Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Wpisy archiwalne w kategorii

rowery / Trek

Dystans całkowity:78925.64 km (w terenie 7627.36 km; 9.66%)
Czas w ruchu:3284:49
Średnia prędkość:18.82 km/h
Maksymalna prędkość:72.10 km/h
Suma podjazdów:458715 m
Maks. tętno maksymalne:165 (84 %)
Maks. tętno średnie:160 (81 %)
Suma kalorii:226193 kcal
Liczba aktywności:938
Średnio na aktywność:84.14 km i 4h 00m
Więcej statystyk

Po Poznaniu, część 12

  10.09  00:30
Udało mi się dzisiaj wyjść nawet wcześnie z pracy. Było dosyć ciepło, więc ruszyłem w kierunku Starego Miasta. O ile ta droga do trudnych nie należy, o tyle za Starym Rynkiem postanowiłem pojechać inną drogą i tam już nie było tak łatwo. Korki i duża ilość świateł. Nie polecam. Uporałem się z tym, ale zużyłem dużo czasu.
W kierunku osiedla pojechałem drogą z rana. Ponieważ nadal szukam idealnie położonego marketu, to wybrałem się tym razem do Aldi. Pod budynkiem stoją wyrwikółka, więc tam też nie będę robił zakupów. Trzeba szukać dalej, może jak już znajdę tę idealną drogę do pracy, to i odkryję dobrą lokację sklepu na niedrogie zakupy.
Postanowiłem, że nie będę więcej publikował wpisów o dojazdach do pracy i powrotach do domu. Są nudne i powoli przestaję mieć pomysły co mogę opisywać. Co prawda powroty są najciekawsze, bo mam najwięcej czasu na zwiedzanie, ale póki co nie będę mógł sobie na to pozwolić. We wtorek, 18 marca, mam obronę pracy dyplomowej.
Kategoria Polska / wielkopolskie, kraje / Polska, rowery / Trek

Na Florydę

  53.86  02:23
Niedziela. W końcu mogłem normalnie wyjść na rower. Wczoraj kręciliśmy cały dzień film do nowej, interaktywnej firmowej strony internetowej, także nie miałem możliwości wyjścia. Dzisiaj pogoda dopisała jak wczoraj, więc nic nie straciłem.
Ach, jak dobrze się jeździ w butach z zatrzaskami. Kilka miesięcy czekały na ten dzień. Pojechałem przez las komunalny, w którym było pełno ludzi. Jeden taki na rowerze prawie mnie potrącił, tak mu było spieszno. Choć miał dużo miejsca z lewej, to musiał się wcisnąć między mną i drzewami po prawej. Na ciekawe wycieczki muszę omijać takie miejsca, żeby nie marnować czasu.
Przejechałem się kawałek asfaltami i już byłem na drodze terenowej. Jest ona tak blisko, że chyba często tamtędy będę jeździł. Przed wyruszeniem zapisałem sobie mapę OpenCycleMap, która mi towarzyszyła w tej podróży. Jako pierwszy cel obrałem Nadwarciański Szlak Rowerowy oznaczony kolorem niebieskim, który biegnie na północ, oczywiście wzdłuż Warty. Były leśne drogi, były drogi polne, wielbłądzie garby, po których się rewelacyjnie jeździ. Minąłem parę bubli prawnych, jak zakaz ruchu z tabliczką wyłączającą mieszkańców, mimo że po tej samej drodze prowadzi szlak rowerowy. Nazłościłem się przez bezmyślnych rowerzystów, którzy zatrzymywali się na całej szerokości drogi. Wjechałem na kilka górek, które niestety nie imponują.
Niestety dojechałem do końca drogi terenowej. Dalej był nudny asfalt bądź droga dla pieszych i rowerów. Zdarzył się zakaz wjazdu rowerem na ulicy, gdy po drugiej stronie drogi był jedynie metrowej szerokości chodnik. Dojechałem do Murowanej Gośliny. Podoba mi się tamtejszy ratusz, przez który można przejechać jak przez tunel.
Do mojego dzisiejszego celu musiałem skierować się bardziej na północ. Niestety pojechałem za daleko i tym samym pojechałem odrobinę niewłaściwą drogą. Różnica była taka, że droga terenowa zaczęła się ciut później. Wjechałem po wyłożonej kamieniami polną drogą do Puszczy Zielonki. Już w lesie jechało się bardzo przyjemnie. Zdarzyło się trochę piachu, ale nie wywróciłem się ani razu.
Floryda jest przysiółkiem, częścią wsi Kamińsko. Jest tam kilka pagórków, w tym jeziorko, przy którym jechałem po sporej skarpie. Wypatrzyłem tę nazwę przypadkiem podczas dzisiejszego oglądania szlaków na mapie, no i pomyślałem, że odwiedzę Florydę. Nic ciekawego tam nie ma poza znakiem informującym o drodze dla pieszych i rowerów, gdy droga wygląda na ulicę dojazdową.
Dalej skierowałem się do dużej pętli rowerowej po puszczy, aby zmierzyć do domu. Minąłem Dziewiczą Górę. Nie jest wyższa od tej pod Chełmem, a i widoki z wieży są bardzo nudne. Chyba za dużo gór widziałem :)
W Czerwonaku jakiś wieśniak użył spryskiwacza do szyb w swoim nudnym blachosmrodzie, ale nie trafił. Słabeusz!
Na Warcie jest stanowczo za mało mostów. Aby dostać się do domu, musiałem nadrobić szmat drogi. Najbliższy most prowadzi drogą krajową, wzdłuż której jest mało bezpieczna droga dla pieszych i rowerów. Podobno jest w planach most ciut bardziej na północ, ale to wciąż mi nie po drodze. Idealnym wyjściem byłaby przeprawa w Czerwonaku, nawet promowa.

