Horyzont zdobiły ciemne chmury. Spowalniał mnie wiatr z południa. W Kaizu trafiłem na uliczkę handlową za dużą bramą torii. Gdy nią spacerowałem, zaczepił mnie jeden z handlarzy. Ostatnio tak rzadko trafiam na ludzi zaciekawionych turystami. Może za dużo jeżdżę po turystycznych regionach. Ta część Japonii wyglądała tak bardzo zwyczajnie.
Dojechałem do podnóża gór, gdzie była jedna ze stacji drogowych. Po drogach dało się poznać, że mnie ominął prysznic. Zorientowałem się też, że zaczął mi uciekać czas. Przez mój objazd dystans wysłużył się dwukrotnie.
W porcie znalazłem się na niecałą godzinę przed rejsem. Stanąłem w długiej kolejce, ale udało mi się załatwić formalności i wsiąść na prom. Czekała mnie długa podróż w dużo łagodniejsze regiony. Lato jest mało przyjemną porą na zwiedzanie Japonii.
