest ostatnio głośno za sprawą budowy hotelu w kształcie zamku. Jako że znajdowałem się w puszczy, to dookoła mogłem podziwiać same drzewa i nie udało mi się nawet dojrzeć placu budowy. Ciekawe ile czasu zajmie im skończenie dzieła. Byle nie skończyło się jak z zamkiem Łapalice.
Byłem wyczerpany po walce z piachem i kontynuowałem jazdę po drodze asfaltowej. Plan był taki, aby dojechać aż do Wronek, jednak zmęczenie zmusiło mnie do okrojenia wycieczki. Dotarłem tylko do Obrzycka, gdzie skręciłem na Szamotuły. Jak sięgając pamięcią, droga wojewódzka była zawsze w złym stanie, dlatego wybrałem się nieco naokoło. Szamotuły zaskoczyły mnie wyremontowaną drogą dla pieszych i rowerów. Kolejnym zaskoczeniem był nowy asfalt koło Jeziora Pamiątkowskiego. Dużo się zmieniło podczas mojej nieobecności. Do domu dojechałem o zmierzchu. Lato się kończy zdecydowanie za szybko.
Kategoria kraje / Polska, Puszcza Notecka, terenowe, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Pierwszy namiot

  170.21  08:43
Wróciłem do Poznania. Niestety bez kolarzówki. Po znalezieniu nowego mieszkania i sprowadzeniu rzeczy przyszedł czas na odebranie mojego Treka, który przeleżał półtora roku w piwnicy u koleżanki. Stan ogólny: dobry. Jedynymi problemami były zaśniedziałe i zardzewiałe śrubki oraz unieruchomione przednia przerzutka i amortyzator w widelcu. Do tego stukanie, z którym próbuję uporać się od momentu kupna. Odczucia po zmianie roweru? Bardzo szeroka kierownica i ciężka, toporna jazda. Nie miałem za dużo czasu na rower, ale Aki, której do tej pory pokazywałem Polskę, wróciła do Japonii i mogłem w końcu wyruszyć w długą wyprawę.
Do końca nie wiedziałem, w którym kierunku pojechać. Myślałem o północy, ale ostatecznie zdecydowałem, że Toruń będzie wygodniejszy. Skolekcjonowanie całego ekwipunku na wyprawę zajęło mi trochę czasu, bo jeszcze nie zdążyłem się rozpakować od czasu wprowadzenia się.
Ruszyłem późno przed południem. Pomyślałem, że szlak przy jeziorze Malta byłby dobrą opcją, aby przypomnieć sobie miasto. Odświeżyłem sobie przy okazji pamięć na kilku drogach dla rowerów. Nic się nie zmieniły. Może jedynie pogorszyła się ich jakość.
Za miastem poleciałem trochę po starych wertepach, a potem dawną krajówką do Gniezna. Dalej, ładniejszymi i brzydszymi drogami, ominąłem Inowrocław.
Złapał mnie zmrok, bo rano za dużo czasu zajęło mi pakowanie. Mimo to wszystko szło zgodnie z planem, aż dojechałem do Puszczy Bydgoskiej. Zabrałem się do tego od złej strony, przez co trafiłem na nieutwardzone drogi leśne. Raptem kilka kilometrów, ale wspólnie ze zmrokiem mocno wykończyły mnie. Do tego temperatura spadła do 18 °C.
Dojechałem do Torunia. Dość późno, bo na kempingu zastałem tylko stróża. Całe szczęście dopiero szedł zamknąć bramę. Zameldowałem się, rozłożyłem namiot (pierwszy raz od ponad dwóch lat) i poszedłem do miasta coś zjeść, bo z tego pośpiechu nie zrobiłem żadnej przerwy.
Kategoria Polska / kujawsko-pomorskie, kraje / Polska, po zmroku i nocne, pod namiotem, setki i więcej, terenowe, Polska / wielkopolskie, z sakwami, mikrowyprawa, rowery / Trek

Pożegnanie z Wielkopolską

  60.10  02:30
Ostatnio jeżdżę bardzo mało ze względu na przygotowania. To jest moja ostatnia wycieczka po Wielkopolsce. Kolejne będą najwyżej po Warszawie, bo stamtąd wyruszam na przygodę życia.
Dzisiaj wydawało się cieplej niż wczoraj, było nawet słońce, ale termometr pokazywał tylko 13 °C. Wiał też wiatr, ale nie tak silny, jak wczoraj. Pojechałem w jego kierunku, aby z powrotem trochę mi pomógł (a tak naprawdę cały czas miałem pod wiatr). Najpierw skierowałem się na Morasko, aby ominąć starą krajówkę, a potem już nie miałem wyjścia i do Złotkowa przeciskałem się między autami, bo był dziwnie duży ruch. Potem już do Mrowina, przez Tarnowo Podgórne i Lusowo do Poznania. Nie wiedzieć czemu znowu wyłączył mi się Garmin. Jechałem tym razem 10 km bez nagrywania. Niepokoją mnie jego coraz częstsze problemy.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Po Poznaniu, część 29

  41.13  02:03
Dzisiaj było bardzo wietrznie. Chciałem pojechać gdzieś dalej, ale ubrałem się zbyt lekko i wyszła jazda wyłącznie po mieście.
Pojechałem do pierwszego sklepu rowerowego, aby przymierzyć ochraniacze na buty. Chcę zabrać ze sobą na wyprawę model butów nierowerowych, który jest za szeroki jak na but rowerowy, więc wyszedłem z pustymi rękoma.
Kolejnym celem był Rynek, na którym odwiedziłem stragan z pamiątkami, kupując kilka nowych oraz – w końcu – polską flagę, którą od kilku tygodni chciałem zawiesić zamiast standardowej chorągiewki w przyczepce.
Była w miarę wczesna godzina, więc udałem się jeszcze do jednego sklepu, w którym kupiłem moją szosę. Tam też niestety nie mieli mojego rozmiaru ochraniaczy, więc pojechałem nad Maltę do galerii handlowej. Tam na szczęście udało mi się znaleźć rozmiar XL, który jakoś zmieścił moje buty. Mam tylko nadzieję, że nie będzie to tandeta, bo już nie mam czasu na testy – za tydzień lecę.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Pod Poznaniem, część 13

  41.88  01:49
Po wczorajszej burzy pozostało dużo kałuż. Poczekałem więc zanim choć część nie znikła. Nie planowałem jednak jeździć daleko, bo kolejny deszcz zapowiadali na popołudnie.
Pojechałem do centrum, aby obejrzeć pamiątki, ponieważ jak zwykle chcę zabrać ze sobą jakieś drobiazgi dla obcokrajowców. Zawsze jest jakiś powód, aby się odwdzięczyć za pomoc i taka pamiątka idealnie się do tego nadaje.
Potem skierowałem się do Pobiedzisk, ale gdy zorientowałem się, jak późna jest pora i że lada moment może spaść deszcz, skręciłem na Mielno, aby potem wrócić do Poznania. Na Gdyńskiej niespodzianka, bo ukończyli wiadukt. Zrobili go tak, że stary odcinek przekształcili w drogę dla rowerów, a auta jeżdżą górą. Niestety brakuje znaków drogowych i nawet nie wiedziałem o takiej możliwości. Dobrze, że nie postawili zakazu wjazdu rowerem na wiadukt.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Kategorie

Archiwum

Moje rowery