Temperatura poszła do góry, deszcze minęły, a słońce na bezchmurnym niebie zachęciło mnie do wyjścia. Wziąłem aparat i ruszyłem w kierunku zachodniego klina zieleni, zahaczając o Lasek Marceliński. Niestety błoto odbierało przyjemność z jazdy. Mogłem wziąć stary rower, to byłoby mi wszystko jedno. Oczywiście odwiedziłem centrum i wróciłem zanim się ściemniło. Smród spalin był dzisiaj mocno odczuwalny.
