Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Wpisy archiwalne w kategorii

rowery / GT

Dystans całkowity:46284.20 km (w terenie 652.16 km; 1.41%)
Czas w ruchu:2159:30
Średnia prędkość:20.24 km/h
Maksymalna prędkość:66.05 km/h
Suma podjazdów:244126 m
Liczba aktywności:778
Średnio na aktywność:59.49 km i 2h 57m
Więcej statystyk

Kapeć ×4

  108.82  04:43
Dzisiaj były idealne warunki na rower. Przywitał mnie kapeć, który dodatkowo opóźnił wyjazd. Szukając pomysłu na wycieczkę, wpadła mi w oko pewna droga dla rowerów. Prognoza informowała o wietrze ze wschodu, więc ruszyłem na zachód. Jechało się całkiem dobrze. Wiatr z początku szalał ze wszystkich stron, choć potem się to nieco ustabilizowało. Byłem ciepło ubrany, więc komfort termiczny był na wysokim poziomie.
Najpierw kierowałem się na Buk, aby potem drogą wojewódzką dojechać do Opalenicy. Dalej lepszymi i gorszymi drogami dla rowerów dotarłem do Grodziska Wielkopolskiego. Odtąd było tylko gorzej. Koszmarne drogi dla rowerów wzdłuż drogi krajowej sprawiły, że do Wolsztyna w pewnym momencie znalazłem drogę na około. W sumie w tamtym momencie mogłem zrezygnować z Wolsztyna, ale odezwał się głód. Do tego zaczęło schodzić powietrze z tego samego koła, w którym rano zakleiłem dziurę. Uznałem, że jest za zimno, więc zacząłem robić postoje na zwiększenie ciśnienia w oponie. Działało to, dopóki nie zaczęło irytować. Zatrzymałem się dopiero w lesie, gdzie nie czułem przeszywająco zimnego wiatru. Wyciągnąłem z dętki kawałek szkła. Dokładnie obok tej samej łatki, którą założyłem wcześniej. Niestety moje zgrabiałe od zimna palce nie radziły sobie z nałożeniem opony po skończonym zadaniu, więc wspomogłem się łyżką. Ta najprawdopodobniej przytrzasnęła dętkę, dodając dodatkowe dwie dziury do bilansu.
Zbliżał się zmierzch, ale kontynuowałem jazdę, aż po chwili znów zabrakło powietrza w kole. Miałem dość. Okazało się, że klej – prawdopodobnie z zimna – nie złapał i połowa łatki się odkleiła. Spróbowałem ponownie i tym razem się udało. Powietrze nie schodziło już przez resztę wycieczki. Zdecydowałem jednak o odwrocie. Rozważałem między Zbąszynkiem i Nowym Tomyślem, ale wybrałem drugie miasto.
Wolsztyńskie drogi dla rowerów to jedne z najgorszych w Polsce. Beznadziejna nawierzchnia, brak spójnego przebiegu, znaki początku i końca w zupełnie przypadkowych miejscach. Horror dla rowerzystów.
Zimno zaczęło mi dokuczać. Długi postój na trzykrotne łatanie dętki, potem zimny wiatr, który chyba zaczął wiać z północy, temperatura przekraczająca -3 °C, a na koniec zamknięty nowotomyski dworzec sprawiły, że się telepałem z zimna w oczekiwaniu na pociąg. Całe szczęście miałem do niego tylko 10 minut, ale strój rowerowy kompletnie nie współgrał z warunkami. No nic, może następnym razem będzie lepiej.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, setki i więcej, dojazd pociągiem, rowery / GT

Sześćdziesiątka po pracy

  61.47  02:47
Wyskoczyłem na chwilę po pracy, ale tak się rozkręciłem, że kilometrów wyszło kilka razy więcej niż w planie. Ulice były suche, więc idealnie pod kolarzówkę. Pojechałem za miasto. Najpierw wzdłuż autostrady, a potem wzdłuż ekspresówki. Dalej mnie pociągnęło aż na Kiekrz. Tam stwierdziłem, że wystarczy, ale chciałem wrócić przez Piątkowo. Tamtejsze drogi dla rowerów na całej długości – aż do centrum – były przykryte grubą warstwą piasku. Z kolei cała droga przez Grunwald została wyczyszczona. Dziwnie te służby porządkowe w tym mieście działają.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Pierwsza pięćdziesiątka

