Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Przez Koszalin

  77.63  04:01
Niebo było kompletnie zachmurzone. Temperatura odczuwalna bardzo niska, chociaż na termometrze było więcej niż wczoraj. Planowałem dzisiaj dostać się do Szczecinka, aby jutro znaleźć się w Pile, ale prognoza deszczu mnie odwiodła od tego planu. Dodatkowo przed Obornikami wprowadzili zastępczą komunikację autobusową.
Jazda wzdłuż ekspresówki to nie był najlepszy pomysł. To wielki plac budowy. Dużo ograniczeń i pyłu. Do tego nieustanny szum pędzących aut. Bezmyślnie zrobione drogi dla rowerów – szczególnie barierki blokujące zjazd na skrzyżowaniach. Nie miałem jednak lepszego wyjścia.
Koszalin odstrasza. Przerobili chodniki na drogi dla rowerów, więc niektóre krawężniki były wysokości pięści, nie wspominając o jakości nawierzchni. Wydostałem się stamtąd po równie okropnym szlaku 15A, który był łącznikiem Starego Kolejowego Szlaku. Białogard gonił Koszalin pod kątem absurdów antyrowerowych. Najdziwniejsze były przerwy w ciągłości dróg na przystankach autobusowych. Rowerzysta musi teleportować się na jezdnię, aby kontynuować jazdę.
Dotarłem do dworca na godzinę przed pociągiem. To koniec tej krótkiej wyprawy. Przejechałem 400 km, odwiedziłem kilka nowych gmin, pogoda była kapryśna. Rower spisał się dobrze, ale chiński bagażnik mocno się zużył. Coraz trudniej przychodzi znalezienie towarów dobrej jakości.

Kategoria dojazd pociągiem, kraje / Polska, Polska / zachodniopomorskie, rowery / Kross, wyprawy / Przedwiosenna 2026, z sakwami

Słupsk

  86.45  05:03
Dzisiaj przywitało mnie słońce na bezchmurnym niebie. Ruszyłem w dalszą drogę na północ. Nadal po leśnych szlakach, choć tym razem było więcej błota niż piachu. Znów nie spotkałem żywej duszy aż po Słupsk. Trafiłem na jeden odcinek szlaku na nasypie dawnej linii kolejowej. Widziałem też dwie sarny, a ptactwo było dziś cichsze niż wczoraj.
Dojechałem do Słupska. Przespacerowałem się tu i tam bez planu. Wydostanie się z miasta było trudniejsze, bo rozebrali połowę dworca kolejowego, blokując jedną z dróg. Układ dróg rowerowych też mają beznadziejny. Słabe oznakowanie, krawężniki, przejścia dla pieszych zamiast przejazdów.
Kolejne problemy były na starej krajówce. Zrobili objazd. Coś mi nie pasowało, więc szybko się zatrzymałem. Po rozważaniach zawróciłem i zorientowałem się, że przegapiłem znak drogi ekspresowej. Miałem do wyboru albo złamać zakaz wjazdu na drogę ekspresową, żeby kontynuować idiotycznie wyznaczony objazd, albo zakaz ruchu, który nie dotyczył dojazdu do pól. Wybrałem ten mniej ryzykowny. Jak się okazało, rozkopali drogę i stąd wynikał objazd. Musiałem pojechać po polnej drodze naokoło, czyli de facto nie złamałem żadnego zakazu. Zatrzymałem się w Sławnie.
Kategoria kraje / Polska, po dawnej linii kolejowej, Polska / pomorskie, Polska / zachodniopomorskie, rowery / Kross, terenowe, wyprawy / Przedwiosenna 2026, z sakwami

Kraina piachu

  83.87  05:02
Nie padało. Temperatura była taka jak wczoraj, ale potem odrobinę spadła. Kontynuowałem jazdę na północ. Droga za drogą były pokryte piachem. Czasem grząskim, czasem utwardzonym, czasem z korzeniami, czasem z dołami. Kraina piachu, bo inaczej trudno określić te strony. Było dużo pagórków. Odwiedziłem kilka kaszubskich miejscowości.
Dotarłem do celu, jakim była droga położona na miejscu dawnej linii kolejowej. Droga była różnej jakości, oczywiście w większości piaszczystej. Im bliżej Bytowa, tym większe błoto. Większość mostów kolejowych nie przetrwała, więc trzeba było często zjeżdżać z nasypu, aby przekroczyć skrzyżowanie. Powstał tam nawet szlak rowerowy, ale nie znalazłem informacji o nim.
Dotarłem do Bytowa. Mają straszny układ dróg, do tego drogi dla rowerów powciskane byle jak. Tylko przedostałem się do kolejnej atrakcji, czyli kolejnej trasy położonej na nasypie dawnej linii kolejowej. Tym razem był asfalt. Byli też ludzie korzystający z atrakcji (na wcześniejszej nie spotkałem żywej duszy). Droga biegła gdzieś dalej, ale nie w moim kierunku, więc zrezygnowałem z dalszej jazdy i zorientowałem się, że zarezerwowałem nie ten nocleg, który oglądałem. Nie wiem, jak to się stało, więc musiałem wrócić, ale tylko do Bytowa.
Kategoria góry i dużo podjazdów, kraje / Polska, po dawnej linii kolejowej, Polska / pomorskie, rowery / Kross, terenowe, wyprawy / Przedwiosenna 2026, z sakwami

