Pojechałem na północ, chociaż bardzo chciałem być w Kyōto. Dzisiaj odbywa się Gion Matsuri, jeden z najbardziej znanych festiwali w Japonii. Niestety podróż wokół półwyspu Kii zajęła mi więcej czasu niż myślałem i pozostało mi powolne toczenie się do mojego kolejnego celu, ale o tym za kilka dni. Tymczasem dzisiaj chciałem się dostać do miasta Suzuka. I w sumie dostałem się. Zatrzymałem się w hotelu. Pierwszy raz w Japonii. Ciasny pokoik, ale urządzony jak w typowym polskim hotelu. Tylko nie śmierdziało papierosami. Zapłaciłem dwukrotnie więcej niż za pensjonat, a i to z 50-procentowym rabatem. To tyle na dziś. Japonia staje się codziennością.
