Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Śnieżka o poranku

  183.17  17:52
Tak oto, bez potrzeby namawiania, zgodziłem się dołączyć do wycieczki na Śnieżkę. Razem z Bożeną, Jarkiem i Tomkiem wyruszyliśmy w piątek o 23. Tempo dużo wyższe niż podczas wycieczki z poprzedniego tygodnia, dlatego ja już zacząłem wysiadać podczas podjazdu na Kapellę i od tej pory grupa musiała na mnie co jakiś czas czekać. Liczę, że nie są źli :) Moja kondycja jeszcze jest daleko za ich wytrzymałością. Teraz całe wakacje będę jeździł po okolicach Krakowa, więc postaram się choć trochę wyrobić mięśni.
Wracając do wycieczki – bardzo piękna i udana. Nikt nas nie zatrzymał, gdy nielegalnie jeździliśmy po Parku Narodowym. Wywróciłem się tylko dwa razy, z czego tylko raz rozcinając sobie kolano. Jak na złość plastry nie chciały się kleić do moich włochatych nóg. Trzeba wykombinować coś innego. Bylebym nie musiał taszczyć dodatkowej taśmy i nożyczek...
Do Karpacza wjechaliśmy o 3 rano, a o 5:45 dotarłem (jako ostatni, rzecz jasna) do celu. Podjazd okropny, absolutnie nie na rower, więc nie dziwię się, że istnieje zakaz. Napaleńcy zaczęliby jeździć nie po bruku, a bokiem, odkrywając brutalnie glebę i pozbawiając ją roślinności. Jechałem 4 km/h, ale już pojazd pod samą Śnieżkę przebyłem pieszo. Z braku sił i zbyt dużego nachylenia kamienistej ścieżki (szybciej szedłem niż jechałem).
Na szczycie zauważyłem bufet podczas mojego obsesyjnego robienia zdjęć, a robiłem seriami, byle szybko, gdyż przemarzałem od porywistego wiatru. W bufecie wypiliśmy ciepłe napoje i, po kontakcie ze znajomymi, wyruszyliśmy z powrotem.
Przyjemnie się pędzi z górki, ale asfaltem. By uniknąć nieprzyjemnego spotkania, przyszedł pomysł zjazdu czarnym szlakiem, na którym to zaliczyłem dwie wywrotki, na szczęście bez faceplantów. Na Kapelli wyczekiwał nas Olek i ponieważ Bożena chciała pobić swój rekord ponad 200 km jednego dnia, obraliśmy kurs na terenową trasę przez Komarno, Wojcieszów Górny do Lipy. Musiałem uruchomić mój zmysł tropienia oraz intuicję, by pojechać prosto za grupą. Mimo to ktoś źle narysował symbol żółtego szlaku i zaliczyłem dodatkowy podjazd pod kamieniołom w Wojcieszowie.
Za Muchowem wjechaliśmy na kolejny szlak, gdzie spotkaliśmy znajomych znajomych ;d Dalej już starymi ścieżkami. Miałem nadzieję na 200 km, ale nie udało się, a już nie miałem siły pedałować dalej, więc wróciłem do domu, by się wywrócić i przespać :)
Zdjęcia na bikelogu Bożeny
Kategoria Polska / dolnośląskie, góry i dużo podjazdów, po zmroku i nocne, setki i więcej, z sakwami, ze znajomymi, za granicą, terenowe, kraje / Polska, kraje / Czechy, rowery / Trek

Wycieczka rowerowa (Dobromierz, Strzegom)