Kategoria kraje / Polska, terenowe, Polska / wielkopolskie, Puszcza Zielonka, rowery / Trek

Po Poznaniu, część 9

  7.45  00:18
To miała być szybka i prosta droga do pracy. Cóż, może i była, ale jej początek nie zapowiadał się dobrze.
Zszedłem jak zwykle do piwnicy po rower, wyciągam go i przednie koło zaczyna wydawać dziwny dźwięk toczenia. Kapeć. Nie miałem ochoty zmieniać dętki, a nie chciałem też wybierać tramwaju. Na początek napompowałem oponę, aby dowiedzieć się jak szybko schodzi powietrze. Syczenie było głośne, ale dochodziło z wentyla. Bałem się, że po raz kolejny urwał się, ale nie mógł sam. Przecież dojechałem do domu. O dziwo, gdy przechyliłem wentyl w kierunku jednej ze szprych, powietrze przestawało schodzić. Wpadłem na pomysł przytwierdzenia wentyla do szprychy. Sięgnąłem po gumkę, którą obwiązałem zapasową dętkę i sprawiłem, że rower był w stanie używalności.
Dojechałem do biura bez żadnego postoju na dopompowanie powietrza. Tymczasowa konstrukcja sprawdziła się, choć nie mogłem tak jeździć w nieskończoność. Po powrocie do domu musiałem się dobrać do tego koła.
Kategoria Polska / wielkopolskie, kraje / Polska, rowery / Trek

Po Poznaniu, część 10

  11.52  00:36
Jak na razie mój najdłuższy powrót z pracy. Postanowiłem dzisiaj pojechać wzdłuż Warty, jednak przejechałem skrzyżowanie i znalazłem się po drugiej stronie rzeki. Nie lubię jeździć dwa razy tą samą drogą, więc na rondzie Środka wypatrzyłem kolejny most i zacząłem do niego jechać po asfaltowej drodze dla rowerów.
Niestety moje tymczasowe rozwiązanie nie wytrzymało. Musiałem się zatrzymać i dopompować koło. Ruszyłem potem w kierunku mostu. Słabo oświetlony, a droga taka zniszczona, że znów zaczęło uciekać powietrze. Napompowałem koło, wcisnąłem wentyl głębiej, bo przeciek był coraz głośniejszy, i zorientowałem się, że jestem w złej pozycji. Przejechałem ten most i znalazłem się na... wyspie. Nie było możliwości wydostania się z niej w inny sposób, jak drogą, którą tam dotarłem. Zawróciłem i zacząłem jechać dalej na północ z nadzieją na szybkie znalezienie mostu.
Na skrzyżowaniu z drogą krajową znów trafiłem na niedziałające przyciski aktywujące przejście dla pieszych. Ja chcę do Krakowa, nie chcę już tego brzydkiego Poznania!
Wzdłuż drogi krajowej prowadzi droga dla pieszych i rowerów. Miejscami bardzo niebezpieczna. Na szczęście cało się z niej wydostałem i spróbowałem dojechać do mojego osiedla ulicą Łużycką. Nawet nieźle poszło. Musiałem wjechać na ciemną ścieżkę, ale nie wpadłem na nic. Mój pierwszy teren w Poznaniu.
Kategoria Polska / wielkopolskie, kraje / Polska, po zmroku i nocne, rowery / Trek

