Długo jechałem po bocznych drogach wzdłuż Raby i Mszanki. Potem po drodze wojewódzkiej. Myślałem o wybraniu szlaku, który wiódł przez góry, ale ruch okazał się bardzo mały. Zjazd znajomy, tylko bez deszczu. Na kolejnej drodze tłoczno, jednak tam wjechałem na Velo Dunajec. Tak dotarłem do dzisiejszego noclegu.




