Miałem kapcia po poprzednim dniu. Założyłem dętkę, którą trzymałem w torbie podsiodłowej, ale powietrze uciekło. Dziura wydała się dziwna. Wziąłem inną dętkę i testowo napompowałem, ale też miała dziurę. Szaleństwo, bo kiedyś załatałem tę dętkę. Zrobiłem to ponownie, założyłem i usłyszałem syczenie. W jakiś sposób przyszczypnąłem dętkę łyżką. Najwidoczniej z poprzednią stało się to samo. Wsiadłem na gravela, bo nie miałem ochoty na dalszą zabawę. Odłożyłem to na wieczór.
Miała być wycieczka pod miasto, ale zabrałem aparat i przejechałem się po Poznaniu. Kolejne drzewa pokrywają się kwiatami.
