Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Wpisy archiwalne w kategorii

Polska / wielkopolskie

Dystans całkowity:54375.26 km (w terenie 4722.49 km; 8.68%)
Czas w ruchu:2575:00
Średnia prędkość:21.06 km/h
Maksymalna prędkość:56.53 km/h
Suma podjazdów:228849 m
Maks. tętno maksymalne:165 (84 %)
Maks. tętno średnie:160 (81 %)
Suma kalorii:160092 kcal
Liczba aktywności:989
Średnio na aktywność:54.98 km i 2h 36m
Więcej statystyk

Przez Pyzdry do domu

  114.97  06:24
Przesadziłem wczoraj. Miałem nadzieję ułatwić sobie ostatni dzień urlopu. Co prawda, skróciłem dystans, ale czułem się, jakbym pokonał 500 km. Wiedziałem, że nie będzie to mój dzień.
Było całkiem ciepło, choć pochmurnie i od czasu do czasu kropiło. Jechałem mozolnie po wiejskich drogach wzdłuż Warty (niektóre zapamiętałem z wycieczki sprzed paru lat). Nie działo się niemalże nic. Odwiedziłem kolejno: Pyzdry, Miłosław, Środę Wielkopolską. Za ostatnim miastem wpadłem na polną drogę, która mnie zaskoczyła. Jakby ktoś przeniósł tam ruch z jakiejś krajówki. Mnóstwo aut, autokary, ciężarówki. Nie zauważyłem żadnego znaku informującego po objeździe, ale wyglądało to absurdalnie. Taka spokojna droga to była.
Dotarłem do Poznania. Pojechałem jeszcze po nowe pedały, bo obecne skrzypiały coraz gorzej. Muszę do tego wymienić piastę w przednim kole i oddać zapieczony amortyzator do czyszczenia. No i najważniejsze – umyć rower, bo przez tę niepewną pogodę tylko pobieżnie zeskrobywałem kolejne warstwy błota.
Koniec urlopu. Przejechałem niemal 1,2 tys. km. Ukończyłem szlak Green Velo, jak dotąd najdłuższy, jaki pokonałem (jest jeszcze jeden wzdłuż Dunaju, ale widziałem tylko jego małe odcinki w Austrii i na Węgrzech). Mimo szczytnej idei, nie zachwycił mnie tak bardzo, jak np. koreański Szlak Czterech Rzek. Jest w Polsce jeszcze parę obiecujących szlaków, które mogłyby mi się spodobać. Pod warunkiem, że pogoda dopisze.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, setki i więcej, z sakwami, wyprawy / Green Velo II 2020, rowery / Trek

Za Turek

  156.17  07:52
Choć poranek był bezchmurny i słoneczny, to był to najmroźniejszy początek dnia podczas tej wyprawy. Pewnie zamglenie maczało w tym palce.
Nie planowałem niczego na najbliższe 2 dni. Ot, dotrzeć do domu. Wydostałem się z Piotrkowa Trybunalskiego, omijając jego koszmarne drogi dla kaskaderów. Do Łaska jechałem wojewódzką. Ruch nie był za duży, a tirów prawie w ogóle w porównaniu z wczorajszą krajówką. Za Łaskiem wojewódzka była spokojniejsza, a gdy za Szadkiem wjechałem na drogi gminne, to już w ogóle. Jednakże były one koszmarne, więc droga zaczęła mi się dłużyć.
Miałem zatrzymać się w Turku. Gdy tam dojechałem, było wciąż wcześnie. Ostatecznie całkiem sprawnie poszła mi jazda dzisiaj. Do tego temperatura poszybowała w kosmos – akurat na zakończenie mojego urlopu. Miałem czas i siły, więc ruszyłem dalej, w kierunku Konina. Wyszło więcej kilometrów, ale dzięki temu będę miał lżejszy ostatni dzień podróży.
Kategoria kraje / Polska, Polska / łódzkie, Polska / wielkopolskie, setki i więcej, z sakwami, wyprawy / Green Velo II 2020, rowery / Trek

100 000

  46.07  02:09
Przypadkiem zauważyłem, że moje nogi pokonały niemal 100 tysięcy kilometrów na rowerach (przynajmniej tyle naliczyłem w dzienniku). Na dzisiaj zostawiłem sobie ostatnie kilometry do okrągłej liczby. Całość zajęła niemal 9 lat. To teraz do miliona! Przy obecnym tempie zajmie mi to około 80 lat.
Wybrałem się na północ Poznania, bo to raptem 20 km w jedną stronę, a brakowało mi dwukrotności tej liczby. Było cieplej niż wczoraj i słonecznie, chociaż niebo chmurzyło się przez pół dnia.
Złapałem lekkiego kapcia. Powietrze uciekało powoli, więc tylko dopompowałem powietrza. Wkrótce i tak muszę wymienić oponę, więc nie chce mi się łatać dziury. Tak poza tym, to wycieczka bez większych wrażeń. Jechałem głównie drogami dla rowerów i kaskaderów, na Morasku złapała mnie złota godzina, potem zapadł zmierzch i wróciłem do domu.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Warta tu i tam

  62.65  02:47
Prognoza pogody na dzisiaj miała być łagodniejsza niż wczoraj. Wciąż była groźba deszczu, ale nie tak duża. Było dużo chłodniej i nie widziałem słońca przez grubą warstwę chmur. Za to za pierwszym zakrętem zaczęło mżyć. Nie przerywałem jazdy i szczęśliwie po kilku kilometrach ustało. Reszta wycieczki poszła zgodnie z planem. Przejechałem przez Wartę w Rogalinku, wróciłem do Poznania i pokręciłem się nad Wartą, a potem przez centrum i przypadkowymi drogami wróciłem do domu.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, Wielkopolski Park Narodowy, rowery / GT

