Drogi pokryte piachem, w terenie lekko podmokła ziemia, nieliczne kałuże. Wjechałem na szlak przez park narodowy. Nie spotkałem żywej duszy, ale dźwięki mieszkańców niosły się echem po całych borach. Wtem wyszło słońce, które zagościło na niebie i rozświetlało widoki przez resztę dnia. Miły akcent po tej niepogodzie.
Przejechałem szlaki czarny i niebieski. Przespacerowałem się po kładkach. Pod koniec wizyty pojawiła się mgła, więc zrobiło się chłodniej. Niestety im dalej na południe, tym więcej błota leżało na drogach. Na szczęście reszta dystansu poszła szybko i wróciłem przed zmierzchem.




