Wiało mocno. Na odcinkach zabudowanych i leśnych było znośnie, ale na otwartym terenie już nie. Zwłaszcza gdy wysuszona na wiór ziemia z pól wznosiła się w powietrze. W Poznaniu było jeszcze gorzej, bo piach z nieuprzątniętych po zimie dróg szalał w wirach powietrznych i podmuchach niczym podczas burzy piaskowej. Chusta na twarzy zdawała się nie wystarczać.