Po Poznaniu, część 7

  7.42  00:18
Dzisiaj było nawet dobrze. Dojechałem do tego skrzyżowania Połabskiej z Alejami Solidarności i zamiast skręcać na drogę dla rowerów i pieszych, to pojechałem lewym pasem na skrzyżowaniu. Ostatecznie wyjechałem na ul. Winogrady i znów musiałem tłuc się po badziewnych płytach chodnikowych. Może gdyby było przedłużenie do ulicy Łużyckiej, to Naramowicką jakoś dojechałbym do centrum i dalej kombinował. Nie mam pomysłów. Abym się jakoś dostał do alei Niepodległości, a dalej będzie prosto. No, może omijając skrzyżowanie z ul. Przepadek, bo jest nieprzyjazne rowerzystom.
Buff spisuje się nawet nieźle. Lepiej niż bez niego. Co prawda na nos nie założę go, bo jest wtedy niewygodnie, ale na ustach jakoś daje radę, choć często się zsuwa. Może to kwestia sposobu założenia i muszę się przyzwyczaić. W każdym razie przydatna rzecz.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Po Poznaniu, część 8

  7.34  00:22
Dziś postanowiłem nie jechać do mostu Teatralnego, tylko po Alejach Niepodległości. Na skrzyżowaniu zorientowałem się, że jestem na złym pasie, a było za późno, aby odbić w lewo i skończyłem na chodniku, czekając na przejściu dla pieszych, najpierw na jednym, potem na drugim, ale o ile na pierwszym przeszedłem na zielonym, o tyle na drugim musiałem na czerwonym, bo nie zaświeciła się lampka w tym przycisku do macania. W Poznaniu są one o tyle nienormalne, że napis informuje o konieczności dotknięciu pudełka, a rzeczywiście trzeba porządnie przyłożyć temu obiektowi, aby zrozumiał, że ktoś chce przejść. Przynajmniej ja mam takie odczucia, bo na palcach mogę policzyć ile razy to ustrojstwo zareagowało za pierwszym razem.
Jeszcze na kilku światłach byłem zdenerwowany i przeklinałem to miasto jako nieprzyjazne pieszym i rowerzystom, ale ostatecznie będę tutaj mieszkał jeszcze jakiś czas, więc nie mogę jakoś mocno narzekać.
Zajechałem do Carrefoura w galerii Pestka. Prowadzi do niego droga dla rowerów i pieszych (w sumie jak wszędzie w Poznaniu). Stojaki na rowery wyłącznie typu "wyrwikółka". Dodatkowo ten dziwny dojazd bardzo mi się nie podobają. Będę szukał innego miejsca do robienia zakupów.
Zauważyłem jeszcze jakieś forty na mapie. Coś mi się wydaje, że zrobię serię Festung Posen. Szkoda, że Poznań nie dorobił się żadnego szlaku. Jakoś sobie poradzę. Ciekawe czy chociaż mają jakieś informatory w informacji turystycznej. Mam nadzieję, że nie olewają turystyki tak bardzo, jak rowerzystów.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Po Poznaniu, część 5

  7.47  00:21
Dzisiaj pojechałem do pracy tą samą drogą, co wczoraj. Na skrzyżowaniu, za którym jest park, pomyślałem, aby pojechać bardziej legalnie i skierowałem się na jakąś ulicę, ale za wcześnie skręciłem i ponownie znalazłem się w tym parku. Może w ogóle nie będę się przejmował drogą krótszą i zacznę szukać jakiejś wygodnej i bezpiecznej.
Wybrałem dzisiaj drogę dla rowerów, którą mijałem od poniedziałku. Doprowadziła mnie do tego samego miejsca, przez które przejechałbym normalnie. Ponieważ ilość świateł drogowych jest o wiele większa, to daruję sobie tę trasę. Jazda Alejami Niepodległości przeraża mnie. Ulica ma zbyt dużo pasów, brak wyznaczonych pasów czy dróg dla rowerów, a żeby jechać prosto, potrzeba wjechać na pas środkowy. Muszę wymyślić jeszcze inną drogę. Nie wiem czy tak prędko skończę dodawać wpisy z dojazdów do pracy do tej serii. Poznań jest ciężki do poznania w tak krótkim czasie.
Temperatura była dzisiaj jeszcze niższa niż w ostatnich dniach. Mam nadzieję, że zima nie szykuje żadnej niespodzianki.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Po Poznaniu, część 6