Bory Tucholskie

  32.56  01:45
Przedłużyłem pobyt. Padało przez większość dnia. W końcu się wypadało, więc wyszedłem z planem pokonania trasy zaplanowanej na wczoraj. Temperatura nie zmieniła się, ale wiatr ustał, więc odczuwalnie było dużo cieplej.
Drogi pokryte piachem, w terenie lekko podmokła ziemia, nieliczne kałuże. Wjechałem na szlak przez park narodowy. Nie spotkałem żywej duszy, ale dźwięki mieszkańców niosły się echem po całych borach. Wtem wyszło słońce, które zagościło na niebie i rozświetlało widoki przez resztę dnia. Miły akcent po tej niepogodzie.
Przejechałem szlaki czarny i niebieski. Przespacerowałem się po kładkach. Pod koniec wizyty pojawiła się mgła, więc zrobiło się chłodniej. Niestety im dalej na południe, tym więcej błota leżało na drogach. Na szczęście reszta dystansu poszła szybko i wróciłem przed zmierzchem.
Kategoria kraje / Polska, Polska / pomorskie, rowery / Kross, terenowe, wyprawy / Przedwiosenna 2026

Deszczykowy

  39.05  02:27
Dzień zaczął się chłodem. Spodziewałem się tego, ale nie w połączeniu z resztą niedogodności. Wiatr zmienił kierunek. Jak wczoraj mnie pchał, aż na liczniku pojawiało się 30 km/h na prostej, tak dzisiaj spowalniał i wychładzał. Do tego wszystkiego w prognozie były deszcze.
Chciałem jak najszybciej dostać się do Chojnic. Zrobiłem to na tyle nieuważnie, że gdy dostrzegłem na skrzyżowaniu drogę dla rowerów, wziąłem ją za tę, którą zauważyłem na mapie podczas planowania. Kompletnie nie zwróciłem uwagi, że jechało się przyjemnie, bez wiatru w twarz. Dopiero przed kolejnym skrzyżowaniem coś zaczęło mi nie pasować i dostrzegłem swój błąd. Jego naprawa też wymagała gimnastyki. Wjechałem na drogi, których na mapach nie było, a te, które były w rzeczywistości nie istniały. Nawet zdołałem zalepić opony i buty gliną. Trasa wyszła jednak na plus, bo dowiedziałem się o krainie zwanej Kosznajderia.
Padać miało dopiero po południu. Od czasu do czasu czułem spadające krople, ale rozpadało się jeszcze przed Chojnicami. Przeczekałem to pod wiatą autobusową. Chłód zmusił mnie do założenia drugiej bluzy. Opad nie zostawił wielu kałuż, ale i tak martwiłem się o łańcuch. Chyba nie polubię się z woskiem.
Docelowo chciałem dojechać dzisiaj do Bytowa. Potem rozważałem okolice Brus, aż ostatecznie skróciłem to do miejscowości Charzykowy. Chciałem wcześniej przejechać dwa szlaki przez Park Narodowy Bory Tucholskie, ale ostatecznie radar deszczowy odwiódł mnie od tego pomysłu i skierowałem się prosto do noclegu. Nie padało jednak dużo.
Kategoria kraje / Polska, Polska / kujawsko-pomorskie, Polska / pomorskie, rowery / Kross, terenowe, wyprawy / Przedwiosenna 2026, z sakwami