  106.43  06:51
Nie wiedząc do końca gdzie się wybrać, wyrysowałem trasę na kilka chwil przed wyjazdem. Wiedziałem jednak, że wybrać się muszę, bo prognoza pogody była dobra od kilku dni. Mimo groźnych chmur – wyruszyłem w kierunku Legnickiego Pola, by stamtąd, starą trasą podążyć do Targoszyna.
Dawno byłem w Rogoźnicy, jeszcze w 2009, ale nie zmieniło się tam wiele, może nawet nic. Tylko na chwilę zatrzymałem się przy obozie Gross Rosen, by zrobić zdjęcie.
Ciągle na swojej trasie mijałem kopalnie, drogi okresowo zamykane... Jak ten Dolny Śląsk daje się grabić. Za kilkadziesiąt lat krajobraz tych terenów zmieni się diametralnie. W sumie nawet dowiedziałem się jak sygnalizowane są przygotowania do wysadzania. Ciekawe jak to wygląda od środka ;D
W Dobromierzu zaczęło kropić i nie skończyło póki nie wyjechałem ze Strzegomia. Później jeszcze postraszyło za Pawłowicami Wielkimi i w Legnicy, ale koniec końców nie zmokłem przy takiej mżawce.
Dobromierz nie jest taki duży, ale za to piękne ma uliczki – sam jest położony na wzgórzu, gdzie główna droga prowadzi pod górę. Mijał mnie w międzyczasie peleton rowerzystów w niebieskich strojach ;D Już widząc z daleka tę wieś, wiedziałem, że chcę zjechać ze szczytu po krajowej piątce. Nie udało mi się pobić mojego rekordu prędkości i wyciągnąłem jedynie 59 km/h. Z tego całego zapędu prawie zapomniałem, że chciałem ominąć ruchliwą krajówkę i dojechać do Strzegomia pobliskimi wsiami.
Strzegom już z dala odznaczał się Bazyliką Małą na tle wzgórz. Szkoda tylko, że zabytek ten tak olbrzymi i dostojny, wyrastający wysoko, gdy patrzeć na niego z dala, tak trudno znaleźć, gdy jest się w samym mieście. Więcej znaków kierunkowych firm kopalnianych niż informacji o mieście. Miasta powinny kopiować od siebie pomysły. W Legnicy w miarę dobrze są oznaczone ważniejsze miejsca, nie tylko siedziby firm.
Ze Strzegomia pojechałem przez Goczałków Górny, bowiem drogi do Goczałkowa były pozamykane (nie wiem w jaki sposób, ale z Targoszyna jest wyznaczony objazd). Byłem dzięki temu w Księżycach! Łał, szkoda, że to nie Księżyc ;D
Dalsza podróż już prawie "wydeptanymi" szlakami, bo w Mierczycach byłem, co uświadomiłem sobie jadąc obok ogrodzenia kościoła.
Wycieczka odrobinę męcząca, bo jak zaczynałem jazdę na 25-30 km/h, tak wracałem już z prędkością 18-22 km/h. Trzeba jednak popracować nad kondycją, bo na weekend zapowiada się Śnieżka :)
Kategoria Polska / dolnośląskie, setki i więcej, kraje / Polska, rowery / Trek

Przełęcz Karkonoska

  173.48  15:26
Oto pierwsza tak szalona podróż. Nawet jadąc do Jeziora Pilchowickiego pokonałem krótszy dystans. Wycieczka wraz z Jarkiem i Bożeną. Jak myślicie, przy 15 godzinach podróży o której wyruszyliśmy? Tak, wymagało to pewnego planu. Była godzina 24, gdy wyruszyliśmy :)
Widoki genialne. Te nocne, jak i we dniu. Mgły oplatające zewsząd wszelką rzecz, przepiękna panorama na Jelenią Górę i Kowary nocą, poranek nad doliną, widok na Przełęcz Karkonoską, wszystko inne, co mijaliśmy! :)
Pogoda dopisała w nocy, żadne auto nie przeszkodziło nam. W dzień tez było świetnie, nawet wystarczył podkoszulek, tylko po południu rozpadało się, przez co musieliśmy się dwa razy kryć na przystankach.
Wspaniała trasa, serdecznie polecam :) Jarek mówi, że podjazd na Przełęcz Karkonoską jest najbardziej stromym z możliwych podjazdów w Polsce. Czyli Polska jest moja! ^^
Zdjęcia Jarka aparatem Bożeny
Kategoria Polska / dolnośląskie, góry i dużo podjazdów, setki i więcej, po zmroku i nocne, ze znajomymi, za granicą, terenowe, kraje / Polska, kraje / Czechy, rowery / Trek

Wycieczka Rowerowa (Targoszyn)

  62.27  04:01
Trasa zaplanowana jeszcze w kwietniu po nieudanej pierwszej wycieczce do Luboradza (pragnąłem zobaczyć dwór, który tam się znajduje). Od ostatniej przejażdżki minęło raptem parę dni, a już pierwsze kilometry dały się we znaki, a to wszystko przez koniec semestru. Rower trochę namieszał w jego trakcie i trzeba było posiedzieć nad zaliczeniami...
Mimo że od kilku dni prognoza pogody zapowiadała deszcz na wieczór, to wybrałem się tuż po powrocie z uczelni. Trzeba trenować do innych tras, które już mam zaplanowane :) Deszcz oczywiście mnie złapał, ale nie przemokłem tak mocno, by cierpieć z tego powodu. Zdołałem nawet zabłądzić wśród mściwojowskich pól, ale wyszedłem z tego cały i dotarłem mniej więcej tam, gdzie zaplanowałem.
Kategoria Polska / dolnośląskie, kraje / Polska, rowery / Trek