  54.74  02:31
Drogi zdążyły wyschnąć, więc ponownie wybrałem kolarzówkę, żeby pokręcić się po okolicy. Temperatura była na minusie, więc nie miałem pewności, czy zrobię długi dystans. Pojechałem do Lubonia, a potem obrałem kurs na Wartę, żeby zrobić pętlę i wrócić do Poznania jej drugim brzegiem. Jechało się całkiem dobrze. W Poznaniu zrobiło mi się chłodniej, ale nie mogłem sobie odpuścić wizyty na Malcie. Po drodze odbiłem na Rataje, żeby zobaczyć Skansen Średzkiej Kolei Powiatowej. Było to jedyne miejsce na całej trasie pokryte lodem. Potem okrążyłem Maltę i szybko wróciłem do domu, bo nie czułem palców przez zimno. Mogłem się zatrzymać na coś ciepłego przy mobilnej kawiarni. Przynajmniej zrobiłem pierwszą w tym roku pięćdziesiątkę.
Kategoria Polska / wielkopolskie, po zmroku i nocne, kraje / Polska, rowery / GT

Szosą po zmroku

  31.66  01:23
Ulice były suche, więc dzisiaj wyciągnąłem kolarzówkę. Ruszyłem do Wirów, a potem do Komornik z myślą zawrócenia, aby potem Wartostradą dostać się na Maltę, ale przejechałem przez takie kłęby dymu, że zrezygnowałem z pomysłu. Zrobiłem kółko po okolicy bez lamp ulicznych i bez dymu, ale przez ujemną temperaturę chyba zamarzła mi bateria w latarce i musiałem awaryjnie wracać.
Chyba się jeszcze nie chwaliłem, że w końcu mam porządną latarkę. Po tym, jak w Japonii ukradli mi poprzednią, nie było mi spieszno z zakupem nowej, ale jesienią, gdy trafiłem na osłów jeżdżących po zmroku, zdecydowałem o poprawie własnego bezpieczeństwa. Ponownie wybór padł na Convoy, ale tym razem w wersji S2+. Jest jaśniejsza, ma mniej niepotrzebnych trybów pracy i nowy model – w końcu – nie wyłącza się na nierównościach. Tylko dzisiejsza wycieczka ujawniła jego minus, że muszę wozić zapasową baterię, bo ostrzeżenie o niskim poziomie energii trwało strasznie krótko. Myślę jednak, że przymrozek miał swój wkład.
Kategoria Polska / wielkopolskie, po zmroku i nocne, kraje / Polska, rowery / GT

Pod Poznaniem, część 29

  56.38  02:17
Chłodno. Większość ulic była nawet sucha. Pojechałem bez planu na południe do Puszczykowa. Potem pomyślałem, żeby dostać się do Stęszewa przez Mosinę i po nowej drodze dla rowerów. Jechało się całkiem dobrze. Myślałem, że wiatr był z południa, ale w drodze do Konarzewa, a potem do Poznania zrozumiałem, że wiało ze wschodu. Przemarzłem na ostatnim odcinku, więc skierowałem się prosto do domu.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, Wielkopolski Park Narodowy, rowery / GT

Mikołaj w Kórniku

  68.11  02:52
Kiedyś mikołajki wychodziły mi ciekawsze. Teraz trzeba wymyślać jakieś wyjazdy służbowe, a ja nie mam na to głowy. Wybrałem się na krótką przejażdżkę do Kórnika.
Większość ulic była nadal mokra od solanki. Mimo to ruszyłem kolarzówką w kierunku Puszczykowa, aby przekroczyć Wartę. Potem do Kórnika. Pojechałem nieco okrężną drogą, żeby uciec od ruchu na wojewódzkiej. W Kórniku przejechałem się po promenadzie. Skusiła mnie gorąca czekolada, więc wziąłem kubek i ruszyłem drogą na północ, aby ominąć teren oraz irytujące płyty betonowe. W Poznaniu ominąłem też przejazd po Dębinie, jadąc na około przez Most Przemysła. Teraz i kolarzówkę będę musiał wyczyścić.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, Wielkopolski Park Narodowy, rowery / GT

Listopad 2020 (GT)

