Trwa ładowanie…
Trwa ładowanie…

Widzisz podstawowy wygląd strony. Wystąpił problem z serwerem plików. Napisz do mnie, gdyby problem występował zbyt długo.

Andrzej na rowerze

Wpisy archiwalne w kategorii

po zmroku i nocne

Dystans całkowity:44699.41 km (w terenie 3167.14 km; 7.09%)
Czas w ruchu:2317:05
Średnia prędkość:19.18 km/h
Maksymalna prędkość:70.40 km/h
Suma podjazdów:300449 m
Maks. tętno maksymalne:150 (76 %)
Maks. tętno średnie:160 (81 %)
Suma kalorii:108246 kcal
Liczba aktywności:587
Średnio na aktywność:76.15 km i 3h 58m
Więcej statystyk

Przejażdżka dla ruchu

  44.33  02:34
W końcu po tygodniu przerwy oderwałem się od ciągłej pracy i wyszedłem się rozruszać. Ciągłe siedzenie przed komputerem dało się we znaki dla mojej kondycji. Już niedługo i pojadę do Krakowa, gdzie będę pracował regularnie, a po pracy znajdę czas na rower (jest też opcja o jeździe między godzinami 4 i 8 rano). Nie będzie mowy o nadgodzinach – przynajmniej rok temu nie było – dlatego tylko bardzo ohydna pogoda może pokrzyżować plany jazdy po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej lub południu Polski :) Jest też opcja Bieszczad, ale to sprawa do przemyślenia. Możliwe jest też, że wezmę udział w pewnym projekcie, ale o tym innym razem, gdy będzie więcej informacji.
Ta przejażdżka umożliwiła mi sprawdzenie kilku rzeczy. Przede wszystkim po Śnieżce wymieniłem klocki w tylnym hamulcu i teraz jest o niebo lepiej. Co prawda nie miałem możliwości sprawdzenia tego w warunkach terenowych, jednak jeżdżąc po zwykłej drodze czuć to, że hamuję :P Nie no, żartuję, wcześniej też mogłem, ale na starych klockach nie było oznaczenia linii zużycia, więc wymieniłem je po starciu nacięć.
Zamieniłem opony tylną z przednią, bowiem różnica wyglądu bieżników była znacząca, a jako że chcę wkrótce zamienić moje semi-slicki na wersję terenową, ale stanie się to dopiero po przebadaniu terenu, po którym będę jeździł. Jeżeli będzie to kawał drogi po asfalcie i niewielkie odcinki terenowe, to nie będzie mi się w najmniejszym stopniu opłacało zakładać czegoś cięższego, bo jestem bardziej typem sakwiarza i lubię jazdę rekreacyjną. To jeszcze do przemyślenia.
Na sugestię Jarka obniżyłem kierownicę, co powinno poprawić aerodynamikę podczas walki z wiatrem. Na razie nie odczułem wielkiej różnicy pod tym względem, moje plecy również, bowiem przechyliłem się bardziej ku przodowi, ale zyskałem dodatkową przestrzeń na mostku, którą już chcę zagospodarować na uchwyt do telefonu, by mieć na oku trasę, a często korzystam z Traseo, więc moje działanie było bardzo przydatne :)
Ostatnio dostałem też dwie nagrody. Jedna od Traseo.pl za konkurs na najlepszą majówkę. Będę mógł zabierać ze sobą świeże jedzenie do pracy prosto z domu ;D A książki przydadzą się podczas długich podróży pociągami. Drugą nagrodą był bon na zakupy w sklepie rowerowym, z którego skorzystałem, kupując parę ciuchów na rower, w tym kurtkę i rękawice, które chyba są o jeden numer za małe. Potrzebuję więcej lekkich ubrań z egzotycznie brzmiącymi nazwami materiałów, by nie musieć czuć się dziwnie wśród profesjonalnie wyglądających kolarzy :)
To tak słowem wstępu, a wycieczka była bardzo spontaniczna, bowiem w żadnym stopniu nie zaplanowana. Po prostu zerknąłem na mapę przed wyruszeniem i zobaczyłem Bukowną, więc wyruszyłem w jej kierunku, błądząc kilka razy po podmokłych terenach. Oj, kiepsko jeździć po deszczu, choć wydaje się, że był tak dawno, gdy jest tak ciepło. Wycieczka udana, wróciłem cały, bez wywrotek, a wysunięta do przodu kierownica wymagała pewnego przyzwyczajenia. W sumie nadal nie jestem do niej przyzwyczajony, ale po ponad trzech tysiącach kilometrów przejechanych z kierownicą o środku ciężkości tuż nad widelcem, to nie ma co się dziwić. Z czasem przyzwyczaję się na nowo :)
Kategoria Polska / dolnośląskie, po zmroku i nocne, kraje / Polska, rowery / Trek

