Pomyślałem, żeby pojechać nad Maltę. Minąłem po drodze sporo „bydła” pędzącego na oślep. Czerwone czy nie, pieszy czy auto – lecą.
Wjechałem w teren. Temperatura spadła zaledwie o parę stopni. Albo na południu było chłodniej, albo do Polski wróciły upały. Źle mi się tu mieszka.
