Zostałem obudzony wcześniej niż zwykle. Poranek był słoneczny, ale rześki. Ruszyłem na Żegrze po Anię, która bierze udział w tytułowym wyzwaniu. Pojechaliśmy po jednej z tras. Było dużo terenu. Wieloma drogami i ścieżkami jechałem po raz pierwszy. Po wczorajszych opadach zostało sporo kałuż. Trafiły się też ścieżki obrosłe pokrzywami. Zahaczyliśmy o nową kładkę na Warcie w Czerwonaku. Jechaliśmy przez nieznane mi krzaki na Szachtach. Rozdzieliliśmy się na Dębinie, bo robiło się późno, a ja już i tak miałem stówkę na liczniku.
