Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Wpisy archiwalne w kategorii

rowery / GT

Dystans całkowity:45610.90 km (w terenie 637.81 km; 1.40%)
Czas w ruchu:2130:38
Średnia prędkość:20.19 km/h
Maksymalna prędkość:66.05 km/h
Suma podjazdów:241540 m
Liczba aktywności:764
Średnio na aktywność:59.70 km i 2h 58m
Więcej statystyk

Pod Poznaniem, część 29

  56.38  02:17
Chłodno. Większość ulic była nawet sucha. Pojechałem bez planu na południe do Puszczykowa. Potem pomyślałem, żeby dostać się do Stęszewa przez Mosinę i po nowej drodze dla rowerów. Jechało się całkiem dobrze. Myślałem, że wiatr był z południa, ale w drodze do Konarzewa, a potem do Poznania zrozumiałem, że wiało ze wschodu. Przemarzłem na ostatnim odcinku, więc skierowałem się prosto do domu.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, Wielkopolski Park Narodowy, rowery / GT

Mikołaj w Kórniku

  68.11  02:52
Kiedyś mikołajki wychodziły mi ciekawsze. Teraz trzeba wymyślać jakieś wyjazdy służbowe, a ja nie mam na to głowy. Wybrałem się na krótką przejażdżkę do Kórnika.
Większość ulic była nadal mokra od solanki. Mimo to ruszyłem kolarzówką w kierunku Puszczykowa, aby przekroczyć Wartę. Potem do Kórnika. Pojechałem nieco okrężną drogą, żeby uciec od ruchu na wojewódzkiej. W Kórniku przejechałem się po promenadzie. Skusiła mnie gorąca czekolada, więc wziąłem kubek i ruszyłem drogą na północ, aby ominąć teren oraz irytujące płyty betonowe. W Poznaniu ominąłem też przejazd po Dębinie, jadąc na około przez Most Przemysła. Teraz i kolarzówkę będę musiał wyczyścić.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, Wielkopolski Park Narodowy, rowery / GT

Listopad 2020 (GT)

  11.91 
Krótkie przejazdy.
Kategoria kraje / Polska, rowery / GT

Pociągiem do Puszczy Noteckiej

  114.09  04:55
Wstałem wcześnie. Zrobiłem szybki przegląd roweru, żeby pozbyć się kapcia. Znalazłem dwie dziury w różnych częściach dętki. Chyba opona robi się zbyt cienka. Było pochmurno i chłodno. Ruszyłem na dworzec. Miałem sporo czasu, ale i tak popędził mnie niespodziewany deszcz. Wsiadłem do pociągu, ruszając na pierwszą w tym roku wycieczkę z udziałem pociągu.
Wysiadłem w Krzyżu Wielkopolskim. Tuż za Notecią pojawiły się drogi dla kaskaderów. Również takie o nawierzchni z piasku. Do pary był obok zakaz wjazdu rowerem, ale ruchu niemal nie było. Na MTB jeszcze dało się to znieść, ale nie na rowerze szosowym.
Dojechałem do rzeki Miała, wzdłuż której biegnie droga. Planowałem tę wycieczkę od kilku tygodni, jak nie lat, aż w końcu zrealizowałem ją. Wiało z północy, dlatego zdecydowałem się na dojazd pociągiem i powrót rowerem. Widziałem wiele pięknych lasów brzozowych. Chciałbym tam wrócić w trakcie złotej jesieni.
Niebo przejaśniło się i słońce zaczęło pięknie oświetlać okolice. Wypatrzyłem między drzewami jezioro. Nie znalazłem plaży, aby sfotografować je dokładniej, ale widoki były bajeczne. Żałowałem, że nie zabrałem ze sobą aparatu. Na jednym z kolejnych jezior udało mi się znaleźć publiczną plażę. Całą drogę mijałem prywatne działki, więc było to zaskoczeniem.
Reszta drogi nie była szczególna. Dotarłem do Wronek, przespacerowałem się kładką na Warcie, którą ciągle widywałem podczas wizyt we Wronkach, ale nigdy nie miałem okazji na nią wjechać. Potem w złotych promieniach słonecznych dojechałem do Szamotuł. Zaszło słońce, a na niebie zagościły chmury. Resztę drogi pokonałem standardowo. Miałem szczęście, bo po powrocie wyszedłem jeszcze na zakupy i zaczęło kropić.
Kategoria setki i więcej, Puszcza Notecka, Polska / wielkopolskie, po zmroku i nocne, kraje / Polska, dojazd pociągiem, rowery / GT

Zimny, jesienny dzień

  75.26  03:19
Mgła długo utrzymywała się wbrew prognozom. Nie mogłem czekać i wyjechałem późnym porankiem. Najgorzej było na drogach otoczonych drzewami. W nocy przyszedł przymrozek, więc gałęzie drzew pokryły się lodem, który rano – topniejący i łamany porywami wiatru – spadał na ulice w postaci lodu z deszczem. Brr, okropnie zimny prysznic.
Koło południa mgła stała się na tyle rzadka, że do ziemi zaczęły docierać pierwsze promienie słoneczne. Temperatura nieznacznie się podniosła. Wciąż za mało, bo pod koniec wycieczki zacząłem odczuwać zimno. Zrobiłem krótką pętlę przez Strykowo, a potem nowymi drogami przez Łódź i nawet nie dokręcałem do setki, bo jak najszybciej chciałem się ogrzać przy gorącej herbacie. Zaczęli sypać drogi solą.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Słoneczny zryw jesieni

