Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Wpisy archiwalne w kategorii

rowery / Trek

Dystans całkowity:78925.64 km (w terenie 7627.36 km; 9.66%)
Czas w ruchu:3284:49
Średnia prędkość:18.82 km/h
Maksymalna prędkość:72.10 km/h
Suma podjazdów:458715 m
Maks. tętno maksymalne:165 (84 %)
Maks. tętno średnie:160 (81 %)
Suma kalorii:226193 kcal
Liczba aktywności:938
Średnio na aktywność:84.14 km i 4h 00m
Więcej statystyk

Marzec 2021 (Trek)

  43.30 
Krótkie przejazdy.
Kategoria kraje / Polska, rowery / Trek

Śnieżycowy Jar

  89.66  04:29
Chyba stałem się ofiarą marketingu szeptanego. Ania powiedziała mi o rezerwacie na poligonie Biedrusko. Planowałem go odwiedzić jutro, ale po krótkim deszczu w południe nie zapowiadało się na kolejne opady. Wrzuciłem do plecaka trochę ubrań na zapas i ruszyłem na północ. Temperatura 10 °C, wiatr z zachodu, ale i tak było mi goręcej niż w ostatnich dniach.
Pojechałem prosto do Biedruska. No, prawie prosto. Na Naramowicach skręciłem za wcześnie, bo przez problemy z Garminem nie korzystam z jego mapy, żeby nie narażać urządzenia na przeciążenie. Nadal nie wiem, co powoduje wyłączanie się tego ustrojstwa.
Po niebie wędrowały gęste chmury, od czasu do czasu słońce przeciskało się przez nie. Droga czasem lepsza, czasem gorsza, doprowadziła mnie do Starczanowa. Przeraziła mnie liczba aut ciągnąca się od wsi po parking przed wejściem na szlak. Sam szlak był dość rozdeptany i zabłocony. Do tego słabo oznakowany, bo przed tablicą zakazującą wstępu na teren wojskowy nie było nic. Informacja na stronie internetowej to jedyne źródło zezwalające na wejście. Pomogli ludzie wracający ze szlaku. Przy okazji dowiedziałem się, że droga przez poligon od ponad dwóch lat jest zamknięta. Przejeżdżałem tamtędy raptem parę dni przez zamknięciem.
To ostatni weekend, jak wojsko dopuszcza wstęp na teren rezerwatu. Potem trzeba będzie czekać rok. Ze względu na epidemię został wytyczony jednokierunkowy ruch na szlaku. Niestety poza jedną informacją przy parkingu nie było żadnych znaków na samym szlaku. Kiepska organizacja, ale ze znakami czy bez, ludzie mieliby to tak samo gdzieś, tak jak przepisy ruchu drogowego.
Przespacerowałem się przez rezerwat, zrobiłem mnóstwo zdjęć i ruszyłem do Obornik. Tam zaniepokoiła mnie chmura na horyzoncie. Gdy jechałem na południe, rozdzieliła się na dwie. Jedna poszła na Poznań, druga na Oborniki. Niestety byłem zbyt blisko Obornik, więc dopadł mnie deszcz. Całe szczęście nie byłem w centrum opadu, więc nie zmokłem mocno. Po kilku minutach miałem chmurę za plecami i mogłem podziwiać granatowe niebo. Temperatura spadła do 5 °C i zacząłem przemarzać w dłonie. Pewnie rękawice przemokły. Wytrwałem jednak do Poznania i zdążyłem wyschnąć zanim wróciłem do domu.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, terenowe, rowery / Trek

Po poznańskich parkach

  29.51  01:42
Miało padać, więc nieśmiało wyszedłem pokręcić się po okolicy. Pojechałem do Lasku Marcelińskiego, a ponieważ nic z nieba nie ciekło, to ruszyłem ku zachodniemu klinowi zieleni. Potem trafiłem na Jeżyce, przecisnąłem się przez centrum i wróciłem do domu Wartostradą oraz drogą z wczoraj.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, terenowe, rowery / Trek

Po fyrtlu

  50.28  02:49
Powiew wiosny przyniósł wyższą temperaturę, a ja ubrałem się za ciepło. Przynajmniej jak na początek wycieczki. Pojechałem do centrum przez Grunwald. Niemal każde skrzyżowanie zatrzymało mnie czerwonym światłem. Samochodoza na całego. Pojechałem prosto na spotkanie z Anią, z którą ruszyliśmy moją standardową trasą na Górczyn, aby dostać się do Szacht. Po krótkim oprowadzeniu po tym niewielkim parku ruszyliśmy z powrotem na Rataje, już inną drogą. Zjeździłem Poznań tak, że moja droga powrotna na Górczyn mocno pokrywała się z resztą dzisiejszego śladu. Na nowych pasach rowerowych na Głogowskiej nadal zalega mnóstwo rozbitych butelek. A mój Garmin dzisiaj zwariował. Wyłączył się kilkadziesiąt razy. Pod koniec wycieczki wyłączał się nawet chwilę po włączeniu. Oszaleć można z tą elektroniką.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, ze znajomymi, rowery / Trek

