Od początku ery Reiwa, czyli niemal od trzech miesięcy, prowadzę dziennik. Nie piszę tam więcej niż na blogu, jednak ma mniej rowerowy charakter. Poza zapiskami zbieram też naklejki i stemple z odwiedzanych miejsc. Najłatwiej jest dostać stemple na stacjach drogowych, czyli Michi-no-Eki. W okolicy znajduje się ich kilka i tak powstał plan na dzisiaj – odwiedzić stację drogową Ōsato.
Wyszedłem późnym popołudniem. Temperatura wciąż utrzymywała się wysoka. Na termometrze widziałem 36 °C. Beton robi swoje. Za miastem już chłodniej – 33 °C. Do tego dużo wzgórz i drzew dających ochłodę w swoim cieniu.
Do celu dotarłem po dwóch godzinach. Nie wiem, co bardziej mnie bardziej spowolniło – japońskie drogi czy upał. Stacja drogowa okazała się bardzo przestronna. Miała aż dwie restauracje (zwykle jest tylko jedna). Regionalne smakołyki kusiły swoim wyglądem i smakiem (w Japonii można czasem trafić na pudełko degustacyjne z wybranym produktem), ale nie zdecydowałem się na żaden z artykułów.
Planowałem wrócić przez Matsushimę, jednak wieczorem byłem umówiony u fryzjera, więc, mając na uwadze długi dojazd, wolałem maksymalnie skrócić sobie drogę. Ruszyłem na południe. Złapał mnie wieczór, temperatura w końcu spadła do 30 °C. Całe szczęście było trochę wiatru, który przynosił ociupinę ochłody. Japońskie lato w tym roku daje mi w kość.
