Przepadł ten paskudny wiatr i przyszedł jeszcze paskudniejszy smog. Najgorzej było na ulicach, gdzie wisiały toksyczne spaliny, od których bolała głowa. Przejechałem się tylko do centrum i z powrotem. Dzisiaj śnieg był na tyle zmrożony, że rower nie pokrył się nim, jak to było wczoraj.
