Opóźniony lot, potem transport do hotelu i poszedłem spać w środku nocy. Rano złożyłem rower i ruszyłem z myślą o przejażdżce po Wrocławiu, ale gdzieś mi ten czas uciekł, więc pospieszyłem prosto na pociąg. I tak było nieznośnie gorąco. Będę tęsknił za islandzkim latem. Dziwnie było widzieć tylko polskie tablice rejestracyjne. A drogi dla rowerów, choć nieliczne, są jednak równiejsze na Islandii.