Zakupy przed zamordyzmem

  26.19  01:21
Przez pół dnia sypało śniegiem, ale szybko topniał. Gdy wyszedłem na rower ulice zdążyły wyschnąć. Było chłodniej niż wczoraj, bo od 1 °C w słońcu do -1 °C po zmroku. Plan na dzisiaj to tylko zakupy na dzień przed kolejnym ciosem w serce polskiej gospodarki. Pojechałem do centrum przez Grunwald, potem na Franowo i powrót standardowo przez Rataje i Wartostradą do domu.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Z wiatrem do Konina

  114.52  04:31
Dzień był tak wietrzny, że mogłem zrobić tylko jedno – włączyć do planu pociąg. Prognoza pogody przewidywała opad konwekcyjny, więc spodziewałem się tylko przelotnych opadów. Niebo było całkowicie zachmurzone, temperatura świetna na rower, tylko ten porywisty wiatr z zachodu uprzykrzał postoje na zdjęcia i przeszkadzał na niektórych drogach, wiejąc z boku.
Za cel obrałem Konin. Najpierw ruszyłem do Środy Wielkopolskiej. Jeszcze nie zdążyłem przekroczyć granic Poznania, a zaczęło padać. Schowałem się na przystanku i po kilku minutach było po wszystkim. Potem jeszcze parę razy pokropiło, ale nic ponadto. Jechało się czasem lepiej, czasem gorzej. Dużo bocznego wiatru.
Ze Środy skierowałem się do Miłosława. Tam zaskoczyło mnie rondo pod pałacem. W końcu poprawili bezpieczeństwo na tym felernym skrzyżowaniu.
Kolejnym punktem były Pyzdry. Coś mi się pomyliło i pojechałem zobaczyć drogę dla… kaskaderów. Jechałem nią tak dawno temu, że zapomniałem, jak bardzo jest beznadziejna.
Z Pyzdr ruszyłem wzdłuż Warty od północnej strony, bo od południowej jechałem niedawno. Być może pierwszy raz wybrałem tę drogę, bo panorama na Nadwarciański Park Krajobrazowy była przepiękna. Żałowałem, że nie miałem ze sobą lepszego aparatu. Pokazało się też słońce, więc momentami oświetlone łany pól w połączeniu z granatowymi chmurami wyglądały niesamowicie.
Nim dojechałem do Goliny, chmury zdążyły wrócić na niebo. Potem zaczęło kropić. Znów się schowałem pod wiatą. Na szczęście po chwili przeszło, ale do Konina pojechałem już po krajówce. Miała wygodne i czyste pobocze.
Konin przywitał mnie drogami dla rowerów posypanymi górą piachu. W dodatku im bliżej centrum, tym jakość dróg pogarszała się. Najpierw asfalt, potem kostka niefrezowana, a w centrum stara, frezowana. Zjadłem coś na stacji benzynowej i wsiadłem do pociągu powrotnego.

Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, setki i więcej, dojazd pociągiem, rowery / Trek

Przed burzą?

  21.88  01:01
W południe padało, potem wyszło słońce. Miała przyjść burza, ale za oknem nie widziałem chmur. Wyszedłem na chwilę. Z oddali szła ciężka chmura, więc zdecydowałem się na krótką przejażdżkę na południe. Luboń, Wiry, potem jeszcze Komorniki i z powrotem do domu. Burza jak nie przychodziła, tak nie przyszła. Ciekawe, jaki będzie weekend.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Ostatnia w tym tygodniu?

  27.42  01:22
Jeżeli prognoza pogody na resztę tygodnia nie zmieni się, będzie to ostatnia w tym tygodniu wycieczka. Dzień był podobny do wczorajszego – mroźny i słoneczny. Pojechałem na miasto, żeby przejechać się po Cytadeli. Temperatura wzorem z wczoraj zaczęła szybować z 5 °C w dół. W sumie to tyle. Wróciłem do domu bez większych przygód. Minąłem dzisiaj dużo niewidomych: zarówno pieszych chodzących po ulicach, jak i rowerzystów bez oświetlenia.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Wieczorna po Poznaniu

  18.96  00:56
Pogoda pod koniec tygodnia zapowiada się nieciekawie. Dodatkowo powróciły przymrozki i nawet w dzień temperatura nie wyciągała na rower, ale nie chciałem marnować dnia. Wyszedłem na krótką przebieżkę po mieście. Najpierw Wartostradą, potem przez centrum i powrót przez Grunwald.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Po Poznaniu, część 41

  25.90  01:13
Od wtorku na rowerze, a ostatnie 3 dni tygodnia były najintensywniejsze. Wczoraj odpocząłem, ale dzisiaj nadal nie miałem sił, więc wolnym tempem pokręciłem się po Poznaniu, trochę pobłądziłem po nieznanych ulicach i w końcu wróciłem do domu.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Kategorie

Archiwum

Moje rowery