Bydgoszcz – Koronowo – Tuchola

  80.49  04:17
Ten plan powstał już przed poprzednim weekendem, ale postanowiłem go trochę urozmaicić, wydłużając go do rangi niedużej wyprawy. Wsiadłem w pociąg i znalazłem się w zasypanej piachem Bydgoszczy. Poznań bardziej dba o bezpieczeństwo na drogach.
Nie miałem większego pomysłu na wydostanie się z miasta, więc ruszyłem po szlaku do Koronowa. Zamienili papier ścierny na glinę, więc zrobiło się wygodniej i bezpieczniej, chociaż asfaltowe odcinki były grubo posypane piachem.
Łańcuch mi dzisiaj hałasował. Mogłem zrobić mu kilka kąpieli w tej emulsji woskowej. Poświęciłem kwadrans w Koronowie na smarowaniu. W słońcu całkiem szybko poszło. Plusem tego wosku jest to, że na piachach w końcu łańcuch pracuje cicho, nic nie zgrzyta od kruszonych ziaren piachu przyklejonych do łańcucha.
Kolejnym punktem dnia był kolejny wiadukt kolejowy. Droga krajowa była zawalona autami, więc musiałem się nagimnastykować, aby ją ominąć. Wiadukt zobaczyłem, sfotografowałem i ruszyłem dalej. Przede mną były drogi leśne. Lepsze, gorsze. Jechałem po różnych nawierzchniach: wygodny grunt, piach, kamienie, błoto, kocie łby, torfowiska. Widoki cieszyły oko tak bardzo, że zapominałem się zatrzymać na sfotografowanie ich.
Jeden z obranych skrótów, który miał być brodem, okazał się dość wartką rzeką, a powalone drzewo, które prawdopodobne funkcjonowało jako przejście, nie sięgało brzegu i wyglądało na zbyt przegniłe, by chociażby próbować na nie skakać. Musiałem nadłożyć trochę drogi, żeby znaleźć mostek wśród torfowisk. Potem czekała mnie walka z piachem, aż dostałem się do dawnego mostu kolejowego, po raz kolejny na Brdzie. Szkoda, że most nie jest w najlepszej kondycji.
Dalsza droga przyniosła trochę śniegu, a tym samym niższą temperaturę, parę wodospadów, kilka przyjemnych asfaltów, aż zaczęła się Tuchola. Zakazy, absurdalny układ dróg, paskudne drogi dla kaskaderów, a absolutnym hitem, już za Tucholą, był zakaz wjazdu rowerem przed skrzyżowaniem, bo jakiś debil założył, że rowerzyści będą chcieli jechać tylko na północ, więc chcąc jechać na zachód, trzeba złamać zakaz. Pewnie jeszcze dostał wynagrodzenie za tę idiotyczną organizację ruchu.
Wpis wyszedł dość kolejowy. Za to bardzo ładne rejony, zwłaszcza odcinki leśne (nie te pokryte piachem). Może kiedyś tu wrócę, bo spora część lasów czeka nieodkryta.

Kategoria dojazd pociągiem, kraje / Polska, po dawnej linii kolejowej, po zmroku i nocne, Polska / kujawsko-pomorskie, rowery / Kross, terenowe, z sakwami, wyprawy / Przedwiosenna 2026

Nawoskowany

  27.13  01:17
Podsunięto mi pomysł zmiany oleju do łańcucha na wosk. Wybrałem emulsję woskową, której nośnik odparowuje, zostawiając wosk na ogniwach. Producent sugerował odczekanie kwadransa, a po nocy łańcuch nadal był mokry. Dopiero dwa dni później efekt końcowy był widoczny. Łańcuch nie hałasował. Jeszcze nie wiem, jak często będzie wymagał smarowania. Minusem jest nieodporność na wilgoć, więc podczas wypraw będę musiał przechodzić na zwykły olej.
Wyszedłem wcześniej, żeby złapać trochę słońca w kwiecistych kadrach. Przejechałem się na Cytadelę i Sołacz. Liczyłem też na krokusy w Parku Jana Pawła II, ale już w zeszłym roku widziałem ich niewiele. Ciekawe, kiedy i gdzie pojawią się nowe nasadzenia.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Kross

Po Poznaniu, część 106

  20.89  00:56
Powietrze było dzisiaj bardziej znośne. Przejechałem się standardowo do centrum i z powrotem.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji

Nocna XXVIII

  24.26  01:09
Przejechałem się wieczorem, ale nie zorientowałem się przed wyjściem, że pojawił się smog. Na drodze dla kaskaderów w centrum jeszcze złapałem kapcia na krawężniku. Na Wartostradzie było chłodno.
Kategoria kraje / Polska, po zmroku i nocne, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji

Przedwiosenna II

  28.25  01:26
Trochę późno wyszedłem, bo słońca niewiele dało się dojrzeć. Ruszyłem na Sołacz, żeby zobaczyć krokusy. Potem przejechałem się wokół Rusałki i wróciłem do domu zanim się ściemniło.
Kategoria kraje / Polska, Polska / wielkopolskie, rowery / Fuji, terenowe

Kategorie

Archiwum

Moje rowery