Pojechałem z aparatem na miasto. Nie wiem, co mnie podkusiło, żeby dostać się do centrum, ale ludzi było za dużo. Odwiedziłem Cytadelę i Sołacz. Postanowiłem przejechać się przez zachodni klin zieleni. Tam też było tłoczno, ale przynajmniej na chwilę uciekłem od smrodu spalin. Zahaczyłem jeszcze o Jezioro Kierskie i wróciłem do domu.
