Dojechałem do Słupska. Przespacerowałem się tu i tam bez planu. Wydostanie się z miasta było trudniejsze, bo rozebrali połowę dworca kolejowego, blokując jedną z dróg. Układ dróg rowerowych też mają beznadziejny. Słabe oznakowanie, krawężniki, przejścia dla pieszych zamiast przejazdów.
Kolejne problemy były na starej krajówce. Zrobili objazd. Coś mi nie pasowało, więc szybko się zatrzymałem. Po rozważaniach zawróciłem i zorientowałem się, że przegapiłem znak drogi ekspresowej. Miałem do wyboru albo złamać zakaz wjazdu na drogę ekspresową, żeby kontynuować idiotycznie wyznaczony objazd, albo zakaz ruchu, który nie dotyczył dojazdu do pól. Wybrałem ten mniej ryzykowny. Jak się okazało, rozkopali drogę i stąd wynikał objazd. Musiałem pojechać po polnej drodze naokoło, czyli de facto nie złamałem żadnego zakazu. Zatrzymałem się w Sławnie.




