Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Wpisy archiwalne w kategorii

terenowe

Dystans całkowity:44010.60 km (w terenie 10311.47 km; 23.43%)
Czas w ruchu:2350:37
Średnia prędkość:18.22 km/h
Maksymalna prędkość:71.10 km/h
Suma podjazdów:303686 m
Maks. tętno maksymalne:130 (66 %)
Maks. tętno średnie:160 (81 %)
Suma kalorii:120656 kcal
Liczba aktywności:544
Średnio na aktywność:80.90 km i 4h 27m
Więcej statystyk

Dębina

  24.00  01:15
Pojechałem na Dębinę z aparatem, bo w niedzielę widziałem trochę jesiennych detali. Pojeździłem tu i tam, wpadłem na odrobinę błota, odwiedziłem centrum i wróciłem do domu.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji, terenowe

W deszczu z WPN-u

  55.30  03:12
Dałem się namówić na krótką jazdę po Wielkopolskim Parku Narodowym. Razem z Rafałem i Sylwią pojechaliśmy przez Dębinę po ścieżkach, którymi nigdy nie jeździłem. Potem Lasek Majoński, gdzie rozjeżdżony szlak poprowadził nie tam, gdzie trzeba. Ostatecznie pojechaliśmy ścieżką do końca. Kręta, ale ciekawa. Potem standardowo Nadwarciańskim Szlakiem Rowerowym, następnie szlakami do Jarosławca, tam się zgubiliśmy na ścieżkach. Dalej był wodospad i zmierzyliśmy do Poznania. Czasem coś popadało, aż w Luboniu trochę nas zmoczyło. Wycieczka okazała się dużo dłuższa niż została zaplanowana. Wróciłem do domu i widziałem przez okno ulewę. Nie wszyscy zdążyli się przed nią schować.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji, terenowe, Wielkopolski Park Narodowy, ze znajomymi

Zielone Ujście Warty

  67.88  03:37
Chodziła za mną wycieczka gdzieś dalej, więc wsiadłem w pociąg, który wlekł się i zrobił duże opóźnienie. Dotarłem nim do Gorzowa. Chciałem jechać standardowo wałami, ale w końcu zaczęli wylewać tam asfalt. Ostatnio jechało się tragicznie, więc w końcu coś zmienią. Niestety drogi alternatywne nie były najlepsze, ale doprowadziły mnie do dalszej części szlaku na wałach.
Trochę dzisiaj wiało, ale głównie w plecy. Widoki nie były najlepsze. Niski stan wody przez suszę hydrologiczną, mało zwierząt (najwięcej wypatrzyłem szerszeni i łabędzi), zieleń przesłaniała wszystko. Bardziej mi tu się podobało wiosną. Może jeszcze późną jesienią spróbuję. Tymczasem dotarłem do Parku Narodowego „Ujście Warty”. Przejechałem się i przespacerowałem po kilku ścieżkach. Powrót przez Dąbroszyn do Kostrzyna, gdzie czekał na mnie pociąg.

Kategoria dojazd pociągiem, kraje / Polska, Park Narodowy „Ujście Warty”, Polska / lubuskie, rowery / Fuji, terenowe

Wodospad na Wirynce

  38.01  01:54
Długo zbierałem się, by zobaczyć tę atrakcję. W końcu pojechałem, sfotografowałem, a że byłem blisko Wielkopolskiego Parku Narodowego, to jeszcze do niego wstąpiłem. Było chłodniej niż się spodziewałem. Przejechałem się po szlaku żółtym, zahaczyłem o Szachty i wróciłem do domu.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji, terenowe, Wielkopolski Park Narodowy

Przed jesienią

  60.18  03:03
Wczoraj byłem na spływie kajakowym i słońce mnie wykończyło. Dzisiaj było jeszcze goręcej, więc zaplanowałem chować się w cieniu. Na mieście spotkałem mnóstwo ludzi w ostatni dzień lata. Przejechałem się po parkach i po zachodnim klinie zieleni.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / GT, terenowe

