Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Wpisy archiwalne w kategorii

kraje / Polska

Dystans całkowity:124347.34 km (w terenie 11709.30 km; 9.42%)
Czas w ruchu:5082:59
Średnia prędkość:19.81 km/h
Maksymalna prędkość:72.10 km/h
Suma podjazdów:590043 m
Maks. tętno maksymalne:165 (84 %)
Maks. tętno średnie:160 (81 %)
Suma kalorii:219415 kcal
Liczba aktywności:1821
Średnio na aktywność:68.29 km i 3h 08m
Więcej statystyk

Po krótsze szprychy

  33.25  01:37
Rozważałem wyskoczyć gdzieś dalej, ale zabrałem się za zaplatanie koła i zorientowałem się, że sprzedali mi za długie szprychy. Pojechałem je wymienić, a potem chwilę pokręciłem się po centrum Poznania. Garmin wyłączył się kilka razy. Co za przeklęte miasto.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Słonecznikowy kapeć

  23.40  01:03
Ruszyłem z aparatem w poszukiwaniu słoneczników. Od kilku dni dręczy mnie kapeć w tylnym kole, ale wystarczało dopompować powietrza, by móc jechać dalej. Nie dzisiaj, bo musiałem się zatrzymywać co 5 km. Całe szczęście po 10 km trafiłem na pola słoneczników. Większość przekwitła, ale uznałem, że tyle mi wystarczy, bo ruszyłem w ciężką drogę powrotną. Powietrze zaczęło szybciej uchodzić. Czasem nie dało się nic napompować koła, czasem powietrze trzymało przez parę kilometrów. Dziwna to dziura, ale po powrocie do domu w końcu wymieniłem opony i dętki (z przodu 19 łatek, z tyłu zaledwie 4). Teraz będą pasowały do ramy, ale o tym w kolejnym wpisie.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Kórnickie niesłoneczniki

  68.52  03:04
Było nawet znośnie. Zabrałem aparat i ruszyłem pod Poznań w poszukiwaniu słoneczników. Nie planowałem tego, ale dojechałem aż pod Kórnik, bo tam zawsze były słoneczniki. Tylko że nie znalazłem ani jednego. W drodze powrotnej trafiłem jedynie na kilka ogródkowych sztuk.
Wyrzuciłem bezużyteczny licznik Sigmy, bo już w ogóle nie wykrywał umieszczenia w gnieździe. Wróciłem do modelu 14.16, który jest dużo bardziej funkcjonalny.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Szukając cienia

  33.11  01:35
Było za gorąco. Pojechałem dopiero wieczorem, ale i tak temperatura nie była przyjemna. Szukałem cienia. Chłód poczułem w zaledwie trzech miejscach – dwukrotnie na Wartostradzie i w zachodnim klinie zieleni. Trzeba mi było zostać w tej Szkocji.
Szukałem nowego licznika na rower i jest tragedia. Sigma ma monopol na pomiar wysokości, więc nie widzę możliwości zmiany na coś lepszego. Odgrzebałem mój stary licznik Sigmy BC 14.16, którego problemem były zacinające się przyciski po tym, jak mi upadł. Zaskakująco wszystko wyglądało w porządku, więc teoretycznie mógłbym do niego powrócić, bo był to najlepszy model, jaki miałem. Z kolei bezużyteczna Sigma BC 14.0 WL nadal nie działała prawidłowo, więc wyciągnąłem baterię i rzuciłem ją na słońce. Jak ręką odjął, wyświetlacz zaczął pokazywać wyraziste dane. Był tylko jeden problem, który zdarzył mi się kilka razy w Szkocji. Licznik nie wykrywał umieszczenia go w gnieździe. Zdarzyło się to kilka razy i trwało to po kilka chwil, ale jak dzisiaj ponownie wyskoczyłem na rower do sklepu, to przez połowę trasy licznik nie działał. Załączył się dopiero, gdy wprowadzałem rower do domu. Nawet nie mam go jak rozebrać, żeby spojrzeć, co tam jest nie tak. Co za szajs.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Dziurawy Luboń

  34.47  01:29
Moja lista spraw do załatwienia urosła po powrocie. Gravel jest na jakiś czas uziemiony, więc zostaje mi kolarzówka. Było gorąco, więc wyszedłem dopiero wieczorem. Pojechałem pod Poznań. Od razu w Luboniu złapałem kapcia. Kolejny raz w tej samej wiosce. Dziewiętnasta łatka założona. Chyba muszę w końcu wymienić te opony, choć szkoda mi starych.
Przejechałem się jeszcze do centrum Poznania, żeby zobaczyć, czy coś się zmieniło od ostatniej wizyty. Zauważyłem tylko oddaną do użytku drogę od Wartostrady do alei Niepodległości. Przy okazji spadł mi Garmin, co w porę zauważyłem. Jak chcę go normalnie wypiąć, to palce potrafi powykręcać. Jeszcze ten beznadziejny licznik Sigmy – po tylu dniach bez deszczu wyświetlacz jest czytelny na jakieś 10–20%. Co za licho się mnie uczepiło?
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Gdańsk po Szkocji

  24.87  01:33
Wczoraj spakowałem rower i zostawiłem bagaż na lotnisku, by przespacerować się po Aberdeen. Lot był, jak zwykle, opóźniony, a dzisiaj, po złożeniu roweru, ruszyłem na dworzec kolejowy. Po drodze chciałem coś zjeść, więc odwiedziłem bar mleczny, na który trafiłem innym razem. Przy okazji przejechałem się po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym i odwiedziłem Park Oliwski. Na koniec ruszyłem drogą wzdłuż wybrzeża. Koło zaczęło dziwnie bić, ale dotarłem bez dodatkowych ofiar do domu. Wyświetlacz na liczniku wyświetlił blady dystans u celu, więc tylko tyle pożytku z niego.
Kategoria kraje / Polska, Polska / pomorskie, rowery / Fuji, z sakwami

Czerwiec 2024 (GT)

  50.15 
Krótkie przejazdy.
Kategoria kraje / Polska, rowery / GT

Czerwiec 2024 (Fuji)

  28.09 
Krótkie przejazdy.
Kategoria kraje / Polska, rowery / Fuji

Gdańsk przed Szkocją

  9.54  00:35
Uznałem, że najwygodniejszy będzie Wizz Air, z którym leciałem na Islandię i do Norwegii. Do Szkocji latał tylko z Gdańska, więc tamże pojechałem, by nazajutrz zająć się pakowaniem roweru. Miałem chwilę, więc przejechałem się po mieście.
Kategoria dojazd pociągiem, kraje / Polska, Polska / pomorskie, rowery / Fuji, z sakwami

Po Poznaniu, część 70

  34.43  01:36
Kolejna nudna jazda po mieście. Jeszcze tylko jutro i przerwa. Chyba że się rozpada, wtedy to będzie ostatni wpis przed urlopem. Przejechałem się dzisiaj po standardowych miejscówkach i wróciłem przed prognozowaną burzą, choć ta nie zaczęła się nawet w momencie publikacji tego wpisu. Było gorąco.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Kategorie

Archiwum

Moje rowery