Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Deszczykowy

  39.05  02:27
Dzień zaczął się chłodem. Spodziewałem się tego, ale nie w połączeniu z resztą niedogodności. Wiatr zmienił kierunek. Jak wczoraj mnie pchał, aż na liczniku pojawiało się 30 km/h na prostej, tak dzisiaj spowalniał i wychładzał. Do tego wszystkiego w prognozie były deszcze.
Chciałem jak najszybciej dostać się do Chojnic. Zrobiłem to na tyle nieuważnie, że gdy dostrzegłem na skrzyżowaniu drogę dla rowerów, wziąłem ją za tę, którą zauważyłem na mapie podczas planowania. Kompletnie nie zwróciłem uwagi, że jechało się przyjemnie, bez wiatru w twarz. Dopiero przed kolejnym skrzyżowaniem coś zaczęło mi nie pasować i dostrzegłem swój błąd. Jego naprawa też wymagała gimnastyki. Wjechałem na drogi, których na mapach nie było, a te, które były w rzeczywistości nie istniały. Nawet zdołałem zalepić opony i buty gliną. Trasa wyszła jednak na plus, bo dowiedziałem się o krainie zwanej Kosznajderia.
Padać miało dopiero po południu. Od czasu do czasu czułem spadające krople, ale rozpadało się jeszcze przed Chojnicami. Przeczekałem to pod wiatą autobusową. Chłód zmusił mnie do założenia drugiej bluzy. Opad nie zostawił wielu kałuż, ale i tak martwiłem się o łańcuch. Chyba nie polubię się z woskiem.
Docelowo chciałem dojechać dzisiaj do Bytowa. Potem rozważałem okolice Brus, aż ostatecznie skróciłem to do miejscowości Charzykowy. Chciałem wcześniej przejechać dwa szlaki przez Park Narodowy Bory Tucholskie, ale ostatecznie radar deszczowy odwiódł mnie od tego pomysłu i skierowałem się prosto do noclegu. Nie padało jednak dużo.
Kategoria kraje / Polska, Polska / kujawsko-pomorskie, Polska / pomorskie, rowery / Kross, terenowe, wyprawy / Przedwiosenna 2026, z sakwami

Bydgoszcz – Koronowo – Tuchola

  80.49  04:17
Ten plan powstał już przed poprzednim weekendem, ale postanowiłem go trochę urozmaicić, wydłużając go do rangi niedużej wyprawy. Wsiadłem w pociąg i znalazłem się w zasypanej piachem Bydgoszczy. Poznań bardziej dba o bezpieczeństwo na drogach.
Nie miałem większego pomysłu na wydostanie się z miasta, więc ruszyłem po szlaku do Koronowa. Zamienili papier ścierny na glinę, więc zrobiło się wygodniej i bezpieczniej, chociaż asfaltowe odcinki były grubo posypane piachem.
Łańcuch mi dzisiaj hałasował. Mogłem zrobić mu kilka kąpieli w tej emulsji woskowej. Poświęciłem kwadrans w Koronowie na smarowaniu. W słońcu całkiem szybko poszło. Plusem tego wosku jest to, że na piachach w końcu łańcuch pracuje cicho, nic nie zgrzyta od kruszonych ziaren piachu przyklejonych do łańcucha.
Kolejnym punktem dnia był kolejny wiadukt kolejowy. Droga krajowa była zawalona autami, więc musiałem się nagimnastykować, aby ją ominąć. Wiadukt zobaczyłem, sfotografowałem i ruszyłem dalej. Przede mną były drogi leśne. Lepsze, gorsze. Jechałem po różnych nawierzchniach: wygodny grunt, piach, kamienie, błoto, kocie łby, torfowiska. Widoki cieszyły oko tak bardzo, że zapominałem się zatrzymać na sfotografowanie ich.
Jeden z obranych skrótów, który miał być brodem, okazał się dość wartką rzeką, a powalone drzewo, które prawdopodobne funkcjonowało jako przejście, nie sięgało brzegu i wyglądało na zbyt przegniłe, by chociażby próbować na nie skakać. Musiałem nadłożyć trochę drogi, żeby znaleźć mostek wśród torfowisk. Potem czekała mnie walka z piachem, aż dostałem się do dawnego mostu kolejowego, po raz kolejny na Brdzie. Szkoda, że most nie jest w najlepszej kondycji.
Dalsza droga przyniosła trochę śniegu, a tym samym niższą temperaturę, parę wodospadów, kilka przyjemnych asfaltów, aż zaczęła się Tuchola. Zakazy, absurdalny układ dróg, paskudne drogi dla kaskaderów, a absolutnym hitem, już za Tucholą, był zakaz wjazdu rowerem przed skrzyżowaniem, bo jakiś debil założył, że rowerzyści będą chcieli jechać tylko na północ, więc chcąc jechać na zachód, trzeba złamać zakaz. Pewnie jeszcze dostał wynagrodzenie za tę idiotyczną organizację ruchu.
Wpis wyszedł dość kolejowy. Za to bardzo ładne rejony, zwłaszcza odcinki leśne (nie te pokryte piachem). Może kiedyś tu wrócę, bo spora część lasów czeka nieodkryta.

