Nocy była chłodna i wietrzna. Dopiero słońce zachęciło mnie do opuszczenia śpiwora. Przez długi dzień było słonecznie. Wiatr też mnie pchał przez dolinę. Droga krajowa nr 1 była wyjątkowo pusta.
Zahaczyłem o wodospad Goðafoss. Przyciągał rzesze turystów. Równie mocno przyciągał sklep z pamiątkami. Wybrałem kilka lekkich.
Czas uciekał, ale wiatr w dolinie był tak przychylny, że brakowało mi biegów, by go gonić. Niestety ta przyjemność nie trwała długo i po dostaniu się na drugą stronę doliny wiatr zmienił się o 180°. Czasem dmuchało mocniej, czasem słabiej, ale mozolnie jechałem na północ. W międzyczasie naszły chmury, więc zrobiło się chłodno. W takich warunkach dotarłem do kempingu. Tam już mniej wiało i nawet pokazało się słońce.