  8.97  00:26
Dzisiejszy powrót do domu został mocno urozmaicony względem poprzednich dojazdów. Na początek spotkałem się z przesympatyczną Kasią z Trail.pl, aby odebrać Buffa, który wygrałem w konkursie. Potem pomyślałem, że skoro nie warto wybierać najkrótszej drogi do domu, to pojechałem przez Stare Miasto. Na szczęście można jeździć rowerem po Starym Rynku, tylko bruk jest taki niewygodny do jazdy.
Kusi mnie fort Winiary. Na zdjęciach wygląda niesamowicie. Przejeżdżałem dzisiaj między nim i Wartą. W Poznaniu są podjazdy, choć ich stromizna nie powala na kolana. Wieczór był nawet ciepły.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Po Poznaniu, część 3

  7.34  00:21
Kolejny dzień na rowerze. Powoli zaczynam tęsknić za wolnością od pracy w biurze. Co prawda jest jakaś swoboda, jednak nie taka, jak chciałbym. Cieszy mnie to, że jeszcze nie jest jakoś bardzo ciepło. Przynajmniej dopóki nie doczekam się terminu mojej obrony, dopóty nie martwię się rowerem.
Dzisiaj było chłodniej niż wczoraj. Wiatr nie ustępuje. Ja, po moim wczorajszym doświadczeniu, włożyłem dzisiaj lżejsze ubranie, aby tym razem nie spocić się. Nadal nie zdołałem się rozpakować, przez co nie znalazłem mojego uchwytu do telefonu na kierownicę. Musiałem więc znów liczyć ilość skrzyżowań, aby dobrze pojechać. Wybrałem się tym razem z dala od tej dziurawej drogi rowerowej. Pojechałem drogą równoległą na wschód od mojego osiedla. Nie było tak źle, póki nie dojechałem do końca drogi. Dalej już musiałem przejechać po parku. Nie wiem czy można tamtędy jeździć rowerem. Muszę to zbadać, to będę miał bezpieczną drogę do pracy.
Po minięciu parku, osiedla i paru wygodnych dróg dojechałem do pasa rowerowego z toną piachu. W Legnicy sprzątają te drogi codziennie, a tutaj zima odeszła ponad miesiąc temu, a poboczy nie sprzątnęli po dziś dzień.
Wjechałem potem na drogę dla pieszych i rowerów. Nic wygodnego, bo nawierzchnia składa się ze starych płyt chodnikowych. Potem jeszcze trochę pobłądziłem ulicami i udało mi się dojechać do drugiej firmy, w której przez jakiś czas będę pracował. Niestety rower można tutaj zostawić tylko na dworze, ale za to przypiąć go można do dużego stojaka na rowery, żadnego "wyrwikółka".
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Po Poznaniu, część 4

  8.78  00:26
Powrót z pracy był ponowną próbą z dnia poprzedniego. Tym razem udało mi się skręcić na właściwym skrzyżowaniu. Mimo to droga nadal mi nie odpowiada, bo jest zbyt dużo uskoków w płytach chodnikowych.
Dziś jest jakiś mżysty dzień. Nie mogłem znaleźć okularów i ciężko się jechało. Musiałem jeszcze pójść na zakupy, więc pojechałem do Tesco. Nie dość, że dojazd jest fatalny, to pod marketem nie ma ani jednego stojaka na rower. Po drodze widziałem Carrefour, więc następnym razem spróbuję tam, może jest bardziej przyjazny dla rowerzystów.
Chciałem wrócić do mieszkania przez Osiedle Batorego, jednak ta okolica jest tak nieprzyjazna dla ruchu, że wróciłem tą samą drogą, którą przyjechałem do marketu. Poznań nadal mi się nie podoba.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / Trek

Kategorie

Archiwum

Moje rowery