Kategoria dojazd pociągiem, kraje / Polska, po dawnej linii kolejowej, po zmroku i nocne, Polska / kujawsko-pomorskie, rowery / Kross, terenowe, z sakwami, wyprawy / Przedwiosenna 2026

Nawoskowany

  27.13  01:17
Podsunięto mi pomysł zmiany oleju do łańcucha na wosk. Wybrałem emulsję woskową, której nośnik odparowuje, zostawiając wosk na ogniwach. Producent sugerował odczekanie kwadransa, a po nocy łańcuch nadal był mokry. Dopiero dwa dni później efekt końcowy był widoczny. Łańcuch nie hałasował. Jeszcze nie wiem, jak często będzie wymagał smarowania. Minusem jest nieodporność na wilgoć, więc podczas wypraw będę musiał przechodzić na zwykły olej.
Wyszedłem wcześniej, żeby złapać trochę słońca w kwiecistych kadrach. Przejechałem się na Cytadelę i Sołacz. Liczyłem też na krokusy w Parku Jana Pawła II, ale już w zeszłym roku widziałem ich niewiele. Ciekawe, kiedy i gdzie pojawią się nowe nasadzenia.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Kross

Po Poznaniu, część 106

  20.89  00:56
Powietrze było dzisiaj bardziej znośne. Przejechałem się standardowo do centrum i z powrotem.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji

Nocna XXVIII

  24.26  01:09
Przejechałem się wieczorem, ale nie zorientowałem się przed wyjściem, że pojawił się smog. Na drodze dla kaskaderów w centrum jeszcze złapałem kapcia na krawężniku. Na Wartostradzie było chłodno.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji

Przedwiosenna II

  28.25  01:26
Trochę późno wyszedłem, bo słońca niewiele dało się dojrzeć. Ruszyłem na Sołacz, żeby zobaczyć krokusy. Potem przejechałem się wokół Rusałki i wróciłem do domu zanim się ściemniło.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji, terenowe

Przedwiosenny WPN

  63.71  02:59
Dzisiaj wybrałem się do Wielkopolskiego Parku Narodowego. Błota było dużo mniej niż w zachodnim klinie zieleni. Piach też był bardziej zwarty niż zwykle. Pokonałem szlak wzdłuż Warty. Spotkałem bardzo mało ludzi, jak na tak ciepłą niedzielę. Potem dostałem się do Stęszewa, aby odwiedzić zachodnią część parku. Tam drogi były tragiczne – dziury, sypki piach, błoto. Za to sporo ptaków przesiadywało na polach i akwenach. Nie zauważyłem jednak żadnych kwiatów. To była intensywna przejażdżka.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Kross, terenowe, Wielkopolski Park Narodowy

Przedwiosenny wysyp ludzi

  43.00  02:08
Pojechałem z aparatem na miasto. Nie wiem, co mnie podkusiło, żeby dostać się do centrum, ale ludzi było za dużo. Odwiedziłem Cytadelę i Sołacz. Postanowiłem przejechać się przez zachodni klin zieleni. Tam też było tłoczno, ale przynajmniej na chwilę uciekłem od smrodu spalin. Zahaczyłem jeszcze o Jezioro Kierskie i wróciłem do domu.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Kross, terenowe

Przedwiosenna I

  23.91  01:09
Wyskoczyłem z aparatem, żeby zobaczyć przedwiosenne akcenty. Kwiaty rosną i cieszą oko.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji

Po Poznaniu, część 105

  28.45  01:21
Wyszedłem późno i pojechałem na Franowo zwrócić torbę podsiodłową, bo mocowanie nie pasowało. Droga przez mękę, żeby samemu coś złożyć. Potem klasycznie odwiedziłem centrum i wróciłem do domu. Było dzisiaj wyjątkowo zimno w porównaniu do ostatnich dni.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji

Kategorie

Archiwum

Moje rowery