  104.59  04:58
Po wczorajszej kąpieli w błocie zostałem dzisiaj zaskoczony słońcem. Tym razem Ania zaplanowała wycieczkę. Żałowałem, że nie zabrałem aparatu, bo poranne widoki resztek jesieni oświetlonych promieniami słonecznymi były zachwycające.
Ruszyliśmy na wschód, przez Tulce do Śródki. Wciąż czułem w mięśniach wczorajszy wypad, ale mimo to jechało się całkiem dobrze. Ostatni odcinek do Kórnika był cięższy, bo wiało z południa. W Kórniku przejechaliśmy się po promenadzie i ruszyliśmy z powrotem do Poznania, lekko modyfikując pierwotny plan, aby ominąć kilka niewygodnych lub uciążliwych odcinków dróg. Zauważyłem, że w przednim kole było mało powietrza. Pewnie znowu łatka się odkleiła. Tylko dopompowałem powietrza i przez resztę dnia był spokój.
Dzień był wciąż młody, więc pomyślałem, że dokręcę do setki. Pojechałem do Swarzędza, a potem wzdłuż Jeziora Swarzędzkiego do dawnej krajówki. Tam stwierdziłem, że wystarczy i wróciłem Wartostradą do domu.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, setki i więcej, ze znajomymi, rowery / GT

Mokrym asfaltem do Puszczy Noteckiej

  114.13  04:43
Postanowiłem zrealizować plan sprzed paru tygodni. Ruszyłem w kierunku Puszczy Noteckiej. Ubrałem się lekko i zaskakująco miałem idealny komfort termalny. Jedyną rzeczą, która mnie zaskoczyła były mokre ulice. Prognoza pogody nie zapowiadała opadów na weekend, a mimo to musiałem czasem omijać kałuże.
Wiatr sprawił, że powietrze stało się rześkie i nie śmierdziało. Do tego zwiększyła się widoczność. Pojechałem prosto przez miasto, potem krajówką do Obornik, a stamtąd moją ulubioną drogą przez Puszczę Notecką. Widoki wciąż przyciągają wzrok, choć już nie tak mocno, jak w okresie świetności jesieni.
W trakcie jazdy przez puszczę stwierdziłem, że pierwotny plan nie wypali. Zrobiło się jakoś szaro. Niby mgła, niby smog. Miałem jechać do Wronek, ale skręciłem na Obrzycko, a potem standardowo przez Szamotuły pojechałem do domu. Idealnie jak we wrześniu. Dopiero po powrocie zorientowałem się, że miałem całe plecy i nawet kask w błocie. Już nie wspominając o brudnym rowerze. Późnojesienne uroki.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, Puszcza Notecka, setki i więcej, po dawnej linii kolejowej, rowery / GT

Ostatki na Cytadeli

  26.20  01:19
Mam napięty tydzień, więc wyszedłem w połowie pracy się odstresować. Pojechałem do Cytadeli, by wykonać plan z niedzieli. Koszmarnie się jeździ po Poznaniu. Nowy, 100-metrowy odcinek pasa rowerowego w połowie ul. Głogowskiej stał się parkingiem. Do tego ruch po południu był prawie jak w godzinach szczytu.
Cytadela już nie zachwycała. Raptem na paru drzewach można było zawiesić oko. Nie ma zbyt wielu miejsc, gdzie wciąż można zobaczyć ładne widoki. Kończą mi się pomysły, tak jak kończy się jesień.
Ruszyłem do domu Wartostradą, a potem jeszcze skręciłem na Szachty, ale jesień zdążyła się stamtąd zabrać. Koszmar. Moja ulubiona pora roku.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Pięćdziesiątka w pracy

  52.06  02:08
Musiałem oczyścić umysł i wyszedłem w połowie pracy na rower. Wiało z zachodu i tam też ruszyłem. Nie było najgorzej, słońce dawało trochę ciepła. Potem skręciłem na Kiekrz i starymi drogami wróciłem do centrum, a potem ku Wartostradzie, gdzie złapał mnie zmierzch. Straciłem 22 minuty na światłach i na przejeździe kolejowym, choć miałem wrażenie, że było tego znacznie więcej.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Zachód nad Wartą

  48.25  01:58
Zerkałem za okno w trakcie pracy i nie mogłem się powstrzymać. Wyszedłem wcześniej, żeby skorzystać ze słońca. Pojechałem do Rogalinka i zrobiłem pętlę wokół odcinka Warty. Złotą jesień można jeszcze w paru miejscach dostrzec. Słońce też ładnie przyświecało i było całkiem ciepło. W Poznaniu pojechałem Mostem Przemysła, żeby ominąć teren przez Dębinę. Na koniec dnia przejechałem się przez Luboń, bo czułem niskie ciśnienie w oponach, a na Kotowie była najbliższa pompka z manometrem.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, Wielkopolski Park Narodowy, rowery / GT

Kategorie

Archiwum

Moje rowery