Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Eyrarbakki

  71.20  04:15
Było pochmurno z przelotnymi mżawkami. Ruch na drodze był duży. Zgodnie z planem uciekłem na boczną drogę. O kilka aut za dużo, ale bez tragedii. Za to widoki były malownicze. Wijąca się droga pośród gór. Były nawet wąskie odcinki z miejscami do mijania, jak w Szkocji. Mżawka nasiliła się, ale po mokrych ulicach mogłem stwierdzić, że mogło być gorzej.
W połowie wycieczki wyjrzało słońce i podpiekało na podjazdach. Muszki też dzisiaj atakowały jak wściekłe. Szybko to się skończyło, bo dotarłem do głównej drogi. Bardzo duży ruch. Prawdopodobnie wracający z weekendu mieszkańcy Reykjavika. To chyba ostatnia taka podczas tej wyprawy. Dobrze, że było pobocze, bo niektórzy śmiecie trzymali się prawej krawędzi podczas wyprzedzania.
Selfoss przywitał mnie mżawką. Strasznie zakorkowane miasto. Nie dziwię się, że budują obwodnicę, chociaż tym mordercom potrzebne są autostrady. Z kolei do Eyrarbakki jechałem po drodze dla pieszych i rowerów. Jednak da się stworzyć infrastrukturę. No, tylko końcówka zmieniła się w szuter z dużą liczbą luźnych kamieni. Niepierwsza taka droga, ale złapałem pierwszego kapcia. Miałem niedaleko do celu, więc co chwila pompowałem koło i jechałem kilkaset metrów.
Pierwotnie chciałem zatrzymać się w Selfossie, ale pomyślałem, że w szczycie sezonu nie jest to najwygodniejsze rozwiązanie. Kemping w miasteczku Eyrarbakki był bardzo dobrym wyjściem. Bardzo spokojny, mało ludzi. Trochę wiało, ale były wały ziemne wokół obiektu. Mogłem w spokoju zająć się łataniem dziurawej dętki. Zajęło mi to godzinę i ułamałem łyżkę do opon.
Kategoria góry i dużo podjazdów, kraje / Islandia, pod namiotem, rowery / Kross, wyprawy / Islandia 2026, z sakwami, za granicą
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa mniew
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]

Nie ma jeszcze komentarzy.
Þingvellir
Kemping pod wulkanem

Kategorie

Archiwum

Moje rowery