Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Wpisy archiwalne w kategorii

rowery / Fuji

Dystans całkowity:43384.11 km (w terenie 3863.88 km; 8.91%)
Czas w ruchu:2269:50
Średnia prędkość:17.01 km/h
Maksymalna prędkość:71.80 km/h
Suma podjazdów:262235 m
Liczba aktywności:720
Średnio na aktywność:60.26 km i 3h 25m
Więcej statystyk

Lipiec 2021 (Fuji)

  101.30 
Krótkie przejazdy.
Kategoria kraje / Polska, rowery / Fuji

Zabawa w piasku

  82.50  05:54
Zapowiadał się kolejny upalny dzień. Poranek spędziliśmy w towarzystwie niezwykle gościnnej gospodyni kempingu. Gdyby nie siła perswazji, najpewniej jechalibyśmy objuczeni dużą ilością jedzenia.
Odwiedziliśmy Książ Wielkopolski. Dalej, chcąc ominąć główne drogi, wpadliśmy na szutry, które jednak zaczęły zamieniać się w horror. Im dalej jechaliśmy, tym bardziej grząsko stawało się. Nie mieliśmy dużych możliwości ominięcia tego. Rowery nierzadko trzeba było pchać. Po dotarciu do cywilizacji zrezygnowaliśmy z dalszej zabawy w piasku i wróciliśmy na główne drogi, zahaczając o Sosnowiec. Przynajmniej pojawiły się chmury, które choć częściowo ograniczyły gorąc.
W Śremie przejechaliśmy po promenadzie nadwarciańskiej, a dalej bocznymi drogami po Nadwarciańskim Szlaku Rowerowym do lasów. Znów pojawiły się szutry, które na ostatnim odcinku wskrzesiły koszmar sprzed południa. Ktokolwiek rozwalił te drogi, powinien smażyć się w kotle wypełnionym gorącym piachem.
Piaskowa impreza nie zakończyła się na dobre, bo pod Mosiną zaliczyliśmy jeszcze odcinek terenu z piaszczystym finałem. Całe szczęście było to koniec tych absurdów. Głodni dojechaliśmy do Puszczykowa, zatrzymując się w niesamowitej restauracji o nazwie Lokomotywa. Wypełniona po brzegi elementami kolejnictwa, powinna zawrócić w głowie niejednemu fanowi pociągów.
Na koniec, w Luboniu, trafiliśmy na Szlak Architektury Przemysłowej, a przynajmniej jego kawałek. Z pewnością warto tam wrócić, żeby poszwendać się nieco więcej po dawnej zabudowie industrialnej.
Kategoria mikrowyprawa, kraje / Polska, pod namiotem, Polska / wielkopolskie, terenowe, z sakwami, ze znajomymi, Wielkopolski Park Narodowy, rowery / Fuji

Holenderski trip

  76.92  05:28
Kolejna weekendowa mikrowyprawa z Anią. Tym razem bez szczególnego tematu przewodniego ze względu na ograniczenia w bazie noclegowej, ale przygód nie zabrakło.
Ruszyliśmy standardowo do Kórnika. Było gorąco i mało przyjemnie. W Kórniku zrobiliśmy sobie przerwę na gofry. Chyba pierwszy raz jadłem gofra na mieście. Pewnie też ostatni, bo tak brudzącego jedzenia dawno nie jadłem.
W Bninie dostaliśmy się na półwysep Szyja, gdzie znajdowało się grodzisko. Pomoczyliśmy się trochę w jeziorze, żeby odetchnąć od upału. Pod Zaniemyślem eksplorowaliśmy przepiękne szlaki wzdłuż i wokół jezior. W Zaniemyślu dostaliśmy się na Wyspę Edwarda, gdzie znalazło się kilka ciekawych atrakcji. Most pontonowy sam w sobie był interesującym dodatkiem.
Tak się rozpędziliśmy, że przegapiając skrzyżowanie, wylądowaliśmy na nie najgorszych wałach rzecznych. Wśród malowniczych pól i łąk jechało się tak przyjemnie, że nie zbaczając z trasy, dotarliśmy do mostu kolejowego. Zwykle przekraczałem Wartę, jadąc drogą krajową, ale skoro był most, skracający dodatkowo dystans, to nie można było z niego nie skorzystać.
Dotarliśmy na kemping. Zaskakująco był prowadzony przez holenderskie małżeństwo, które 15 lat temu przyjechało do Polski w ramach wymiany miast partnerskich. Otworzyli w Polsce kemping w stylu holenderskim, dzieląc się kulturą i zwyczajami swojego kraju z gośćmi. W większości byli nimi obcokrajowcy, ale każdy jest mile widziany. Oby więcej takich gospodarzy.
Kategoria mikrowyprawa, kraje / Polska, pod namiotem, Polska / wielkopolskie, terenowe, z sakwami, ze znajomymi, rowery / Fuji

