Było słonecznie, pochmurno i wietrznie. Ruszyłem z zamiarem przejechania się lasami ku Wierzonce. Poszło tak dobrze, że ruszyłem do Pobiedzisk. Źle skręciłem i zmieniłem plany, ruszając do Kostrzyna. Chmury przestały przeważać na niebie i z szybkiej wycieczki wyszło smażenie się. Pobłądziłem chwilę na nieoznaczonych serwisówkach wzdłuż drogi ekspresowej i skierowałem się do Poznania. Tam, chcąc dokręcić do stówki, zrobiłem jeszcze parę zygzaków.
