Dotarłem do Portree, gdzie padać przestało. Liczyłem znaleźć tu serwis rowerowy, ale poza kawiarnią z wypożyczalnią rowerów i sklepem sportowym w większości z odzieżą – nie było nic. Wyspa jest zbyt deszczowa, dlatego rowery są tu bardziej ciekawostką.
Ruszyłem na północ najkrótszą drogą ze względu na pogodę. I tak znów zaczęło padać. Dopiero na kilometr przed kempingiem w Uig… wyjrzało słońce.
Większość kempingów wymaga rezerwacji. Ma to swój plus, że wszyscy się mieszczą. Niektóre obiekty używają systemu rezerwacji, inne wymagają innej formy kontaktu. Nie dostałem odpowiedzi, więc przyjechałem w ciemno, ale mieli niemal całe pole wolne. Mokra trawa nawożona kozimi bobkami.