Powrót w deszczu

  29.51  01:19
Miało padać. Tak przynajmniej mówiła prognoza, jednak po niebie ciężko było to poznać. Nawet słońce wyglądało zza chmur. Wyszedłem, żeby pojeździć po okolicy. Zahaczyłem o park Szachty, potem podkusiło mnie, żeby pojechać Wartostradą, odwiedziłem Ostrów Tumski i zacząłem zbierać się do powrotu, bo na południu zaczęła niepokoić mnie jedna chmura. Mój niepokój zwiększył się, gdy w momencie przejazdu przez centrum zaczęło kropić. Mimo to na drogę powrotną wybrałem przejazd przez Grunwald. Całe szczęście nie lunęło, a jedynie ciapało, więc przemokłem tylko odrobinę.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Stęszew po deszczu, awaria i odwrót

  43.69  02:02
Miałem jechać do Puszczy Noteckiej z aparatem, aby uchwycić trochę jesiennych widoków, ale zaspałem. W sumie nie straciłem wiele, bo niebo było całkowicie zachmurzone, a potem nawet zaczęło padać. Dopiero po południu wyjrzało słońce i zachęciło do wyjścia. Ubrałem się ciut za cienko, bo chłodny wiatr przeszkadzał, ale po paru kilometrach rozgrzałem się i było lepiej.
Zaplanowałem pojechać najpierw do Stęszewa po bocznych drogach. Za Trzebawem wpadłem na źle oznaczoną drogę, która okazała się być drogą gruntową, do tego z olbrzymią tarką. Drgania spowodowały, że po raz kolejny ułamał się uchwyt w tylnej lampce. Tym razem kompletnie i nie miałem jak go przymocować. Chciałem jechać do Mosiny, a potem pokręcić się po centrum Poznania, ale zmieniłem plany i ruszyłem prosto do domu (prawie, bo bez światła wolałem nie ryzykować jazdą po krajówce).
Kategoria Wielkopolski Park Narodowy, kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Towarzyska Zielonka

  101.72  04:32
Rzadko z kimś jeżdżę. Ostatnią taką w miarę zaplanowaną podróżą była wizyta na japońskiej plantacji tulipanów. Dzisiaj nadarzyła się kolejna sposobność. Ania zaproponowała przejażdżkę do Zielonki.
Dzień zapowiadał się ciepły. Pojechałem rozgrzać się przez Wysogotowo. Wyjątkowo nie zatrzymał mnie przejazd kolejowy w Plewiskach. Chyba pierwszy raz w życiu. Potem przedostałem się przez centrum i już wspólnie ruszyliśmy w kierunku Tulec. Wiatr był momentami paskudny, ale szybko pokonaliśmy dystans. W kierunku północnym było dużo przyjemniej.
Zatrzymaliśmy się nad dwoma jeziorami. Na pierwsze nigdy w życiu nie wpadłbym, bo skrywało się za drzewami, a nad drugim byłem tak dawno, że nawet nie pamiętam kiedy. Ostatnio chodzi mi po głowie ponowna wizyta nad jeziorem Gopło, bo mówi się o wysychającym Pojezierzu Gnieźnieńskim, więc może zacznę częściej jeździć nad jeziora.
Miała być Zielonka, ale nawet nie zaczepiliśmy o nią. Może innym razem. Powrót do Poznania bez większych problemów, wiatr zdążył osłabnąć. Miałem nadzieję zobaczyć zachód słońca nad Jeziorem Maltańskim, bo niebo zapłonęło pomarańczą, ale gdy dotarliśmy na miejsce, było po fajerwerkach. Po rozdzieleniu się pojechałem dłuższą drogą po Wartostradzie, żeby dokręcić do setki.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, setki i więcej, ze znajomymi, rowery / GT

Pobiedziska, Poznań

  78.36  03:21
Było dzisiaj całkiem ciepło. Wyskoczyłem pokręcić się po nieznanym. Wiało z północy, więc pojechałem na północ miasta i ostatecznie ruszyłem w kierunku Pobiedzisk. Jechało się super. Tam mnie złapał zmierzch i przypomniałem sobie o beznadziejnej drodze dla kaskaderów, na którą wpadłbym, gdybym ruszył do Kostrzyna. Zawróciłem i pojechałem przez Biskupice. Trafiło mi się parę całkiem wygodnych dróg. Szkoda, że pod Poznaniem tak śmierdzi spalinami. Miejscami gorzej niż dymem z kominów. Mam wrażenie, że ludzie jeżdżą coraz gorszymi wrakami.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Pod wiatr do Czempinia

  73.57  03:09
Nastała jesienna pogoda. Przez pół dnia padało, więc wyszedłem późnym popołudniem. Z jednej strony za wcześnie, bo asfalt nie zdążył wyschnąć, z drugiej za późno, bo złapała mnie szarówka.
Na południe miałem pod wiatr. Chociaż ubrałem się cieplej, to nie przyszło mi do głowy, by zabrać rękawiczki i trochę mi ręce zgrabiały. Kawałek przed Czempiniem wiatr się wzmógł, ale dzięki temu miałem łatwiejszą drogę powrotną, choć dość nudną, bo już znam te rejony.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, Wielkopolski Park Narodowy, rowery / GT

Dwie pętle pod Poznaniem

  36.17  01:25
Krótko po pracy, bo obawiałem się chmur. I tak w Wirach chwilę pokropiło, ale nic wielkiego, więc po powrocie do Lubonia zrobiłem drugą pętlę. Myślałem o trzeciej, ale zaczęło się ściemniać. W Szachtach latało strasznie dużo robactwa, brr.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Kategorie

Archiwum

Moje rowery