Wycieczka rowerowa (Parszowice)

  67.87  04:06
Wykonanie planu wycieczki zaplanowanej w kwietniu. Trasa niewymagająca, absolutny brak stromych podjazdów, tylko sporo terenu. Leśne dróżki, nierzadko zarośnięte, polne drogi, rozjeżdżone przez quady... Dodatkowo wiatr był dzisiaj silny i temperatura niewysoka, jednak nie zniechęciło mnie to do wyruszenia w tę trasę :)
Kategoria Polska / dolnośląskie, terenowe, kraje / Polska, rowery / Trek

Suchą szosą do starej radiostacji

  65.44  04:05
By odpocząć od komputera, dołączyłem do wycieczki, na pół godziny przed jej startem ;D Wspólnie z Markiem, Bożeną i Jarkiem pojechaliśmy do starej radiostacji w Stanisławowie. Ponieważ Bożena przyjechała na tzw. szosie, a Jarek założył slicki, to jeździliśmy wyłącznie po asfalcie. Pogoda dopisała, choć z powrotem wiatr był dosyć chłodny i przede wszystkim cały czas jechaliśmy pod wiatr.
Kategoria Polska / dolnośląskie, Park Krajobrazowy Chełmy, ze znajomymi, góry i dużo podjazdów, kraje / Polska, rowery / Trek

Park Krajobrazowy Chełmy

  99.42  07:47
Plan połączenia trzech tras w jedną :) Niestety góry mnie wymęczyły i wykonałem jedynie 2/3 planu. Mimo to piękne tereny odwiedziłem i w końcu mam dokładny szlak tras, którymi jeździłem ze znajomymi po bezdrożach :D Czwarty raz przejechałem się nad Groblę i drugi raz do Lipy (tutaj miałem małe problemy z przypomnieniem sobie trasy). Teraz, gdy mam funkcjonalny telefon, dokładne mapy (jeszcze kompas by się przydał ^^), to mogę zacząć podbijać świat!
Kategoria Polska / dolnośląskie, Park Krajobrazowy Chełmy, góry i dużo podjazdów, terenowe, kraje / Polska, rowery / Trek

Legnica 24.05

  7.11 
Pierwszy test nowego telefonu. Zapowiada się ciekawie ^^
Kategoria Polska / dolnośląskie, kraje / Polska, rowery / Trek

Czerwonym szlakiem (Leszczyna – Chełmiec)

  76.70 
Do wycieczki dołączyłem się na pół godziny przed planowanym spotkaniem, także nawet nie wiedziałem dokąd ona będzie. Coż, mogłem się domyślić, że do PK Chełmy :P Wspólnie z Bożeną, Olkiem, Łukaszem i Jarkiem wyruszyliśmy w kierunku Leszczyny, dalej czerwonym szlakiem przez radiostację na Górzec i do Chełmca, gdzie zastał nas deszcz.
To była ostatnia wycieczka bez sprawnego urządzenia do zapisu śladu GPS. Tym razem po przejechaniu 6 km za miastem mój telefon nie potrafił złapać sygnału, więc wyłączyłem Traseo. Następna wycieczka będzie o wiele ciekawsza i przyjemniejsza :)
Kategoria Polska / dolnośląskie, Park Krajobrazowy Chełmy, ze znajomymi, góry i dużo podjazdów, terenowe, kraje / Polska, rowery / Trek

Powtórka z rozrywki (Grobla) cz. 2

  70.15 
Ja ma po prostu pecha. Jeszcze trochę i będę mógł przejechać tę trasę z zamkniętymi oczyma. Nigdy więcej nie uruchamiam aplikacji Traseo! Powstrzymam się od komentarza. Udało mi się dziś dojechać do domu, zapisać trasę, ale *znowu* zniknęła ona z listy. I w ten oto sposób następnym razem odpalam jedyną działającą aplikację do tworzenia śladu – iMapMyRIDE. Chyba rzeczywiście będę musiał napisać własny program na komórkę...
Na domiar złego rozwaliłem sobie kolano, które kilka dni wcześniej i tak zostało posiniaczone podczas wizyty we Wrocławiu. Muszę w końcu kupić apteczkę, bo wyjdzie na to, że będę mądry dopiero, gdy się połamię.
Aktualizacja: trasa poprawiona dzięki śladowi z 25 maja.
Kategoria Polska / dolnośląskie, Park Krajobrazowy Chełmy, góry i dużo podjazdów, terenowe, kraje / Polska, rowery / Trek

Kategorie

Archiwum

Moje rowery