  11.91 
Krótkie przejazdy.
Kategoria kraje / Polska, rowery / GT

Pociągiem do Puszczy Noteckiej

  114.09  04:55
Wstałem wcześnie. Zrobiłem szybki przegląd roweru, żeby pozbyć się kapcia. Znalazłem dwie dziury w różnych częściach dętki. Chyba opona robi się zbyt cienka. Było pochmurno i chłodno. Ruszyłem na dworzec. Miałem sporo czasu, ale i tak popędził mnie niespodziewany deszcz. Wsiadłem do pociągu, ruszając na pierwszą w tym roku wycieczkę z udziałem pociągu.
Wysiadłem w Krzyżu Wielkopolskim. Tuż za Notecią pojawiły się drogi dla kaskaderów. Również takie o nawierzchni z piasku. Do pary był obok zakaz wjazdu rowerem, ale ruchu niemal nie było. Na MTB jeszcze dało się to znieść, ale nie na rowerze szosowym.
Dojechałem do rzeki Miała, wzdłuż której biegnie droga. Planowałem tę wycieczkę od kilku tygodni, jak nie lat, aż w końcu zrealizowałem ją. Wiało z północy, dlatego zdecydowałem się na dojazd pociągiem i powrót rowerem. Widziałem wiele pięknych lasów brzozowych. Chciałbym tam wrócić w trakcie złotej jesieni.
Niebo przejaśniło się i słońce zaczęło pięknie oświetlać okolice. Wypatrzyłem między drzewami jezioro. Nie znalazłem plaży, aby sfotografować je dokładniej, ale widoki były bajeczne. Żałowałem, że nie zabrałem ze sobą aparatu. Na jednym z kolejnych jezior udało mi się znaleźć publiczną plażę. Całą drogę mijałem prywatne działki, więc było to zaskoczeniem.
Reszta drogi nie była szczególna. Dotarłem do Wronek, przespacerowałem się kładką na Warcie, którą ciągle widywałem podczas wizyt we Wronkach, ale nigdy nie miałem okazji na nią wjechać. Potem w złotych promieniach słonecznych dojechałem do Szamotuł. Zaszło słońce, a na niebie zagościły chmury. Resztę drogi pokonałem standardowo. Miałem szczęście, bo po powrocie wyszedłem jeszcze na zakupy i zaczęło kropić.
Kategoria setki i więcej, Puszcza Notecka, Polska / wielkopolskie, po zmroku i nocne, kraje / Polska, dojazd pociągiem, rowery / GT

Zimny, jesienny dzień

  75.26  03:19
Mgła długo utrzymywała się wbrew prognozom. Nie mogłem czekać i wyjechałem późnym porankiem. Najgorzej było na drogach otoczonych drzewami. W nocy przyszedł przymrozek, więc gałęzie drzew pokryły się lodem, który rano – topniejący i łamany porywami wiatru – spadał na ulice w postaci lodu z deszczem. Brr, okropnie zimny prysznic.
Koło południa mgła stała się na tyle rzadka, że do ziemi zaczęły docierać pierwsze promienie słoneczne. Temperatura nieznacznie się podniosła. Wciąż za mało, bo pod koniec wycieczki zacząłem odczuwać zimno. Zrobiłem krótką pętlę przez Strykowo, a potem nowymi drogami przez Łódź i nawet nie dokręcałem do setki, bo jak najszybciej chciałem się ogrzać przy gorącej herbacie. Zaczęli sypać drogi solą.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / GT

Słoneczny zryw jesieni

  104.59  04:58
Po wczorajszej kąpieli w błocie zostałem dzisiaj zaskoczony słońcem. Tym razem Ania zaplanowała wycieczkę. Żałowałem, że nie zabrałem aparatu, bo poranne widoki resztek jesieni oświetlonych promieniami słonecznymi były zachwycające.
Ruszyliśmy na wschód, przez Tulce do Śródki. Wciąż czułem w mięśniach wczorajszy wypad, ale mimo to jechało się całkiem dobrze. Ostatni odcinek do Kórnika był cięższy, bo wiało z południa. W Kórniku przejechaliśmy się po promenadzie i ruszyliśmy z powrotem do Poznania, lekko modyfikując pierwotny plan, aby ominąć kilka niewygodnych lub uciążliwych odcinków dróg. Zauważyłem, że w przednim kole było mało powietrza. Pewnie znowu łatka się odkleiła. Tylko dopompowałem powietrza i przez resztę dnia był spokój.
Dzień był wciąż młody, więc pomyślałem, że dokręcę do setki. Pojechałem do Swarzędza, a potem wzdłuż Jeziora Swarzędzkiego do dawnej krajówki. Tam stwierdziłem, że wystarczy i wróciłem Wartostradą do domu.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, setki i więcej, ze znajomymi, rowery / GT

Kategorie

Archiwum

Moje rowery