Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Brudne Ujście Warty

  72.97  04:08
Pomysł chodził za mną od tygodnia, a nowy rower zwiększał motywację. Ruszyłem do Santoka. Niestety zachmurzenie odbierało uroku widokom. Przedostałem się do Gorzowa, skąd ruszyłem wzdłuż Warty po lewym brzegu, głównie po śladzie sprzed roku. Zachwyciła mnie przerzutka Shimano GRX, która napinała łańcuch tak mocno, że ani drgnął na nierównych drogach.
Wiało z północy. Odcinek do Świerkocina był nieprzyjemnie chłodny. Tam wjechałem na prawobrzeżny wał. Niestety został zniszczony ciężkim sprzętem podczas ostatnich roztopów. Miałem do wyboru zamarzniętą trawę lub błoto. Kross ma sztywniejszą ramę niż Fuji, więc czułem nierówności ukryte w trawie, a przez brak błotników (będą na dniach) byłem cały ochlapywany błotem. Najpierw niewinnie pojawiło się parę piegów, potem coraz więcej, aż przestałem zwracać na to uwagę. Nie miałem ochoty się wycofywać z powodu brudu. Ostatecznie i tak rower był mniej brudny niż po jeździe miesiąc temu.
Skręciłem na Bobrową Drogę, która była odrobinę wygodniejsza. Potem wróciłem na wał, gdzie nawierzchnia była w lepszym stanie, ale zamarznięta ziemia nie przyjmowała wody, więc ta chlapała z bieżnika.
Zwierząt było dzisiaj bardzo mało. Pod Gorzowem tylko parę saren, Warta przy grobli nie była skuta lodem, więc spotkałem chyba tysiące płochliwych kaczek, parę gęsi i łabędzia. Potem jeszcze coś plusnęło w przeręblu, a na koniec trafiłem na sporo dzików.
Dzisiaj nie rezerwowałem pociągu powrotnego, żeby nie martwić się ograniczonym czasem. Pojechałem do Starego Kostrzyna zobaczyć Odrę, a następnie zakończyłem wycieczkę na dworcu. Nie mogłem kupić biletu na rower w dwóch kolejnych pociągach (pewnie wyprzedały się, mimo że prawie nie spotkałem turystów), ale za sugestią kasjerki zapytałem kierownika pociągu, który pozwolił mi wsiąść. Udało mi się jeszcze naprędce usunąć błoto z roweru, które zamieniło się w bryły lodu.

Kategoria dojazd pociągiem, kraje / Polska, Park Narodowy „Ujście Warty”, Polska / lubuskie, rowery / Kross, terenowe
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa awten
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]

01:13 piątek, 20 lutego 2026
Ciekawy pomysł. Oglądałem film z serwisowania tego mechanizmu. Nie wygląda na skomplikowany. Na moje deszczowe wyprawy to może być do rozważenia :P
21:42 środa, 18 lutego 2026
W elektryku po dwóch jazdach w solidnym deszczu, po upływie około miesiąca fabrycznie nasmarowane sprzęgło przerzutki zaczęło mi piszczeć przy każdej zmianie biegów. Na górskiej Meridzie nie jeździłem w deszczu, więc dopiero po roku tam zajrzałem. W obu zastosowałem nie do końca polecaną metodę, napakowałem do wnętrza tyle stałego smaru, ile tylko mogło wejść i mam spokój. Kontrolnie zaglądałem po roku, poźniej po kolejnym, nawet nie było potrzeby wymiany tego smaru, woda też się tam nie dostała ;)
00:44 środa, 18 lutego 2026
Kolzwer205, zgadza się, bardzo dobra technologia, a nie wiedziałem o niej wcześniej. Jestem ciekaw, jak często będzie trzeba to serwisować.
Marecki, ja liczyłem, że mróz bardziej skuje ziemię, ale kilka dni ocieplenia zrobiło swoje.
15:12 wtorek, 17 lutego 2026
Jak Hubert, tez mi brakuje sprzęgieł w 9 rzędowych grupach. Wycieczka imponująca, choć zważywszy na grząski teraz trochę masochistyczna, ale rozumiem jak człowieka niesie na rower, zwłaszcza świeżo zakupiony. Dobre kadry.
05:04 wtorek, 17 lutego 2026
Przerzutka pewnie dlatego sztywno trzyma, bo ma sprzęgło, mam takie w Meridzie mtb i elektryku, żałuję, że nie robią ze sprzęgłem do napędów 9-rzędowych.

Trudna pora roku na wszelkie wycieczki, dlatego tym bardziej doceniam ;)
Na jednym blacie
Nocna XXVI

Kategorie

Archiwum

Moje rowery