Śnieżka o poranku

  183.17  17:52
Tak oto, bez potrzeby namawiania, zgodziłem się dołączyć do wycieczki na Śnieżkę. Razem z Bożeną, Jarkiem i Tomkiem wyruszyliśmy w piątek o 23. Tempo dużo wyższe niż podczas wycieczki z poprzedniego tygodnia, dlatego ja już zacząłem wysiadać podczas podjazdu na Kapellę i od tej pory grupa musiała na mnie co jakiś czas czekać. Liczę, że nie są źli :) Moja kondycja jeszcze jest daleko za ich wytrzymałością. Teraz całe wakacje będę jeździł po okolicach Krakowa, więc postaram się choć trochę wyrobić mięśni.
Wracając do wycieczki – bardzo piękna i udana. Nikt nas nie zatrzymał, gdy nielegalnie jeździliśmy po Parku Narodowym. Wywróciłem się tylko dwa razy, z czego tylko raz rozcinając sobie kolano. Jak na złość plastry nie chciały się kleić do moich włochatych nóg. Trzeba wykombinować coś innego. Bylebym nie musiał taszczyć dodatkowej taśmy i nożyczek...
Do Karpacza wjechaliśmy o 3 rano, a o 5:45 dotarłem (jako ostatni, rzecz jasna) do celu. Podjazd okropny, absolutnie nie na rower, więc nie dziwię się, że istnieje zakaz. Napaleńcy zaczęliby jeździć nie po bruku, a bokiem, odkrywając brutalnie glebę i pozbawiając ją roślinności. Jechałem 4 km/h, ale już pojazd pod samą Śnieżkę przebyłem pieszo. Z braku sił i zbyt dużego nachylenia kamienistej ścieżki (szybciej szedłem niż jechałem).
Na szczycie zauważyłem bufet podczas mojego obsesyjnego robienia zdjęć, a robiłem seriami, byle szybko, gdyż przemarzałem od porywistego wiatru. W bufecie wypiliśmy ciepłe napoje i, po kontakcie ze znajomymi, wyruszyliśmy z powrotem.
Przyjemnie się pędzi z górki, ale asfaltem. By uniknąć nieprzyjemnego spotkania, przyszedł pomysł zjazdu czarnym szlakiem, na którym to zaliczyłem dwie wywrotki, na szczęście bez faceplantów. Na Kapelli wyczekiwał nas Olek i ponieważ Bożena chciała pobić swój rekord ponad 200 km jednego dnia, obraliśmy kurs na terenową trasę przez Komarno, Wojcieszów Górny do Lipy. Musiałem uruchomić mój zmysł tropienia oraz intuicję, by pojechać prosto za grupą. Mimo to ktoś źle narysował symbol żółtego szlaku i zaliczyłem dodatkowy podjazd pod kamieniołom w Wojcieszowie.
Za Muchowem wjechaliśmy na kolejny szlak, gdzie spotkaliśmy znajomych znajomych ;d Dalej już starymi ścieżkami. Miałem nadzieję na 200 km, ale nie udało się, a już nie miałem siły pedałować dalej, więc wróciłem do domu, by się wywrócić i przespać :)
Zdjęcia na bikelogu Bożeny
Kategoria Polska / dolnośląskie, góry i dużo podjazdów, po zmroku i nocne, setki i więcej, z sakwami, ze znajomymi, za granicą, terenowe, kraje / Polska, kraje / Czechy, rowery / Trek

Przełęcz Karkonoska

  173.48  15:26
Oto pierwsza tak szalona podróż. Nawet jadąc do Jeziora Pilchowickiego pokonałem krótszy dystans. Wycieczka wraz z Jarkiem i Bożeną. Jak myślicie, przy 15 godzinach podróży o której wyruszyliśmy? Tak, wymagało to pewnego planu. Była godzina 24, gdy wyruszyliśmy :)
Widoki genialne. Te nocne, jak i we dniu. Mgły oplatające zewsząd wszelką rzecz, przepiękna panorama na Jelenią Górę i Kowary nocą, poranek nad doliną, widok na Przełęcz Karkonoską, wszystko inne, co mijaliśmy! :)
Pogoda dopisała w nocy, żadne auto nie przeszkodziło nam. W dzień tez było świetnie, nawet wystarczył podkoszulek, tylko po południu rozpadało się, przez co musieliśmy się dwa razy kryć na przystankach.
Wspaniała trasa, serdecznie polecam :) Jarek mówi, że podjazd na Przełęcz Karkonoską jest najbardziej stromym z możliwych podjazdów w Polsce. Czyli Polska jest moja! ^^
Zdjęcia Jarka aparatem Bożeny
Kategoria Polska / dolnośląskie, góry i dużo podjazdów, setki i więcej, po zmroku i nocne, ze znajomymi, za granicą, terenowe, kraje / Polska, kraje / Czechy, rowery / Trek

Wycieczka nocna (Stanisławów)

  46.72 
21:00, ja, Jarek i Łukasz, wyjeżdżamy z Legnicy w kierunku Stanisławowa. Celem było wzniesienie, gdzie znajduje się dawna niemiecka radiostacja. Wszyscy dotarli cało, bez zbędnego oddalania się od siebie (hehe, dałem radę!), bez wypadków (oj, podczas zjazdu prawie zaliczyłem rów), z uśmiechem na twarzach ;D
Zdjęcia Jarka
Kategoria Polska / dolnośląskie, Park Krajobrazowy Chełmy, po zmroku i nocne, ze znajomymi, góry i dużo podjazdów, kraje / Polska, rowery / Trek

Wycieczka rowerowa (Grodziec)

  75.85 
Zamek Grodziec niestety był już zamknięty, gdy tam dotarłem. Taki mój pech :) Może następnym razem się uda.
Kategoria Polska / dolnośląskie, po zmroku i nocne, góry i dużo podjazdów, kraje / Polska, rowery / Trek

Wycieczka rowerowa (Złotoryja, Twardocice)

  69.61 
Nieprzewidziana wycieczka w tereny Złotoryi.
Kategoria Polska / dolnośląskie, po zmroku i nocne, kraje / Polska, rowery / Trek

Wycieczka rowerowa (Luboradz)

  58.72 
Pierwsza wyprawa z wykorzystaniem aplikacji Traseo i odbiornika GPS. Much better ^^
Plan jazdy był ociupinę inny (dodatkowe 15 km), jednak nie zdołałem wykonać go przed zmrokiem.
Kategoria Polska / dolnośląskie, po zmroku i nocne, kraje / Polska, rowery / Trek

Kategorie

Archiwum

Moje rowery