Słoneczniki pod Kórnikiem (bis)

  66.42  03:24
W weekend minąłem pole słoneczników, więc dzisiaj ruszyłem do Kórnika. Było ciut cieplej niż wczoraj i tak samo jechałem połowę wycieczki pod wiatr, który później ustał. Słoneczniki zdążyły rozwinąć się, ale większość była odwrócona od drogi. Zrobiłem parę zdjęć i wróciłem. A tak było rok temu (w innym miejscu).
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, terenowe, rowery / Fuji

Torba Batu

  34.76  01:44
Mam dwa kapcie w kolarzówce, więc ostatnio wybieram gravela. Dzisiaj dodatkowo dotarła do mnie ręcznie szyta torba na kierownicę. Trochę czasu to zajęło, ale to z powodu rosnącego zainteresowania. Wybrałem kolorystykę pod gravela. Trzyma się całkiem dobrze. Jeszcze muszę ją przetestować w akcji na dłuższej wycieczce. Tymczasem przejechałem się chwilę pod miastem i po mieście.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji

Powrót atrakcji

  79.30  05:26
Od rana było gorąco. Nasz plan przebiegał niestety przez małą ilość cienia. Odwiedziliśmy grodzisko w Gieczu, szukaliśmy śladów kolei w Środzie Wielkopolskiej, oglądaliśmy kolejne dwory i pałace, wiatraki, a nawet aleję drzew. To był piękny dzień pełen atrakcji.
Kategoria mikrowyprawa, kraje / Polska, pod namiotem, Polska / wielkopolskie, z sakwami, ze znajomymi, rowery / Fuji

Lawendowa wyprawa

  82.80  05:27
Zaplanowaliśmy z Anią niewielką, jak mogłoby się wydawać, wyprawę z sakwami. Ruszyliśmy rano. Mimo pochmurnej aury, słońce szybko zaczęło przeszkadzać. Po drodze było sporo atrakcji w postaci pałaców, dworów, parków, kościołów i pomników. Jeżdżąc samemu, nie przykładam wagi do tego, co fotografuję. Zwykle bardziej interesowało mnie przejechanie drogi z punktu A do punktu B i zobaczenie paru atrakcji zaplanowanych wcześniej lub zupełnie przypadkowych. Podczas tej wyprawy Ania pokazała mi, że można inaczej, bez pośpiechu, z dawką wiedzy. Było ciekawie.
Dotarliśmy do Lawendowych Zdrojów. Ostatnio byłem tam rok temu. Nowością był parking dla aut, bo te wcześniej zajmowały całą drogę. Spędziliśmy trochę czasu, korzystając z atrakcji. Zbliżająca się burza przyniosła przyjemne ochłodzenie, ale też groźbę opadu. Ruszyliśmy w jej przeciwnym kierunku. Deszcz nie był duży. Pozwolił przejechać się po parku w Czerniejewie. Problemem za to stały się jusznice deszczowe. Jeszcze nigdy nie widziałem ich tak wiele jednocześnie. Były tak agresywne, że strach pomyśleć, co stałoby się w razie potrzeby zatrzymania się, np. z powodu awarii. Koszmar.
Niestety jusznice nie odpuszczały, póki nie wyjechaliśmy z Lasów Czerniejewskich. Samo szczęście, że dotarliśmy na kemping i mogliśmy odpocząć.
Kategoria mikrowyprawa, kraje / Polska, pod namiotem, Polska / wielkopolskie, terenowe, z sakwami, ze znajomymi, rowery / Fuji

Przelotna kupa

  29.09  01:26
Było ciut cieplej niż wczoraj. Chciałem chwilę pojeździć po mieście, ale przelatujący ptak pokrzyżował moje plany. Wycelował prosto na moje usta. Całe szczęście zamknięte, ale nie było to komfortowe. Jedyny powód, by jeździć w jednorazowej maseczce. Niestety takich nie używam.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji

Od Pietrowic do Opola

  102.36  06:36
Planowałem spędzić leniwą niedzielę i pojechać tylko do Nysy, ale spontaniczność tej podróży doprowadziła do tego, że wczoraj nie mogłem zarezerwować pociągu. Udało się złapać ostatni z Opola, więc zmieniłem plany i z pierwotnego pozostał tylko Prudnik, cobym nie jechał do Opola po własnym śladzie sprzed paru lat.
Zaskakująco namiot był dzisiaj suchy, więc nie musiałem martwić się suszeniem go przed powrotem do domu. Od rana było gorąco. Ruszyłem ku Czechom, by skrócić i oczywiście urozmaicić sobie drogę. Nie udało mi się znaleźć niczego do jedzenia – brak sklepów czy restauracji. Śniadanie musiało poczekać.
Chciałem chwalić Czechy za bardzo dobre drogi, ale szybko zmieniłem zdanie, bo niczym się nie różniły od tych w Polsce. Do tego było parę podjazdów. Nawet zaczęło się chmurzyć, ale nic z tego nie wynikło.
Szybko objechałem Prudnik, zjadłem śniadanie i ruszyłem na północ. Po chwilowym zachmurzeniu powrócił upał. Mozolnie jechałem na północ, nie mijając żadnych sklepów. Całe szczęście w porze obiadowej trafiłem na smażalnię pstrągów. Do tego upatrzyłem sobie trochę czereśni, bo chodziły za mną od paru dni, uśmiechając się przy prawie każdej drodze.
Robaki były dzisiaj niezwykle aktywne. Strząsałem je niemal garściami. Nawet gdy wjechałem do lasów co chwila coś mnie atakowało i kąsało. Co do lasów – albo było za gorąco, albo za mocno je przerzedzili z drzew, bo nie przynosiły orzeźwienia.
W Opolu miałem kilka godzin do pociągu. Jednak mogłem włączyć Nysę do planu. Pokręciłem się po mieście, pospacerowałem, zjadłem i w końcu wróciłem do domu. Zabrakło zaledwie 50 km do założonych 1000 km podczas tego urlopu. W końcu jednak przejechałem się za granicą, bo w zeszłym roku pierwszy raz od dziesięciu lat do tego nie doszło. Zostało mi trochę urlopu, więc z pewnością uda mi się jeszcze kilka razy wyskoczyć pod namiot.
Kategoria kraje / Polska, pod namiotem, Polska / opolskie, setki i więcej, terenowe, z sakwami, wyprawy / Velo Dunajec 2021, dojazd pociągiem, rowery / Fuji

Między śląskim i opolskim

  78.30  05:26
W nocy padało, ale rano wyszło słońce i mogłem choć trochę przesuszyć namiot. Niby miała być deszczowa aura, a słońce przypiekało nieznośnie. Przynajmniej miałem pod wiatr.
Ruszyłem Rowerowym Szlakiem Odry. Niestety nie spodobał mi się. Raz, że oznakowanie zostało częściowo zniszczone lub zdewastowane, a dwa – jakość wybranych dróg ma wiele do życzenia. Betonowe kratki czy tarka na szutrowej drodze (dostępnej de facto tylko dla obsługi polderu, więc aż dziwne, że droga została tak zniszczona) nie zachęcały do jazdy. Przez kiepskie oznakowanie nawet nie jestem pewien, jak długo tym szlakiem jechałem.
Znalazłem się w Raciborzu, który próbował być odrobinę prorowerowy, tylko zabrakło projektanta, który połączyłby tę sieć dróg (jedna była nawet dobrej jakości) i poprawił oznakowanie na istniejących chodnikach, które pewnie miały być drogami dla rowerów.
Było za gorąco, więc mój plan jazdy do Prudnika skróciłem i ruszyłem na najbliższy kemping, na którym byłem parę lat temu. Droga i tak była pełna górek. Trafiłem też na dwie polne drogi, po których zakurzyłem cały rower, włącznie z sakwami.
Zaskoczyła mnie droga krajowa nr 38. Prawie nikt nią nie jechał. Kiedyś ruch był większy. Kemping na szczęście też nie był zatłoczony, choć nie zabrakło imbecylów z głośną muzyką.

Kategoria kraje / Polska, pod namiotem, Polska / opolskie, Polska / śląskie, terenowe, z sakwami, wyprawy / Velo Dunajec 2021, rowery / Fuji

Kategorie

Archiwum

Moje rowery