Miało padać, więc zatrzymałem się na dwa dni. Przespacerowałem się do Planetarium Śląskiego, by odświeżyć swoją wiedzę o wszechświecie. W międzyczasie przestało padać, więc po wykładzie wróciłem po rower i wybrałem się na krótką przejażdżkę. Przejechałem się po
Parku Śląskim, który przypomina mi
Lasek Marceliński. Odwiedziłem jeszcze Świętochłowice zanim się ściemniło. Czas zimowy jest zły.
