Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Dolina Prądnika po deszczu

  97.43  05:33
Wczoraj lało, więc wsiadłem w pociąg do Krakowa, gdzie miało być sucho. Prognoza się zmieniła, więc zostałem na noc. Mżyło rano. Pojechałem na śniadanie do Muzeum Manggha, bo mieli w ofercie zestawy teishoku. Smaki Japonii.
Opad ustał, czasem nawet pojawiało się słońce, choć przez większość dnia przeważało zachmurzenie. Przedostałem się przez miasto i wjechałem do Doliny Prądnika. Tłumy pojawiły się dopiero w Ojcowie, ale tam zawsze tak było.
Ruszyłem w kierunku Kielc. Droga wiodła po wielu wzgórzach. Podjazdy zdawały się nie mieć końca. Znalazłem na mapie drogę położoną na dawnej linii kolejowej oraz ogród zen. Wjechałem na starą drogę krajową nr 7, z której ruch przeniósł się na ekspresówkę. Wciąż jednak zagubione owieczki jeździły tamtędy.

Kategoria góry i dużo podjazdów, kraje / Polska, po dawnej linii kolejowej, Polska / małopolskie, Polska / świętokrzyskie, rowery / Kross, wyprawy / Pieniny 2026, z sakwami, Dolina Prądnika
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa atrza
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]

Nie ma jeszcze komentarzy.
Zamek w Muszynie

Kategorie

Archiwum

Moje rowery