Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Wpisy archiwalne w kategorii

terenowe

Dystans całkowity:42554.30 km (w terenie 9847.90 km; 23.14%)
Czas w ruchu:2271:49
Średnia prędkość:18.21 km/h
Maksymalna prędkość:71.10 km/h
Suma podjazdów:296110 m
Maks. tętno maksymalne:130 (66 %)
Maks. tętno średnie:160 (81 %)
Suma kalorii:120656 kcal
Liczba aktywności:523
Średnio na aktywność:81.37 km i 4h 28m
Więcej statystyk

Trzeci dzień nad morzem

  131.87  07:09
Dzień zaczął się całkiem ciepło. Kontynuowałem jazdę po szlakach EuroVelo 10 i 13. Dużo lepiej zapamiętałem odcinek za Kołobrzegiem. Czasem lepiej nie wracać do czegoś, z czym wiąże się dobre wspomnienia. Dlatego tak trudno mi jest wrócić na Islandię, o której myślę od niemal dziesięciu lat.
W Ustroniu Morskim wyznaczyli wariant alternatywny, zalecany latem. Nie dziwię się, bo było wąsko, a już teraz nawet garstka pieszych sprawiała trudności w poruszaniu się, nie mówiąc o jeździe. Potem było dużo różnych dróg, najczęściej starych, zniszczonych, wąskich, źle zaprojektowanych. Najgorzej było chyba z Mielna do Darłowa.
Wiatr miał mi dzisiaj pomagać, ale wiało z innych kierunków niż w prognozie. Za Darłowem były betonowe kratki, które mocno się postarzały. Wjechałem też na Szlak Zwiniętych Torów, ale asfalt leżał jedynie na niewielkim odcinku. Mimo to może kiedyś przejadę większą część szlaku.
Do Ustki wiodła ostatnia droga na dziś. W mieście szlak gdzieś przepadł, choć oznakowanie całej trasy jest czasami tak słabe, że muszę się posiłkować mapą. Po raz kolejny poszedłem obejrzeć zachód nad morzem.
Kategoria kraje / Polska, po dawnej linii kolejowej, Polska / pomorskie, Polska / zachodniopomorskie, rowery / Fuji, setki i więcej, terenowe, wyprawy / Świnoujście – Krynica Morska 2025, z sakwami

Początek Velo Baltica

  137.19  07:27
Aby oficjalnie rozpocząć trasę, musiałem dostać się do Świnoujścia. Niestety szlak biegnący południową stroną wyspy, którym kiedyś jechałem, został odcięty przez budowę ekspresówki. Na samą krajówkę nie chciałem się pchać. Pojechałem po szlaku Velo Baltica. Niestety trafiłem na bandę pedalarzy, którzy zostawili rozum w domu i wjechali na wąskie drogi leśne. Kilkuset idiotów podzielonych na grupy, a w każdej z nich kilku pakujących mi na czołówkę. Ktoś wylądował w rowie, ktoś potrącił innego. Wciąż za mało, ale udało mi się wyjść z tego cało. Tylko gardło mnie rozbolało. Nie dziwię się, że kierowcy nienawidzą tej szarańczy.
Budowa drogi ekspresowej i restrykcje wokół terminalu LNG zmieniły przebieg szlaku, przez co drogi były niewygodne. Dotarłem do Świnoujścia. Prom kursuje teraz co pół godziny. Znalazłem się pod granicą z Niemcami, gdzie zaczynały się polskie odcinki szlaków Wokół Bałtyku (EV10) i Żelaznej Kurtyny (EV13), które mają wspólny przebieg i będą mi towarzyszyć przez kilka kolejnych dni.
Chciałem wsiąść do pociągu i skrócić sobie dystans do Międzyzdrojów, ale już nie było miejsc. Wróciłem po własnym śladzie i ruszyłem na wschód. Szlak znów zmienił przebieg, wymuszając kupno biletu wstępu do Wolińskiego Parku Narodowego. Leśny odcinek nie był zły, ale asfalt za parkiem okazał się tragiczny. Potem było całkiem wygodnie, bo powstały kilometry dróg dla rowerów. Województwo mocno doinwestowało w te szlaki. Przydałoby się jeszcze wyremontować stare drogi dla kaskaderów.
Temperatura wahała się od 12 do 14 °C. Przeszkadzał czołowy wiatr, który na otwartych odcinkach spowalniał. Dojechałem do Kołobrzegu. Chciałem odwiedzić molo, ale kasy były już czynne (zimą wejście jest darmowe), a nie było to jedyne molo na szlaku. Widok też nie był najlepszy, więc pojechałem do noclegu. Skuszony bliskością plaży, wyszedłem na spacer, by zobaczyć zachód słońca. Na tym odcinku widok na zachodzące słońce był zdecydowanie lepszy.

Kategoria kraje / Polska, Polska / zachodniopomorskie, rowery / Fuji, setki i więcej, terenowe, wyprawy / Świnoujście – Krynica Morska 2025, z sakwami

Morze dnia pierwszego

  118.92  06:35
Po jedenastu latach wracam na szlak wzdłuż wybrzeża. Do Szczecina dostałem się wczoraj, by wypocząć. Rano było zimno, ale mój licznik złapał tylko 11 °C. Drogi prowadzące poza miasto były dziwne. Znaki pojawiały się w losowych miejscach. W końcu wjechałem na szlak Wokół Zalewu Szczecińskiego. Szutry nie były tak złe, jak sądziłem. Najbardziej przeszkadzały ochotkowate, które w licznych chmarach wisiały nad drogą. Pod Goleniowem zboczyłem na niezbyt wygodne, leśne drogi, aby dostać się do krótkiego szlaku położonego na nasypie dawnej linii kolejowej. Do Wolina dostałem się po drodze z innej wycieczki.
Pierwotnie planowałem zatrzymać się pod Wolinem, ale baza noclegowa była bardzo mała i zdecydowałem się na Międzyzdroje. W ten sposób zobaczyłem morze, gdzie temperatura była odczuwalnie niższa, a wiatr wiał tak mocno, że aż założyłem dodatkową warstwę.
Mając dużo wolnego czasu, wybrałem się na spacer. Odwiedziłem szlak w Wolińskim Parku Narodowym i zobaczyłem zachód słońca nad morzem.