Nowe mostki

  40.54  02:03
Nadwarciański Szlak Rowerowy został ponownie otwarty jeszcze w lipcu, gdy byłem w Irlandii, więc wieści mnie ominęły. Przypomniałem sobie o szlaku, a ponieważ trafił się ciepły weekend, to ruszyłem do Wielkopolskiego Parku Narodowego. Było dużo piachu i korzeni. Erozja niestety postępuje i nie widać jej końca. Za to usunęli wiatrołomy i odświeżyli oznakowanie szlaku rowerowego. Nowe mostki nie różnią się wiele od poprzednich, ale wyglądają na masywniejsze. Oby więc służyły dłużej niż poprzednie.
Na drogę powrotną ruszyłem przez Jeziory. Nawet pojawiło się trochę słońca. Potem po pustych szlakach przez Jarosławiec i Szachty wróciłem do domu.

Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji, terenowe, Wielkopolski Park Narodowy

Po wrześniowym deszczu

  39.69  02:02
Opad na radarze pogodowym straszył, a za oknem widziałem tylko lekki deszczyk. Przed wieczorem Sylwia wyciągnęła mnie na krótką jazdę po mieście. Kałuże były nieliczne. Za to nieoświetlonych kamikadze na rowerach – całe hordy.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji, po zmroku i nocne, terenowe, ze znajomymi

Wrzosowiska

  86.34  04:59
Już od początku miesiąca napotykałem wrzosy. Ostatnim razem w Okonku spóźniłem się. Wziąłem wolne i wsiadłem w pociąg. Przywitały mnie mokre ulice i kałuże. Gdybym ruszył wcześniej, to miałbym więcej atrakcji.
Dojechałem do wrzosowiska. Pejzaż nie zwalał z nóg, ale przespacerowałem się po wyznaczonym szlaku. Słońce z wolna zaczęło przeciskać się przez chmury, ukazując piękno wrzosów. Widok zyskał na atrakcyjności, której brakowało na początku.
Skierowałem się jeszcze na Wrzosowiska Kłomińskie. Kolor różowoliliowy (za Wikipedią) rozciągał się po horyzont. To był dobry dzień, by tu przybyć.
Jechałem po drogach wszelakich, ale głównie przez lasy i na szczęście z minimalną ilością piachu. Wjechałem nawet na polną drogę na dawnej linii kolejowej. W końcu dotarłem do Piły. Pierwotnie zakładałem, że dojadę aż do Chodzieży, ale do pociągu zostało mi pół godziny, więc pojechałem prosto na stację.
Pęknięta rama. Z początku pęknięcie przeraziło mnie. Od paru lat szukałem źródła stukania i ostatnio obwiniałem o nie tylne koło, ale okazuje się, że winne było pęknięcie obok spawu ramy podsiodłowej. Niby mam jeszcze rok gwarancji na ramę. Sklep rowerowy wykręcił się, że to gwarancja producenta, a Fuji w tym roku zamknął swój oddział europejski. Próbowałem się kontaktować, to na wiadomość odpowiedział amerykański oddział. Polecili mi skontaktować się z firmą-matką. Ci z kolei nie odzywają się. Mam teraz dwa wyjścia: spawanie tego dziadostwa (czytałem, że pęknięcie obok spawu może być winą przegrzania ramy, czyli jest to wada fabryczna) lub kupno nowej ramy i przełożenie osprzętu. Może do przyszłego roku wpadnę na jakiś pomysł.
Pod koniec wyprawy po Irlandii zauważyłem luz na suporcie. Zajrzałem do środka. Najwidoczniej dostała się tam woda. Prawe łożysko ma lekki luz i ciężej chodzi, więc czeka mnie kolejna wymiana.
Chciałem też naprawić dętkę z Decathlonu, która była fabrycznie uszkodzona. Gdy ją nadmuchałem, zrobiła się jak wąż, który połknął kilka strusich jaj. Tak słabej jakości dętek dawno nie widziałem.

