Wybrałem się na północ Poznania, bo to raptem 20 km w jedną stronę, a brakowało mi dwukrotności tej liczby. Było cieplej niż wczoraj i słonecznie, chociaż niebo chmurzyło się przez pół dnia.
Złapałem lekkiego kapcia. Powietrze uciekało powoli, więc tylko dopompowałem powietrza. Wkrótce i tak muszę wymienić oponę, więc nie chce mi się łatać dziury. Tak poza tym, to wycieczka bez większych wrażeń. Jechałem głównie drogami dla rowerów i kaskaderów, na Morasku złapała mnie złota godzina, potem zapadł zmierzch i wróciłem do domu.