Kategoria kraje / Polska, po dawnej linii kolejowej, Polska / zachodniopomorskie, rowery / Fuji, setki i więcej, terenowe, z sakwami, wyprawy / Świnoujście – Krynica Morska 2025

Chełm III

  36.45  01:57
Wyszedłem po południu, gdy pojawiły się chmury. Trochę wiało, więc odczuwalnie było dużo chłodniej. Przejechałem się po Chełmskim Parku Krajobrazowym, zahaczyłem o Bagno Serebryskie, które było na tyle suche, że dało się przejechać przez nie. Na koniec jeszcze szybka wizyta w Chełmie, gdzie kolejki do lodziarni ciągnęły się na długie metry.
Kategoria Chełmski Park Krajobrazowy, kraje / Polska, Polska / lubelskie, rowery / Trek, terenowe

Zaśmiecone „Czahary”

  69.85  03:32
Po nocnym deszczu zostało mnóstwo chmur, a temperatura zrobiła się nieco niższa. Ruszyłem tradycyjnie do Poleskiego Parku Narodowego. Na ścieżce „Czahary” było dużo głośnych ignorantów, a liczba śmieci przewyższała liczbę spotkanych stworzeń. Poziom wody był znacznie niższy niż zwykle, więc susza daje się we znaki.
Zachmurzenie zaczęło dominować na niebie, do tego pojawił się wiatr. Wróciłem, zahaczając o Chełmski Park Krajobrazowy, którego znikające lasy są wyściełane dywanami zawilców.
Kategoria Chełmski Park Krajobrazowy, kraje / Polska, Poleski Park Narodowy, Polska / lubelskie, rowery / Trek, terenowe

Nad Kiekrz z pętlą

  95.52  04:22
Było cieplej niż się spodziewałem. Wyskoczyłem z myślą zahaczenia o Kiekrz, ale tam wpadłem na pomysł wydłużenia wycieczki i dojechałem aż do Szamotuł. Potem kawałek po zacofanej wojewódzkiej i gdy ruszyłem w kierunku Poznania, zrozumiałem, dlaczego tak przyjemnie mi się dotąd jechało. Powrót miałem pod wiatr. W mieście przygotowania do jutrzejszej blokady centrum. Oczywiście największe zagrożenie stworzyli na drodze dla rowerów, bo kto przejmowałby się bezpieczeństwem?
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji, terenowe

Po Poznaniu, część 82

  34.82  01:41
Było nieco chłodniej niż wczoraj. Wybrałem się tylko na chwilę. Pojechałem na Maltę i pokręciłem się po wschodnim klinie zieleni.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji, terenowe

Słonecznie biały WPN

  37.18  01:59
Dzisiaj wyszło słońce, ale było tak jaskrawe, że zniechęcało do wychodzenia. Pojechałem ponownie do Wielkopolskiego Parku Narodowego. Drogi zrobiły się mokre od topniejącego śniegu. Dopiero w parku temperatura dobiła do zera. Miałem jechać tylko asfaltami, ale ruch był niczym na autostradzie. Zdecydowałem się odbić na szlak, co też nie było dobrym pomysłem, bo musiałem uciekać przed spuszczonymi psami. Debile wprowadzają psy do lasów bez żadnego zabezpieczenia. Śnieg dzisiaj też był wyjątkowo sypki, więc musiałem często wyciągać go z butów. Następnym razem muszę się zaopatrzyć w stuptuty. W drodze powrotnej wjechałem jeszcze na kawałek Nadwarciańskiego Szlaku Rowerowego.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji, terenowe, Wielkopolski Park Narodowy

Biały WPN

  37.60  02:07
To miał być plan na wczoraj. Dziś brakowało słońca, ale przynajmniej drogi były przejezdne. Ruszyłem wcześnie rano, żeby mieć wolne popołudnie. Odwiedziłem Wielkopolski Park Narodowy. Pojechałem do Jezior, gdzie postanowiłem wydłużyć sobie wycieczkę i okrążyłem Jezioro Góreckie. Wiatr trochę wychładzał. Drogi wokół Trzebawia pokrywała warstwa lodu, a miejscami również tarka, co już jest tam standardem. Dzisiaj również bez wywrotki, ale rower trochę zatańczył na wspomnianym lodzie. Pod koniec zaczął prószyć śnieg. Przydałaby się amortyzacja, bo strasznie telepało na zbitym śniegu.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji, terenowe, Wielkopolski Park Narodowy

Białentynki

  28.21  01:43
To nie tak miało być. Napadało tego białego paskudztwa. Wybrane drogi odśnieżyli, posypali solą i piachem. Mimo to pojechałem do centrum. Na Łazarzu mnie ściągnęło, ale bez wywrotki. Przejechałem się na Cytadelę. Na Sołaczu pomyślałem, by objechać Rusałkę. Jeszcze coś mnie wciągnęło do Lasku Marcelińskiego i wróciłem. Rower cały w śniegu i błocie.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji, terenowe

Kategorie

Archiwum

Moje rowery