Wybrałem się do ogrodu botanicznego. Liczyłem na
hortensje. W rzeczy samej były, ale nie tak ładne, jak w deszczowej
Irlandii. Potem podkręciłem się po mieście i odwiedziłem parę sklepów, bo lista zakupów podczas wyprawy mocno się wydłużyła. Wieczorem zrobiło się przyjemniej. Kompletnie zapomniałem, że to kraj patologii i alkoholizmu, bo było mnóstwo szkła na drogach.