Kategoria dojazd pociągiem, kraje / Polska, po dawnej linii kolejowej, Polska / wielkopolskie, Polska / zachodniopomorskie, rowery / Fuji, terenowe

Krynica Morska

  125.31  06:26
Dzień zaczął się ciepło, mimo że wiał chłodny wiatr – dzisiaj z południa. Ruszyłem do Mierzei Wiślanej. Dużo betonowych płyt, również tych starych. W końcu pojawiły się lasy, szutrówki i setki rowerzystów. Jazda była ciężka, ale dostałem się aż do granicy państwa. No, prawie, bo był jeszcze zalesiony pas graniczny i zakazy powstrzymujące przed wyjściem na niego.
Na powrót wybrałem ulicę, aby odpocząć od korków. Ruch był sporadyczny. W centrum Krynicy chwilę się podkręciłem i schowałem pod wiatą, gdy zaczęło padać. Chmura przeszła i wróciłem na szlak, bo ruch na drodze był ciężki. Pędziłem na zachód, gdy złapał mnie kolejny deszcz. Tym razem z grzmotami. Znalazłem schronienie w ośrodku wypoczynkowym.
Wróciłem do jazdy, gdy się wypadało. Nawet słońce wróciło. Niestety mokry piasek lepił się do kół tak bardzo, że rower wymagał czyszczenia. Dopiero gdy wrócił szlak R10, jakość nawierzchni poprawiła się. Po drogach leśnych dostałem się na prom przez Wisłę, potem drogami o różnej jakości do noclegu. W Gdańsku kałuże były spore.

Kategoria kraje / Polska, Polska / pomorskie, rowery / Fuji, setki i więcej, terenowe, wyprawy / Świnoujście – Krynica Morska 2025, z sakwami

Highway to Hel

  137.47  07:26
Z prognozowanej mgły nie zostało nic. Za to mocno wiało, ale głównie w plecy. Szlak biegł dzisiaj mocno po leśnych drogach. Na jednej tak się rozpędziłem, że przegapiłem zjazd. Winne oczywiście fatalne oznakowanie, a właściwie jego brak. Zdarzały się nawet znaki kierujące w złą stronę, nie mówiąc już o źle użytych znakach (np. znak zjazdu na chodnik, podczas gdy powinien być znak skrętu). Gdy się zorientowałem o pomyłce, byłem już w dolinie. Nie chciałem zawracać i spróbowałem dostać się do szlaku drogą okrężną. Dobrze wyszło, bo tamten odcinek tonął w oceanie piachu.
Jechałem przez lasy po drogach o różnej jakości nawierzchni. Szkoda, że Lasy Państwowe tak ochoczo rozdają pozwolenia na wjazd do lasu, bo na niektórych odcinkach ruch był zbyt duży, co przekładało się na stan dróg.
Szlaki EuroVelo 10 i 13 uciekły na Puck, a ja zostałem z R10. O wygodzie mogłem pomarzyć. Asfalty rozwalone przez korzenie drzew, remont drogi bez wyznaczonego objazdu, o krawężnikach nie wspominając. Ciężkie jest podróżowanie na rowerze.
Wreszcie wjechałem na Półwysep Helski. Przypomniałem sobie, czemu go nie lubię. Droga dla rowerów ze starej, rozlatującej się kostki. Potem parę razy się zmieniła, aż pojawiły się szutry. W końcu poprawili ich jakość.
Dojechałem na Hel. Nic spektakularnego. Chwilę się przespacerowałem i wróciłem do Jastarni, gdzie zaplanowałem nocleg.
Kategoria kraje / Polska, Polska / pomorskie, rowery / Fuji, setki i więcej, terenowe, wyprawy / Świnoujście – Krynica Morska 2025, z sakwami

Kategorie

Archiwum

Moje rowery